Niedzielny sparing (30 marca br.) pomiędzy Cellfast Wilkami Krosno a Stalą Rzeszów zakończył się dramatycznym wypadkiem trzykrotnego mistrza świata na żużlu, Taia Woffindena. Podczas siódmego biegu doszło do zderzenia między zawodnikami, w wyniku którego Woffinden z impetem uderzył w dmuchaną bandę, która niespodziewanie się podniosła, pozwalając zawodnikowi wpaść pod nią i uderzyć w twarde ogrodzenie toru. Brytyjczyk doznał licznych złamań kończyn oraz urazu klatki piersiowej. Natychmiast został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Rzeszowie, gdzie przeszedł wielogodzinną operację. Obecnie przebywa w śpiączce farmakologicznej, a jego stan jest określany jako stabilny, ale poważny.
Stan zdrowia Taia Woffindena
Z oficjalnych informacji przekazanych przez szpital wynika, że Woffinden doznał wielomiejscowych urazów, w tym licznych złamań kończyn oraz urazu klatki piersiowej. Operacja trwała do godziny 2:00 w nocy, po czym zawodnik został umieszczony na oddziale intensywnej terapii, gdzie pozostaje pod stałą opieką lekarzy. Decyzje dotyczące dalszego leczenia będą podejmowane po kolejnych konsultacjach ortopedycznych.
Kontrowersje wokół dmuchanych band
Wypadek Woffindena ponownie wywołał dyskusję na temat bezpieczeństwa dmuchanych band stosowanych na torach żużlowych. Leszek Demski, szef sędziów Głównej Komisji Sportu Żużlowego (GKSŻ), który dzień po wypadku wizytował tor w Krośnie, stwierdził:
„Banda była zamontowana zgodnie z wymaganiami. Uderzenie było jednak tak silne, że wyrwało ją z miejsca. Pamiętajmy, że z pełną mocą uderzyły w nią dwa motocykle. Mogę dodać, że bandy są ulepszane i udoskonalane. Wszystkie nasze kluby mają najnowszy produkt i w Krośnie został on zamontowany zgodnie z homologacją. Sędziowie dostali od nas szczegółowe wytyczne dotyczące sprawdzania bandy. Arbiter sparingowego spotkania Wilków ze Stalą sprawdził bandę, dlatego dziś mogę potwierdzić, że gospodarze zrobili wszystko, jak należy. Nie ma jednak złotego środka, a nie wszystko da się przewidzieć. Choć wnioski po wypadku Hampela zostały wyciągnięte. W Polsce za każdą bandą dmuchaną jest minimum pięciocentymetrowa warstwa styropianiu, który dodatkowo amortyzuje uderzenie w bandę stałą. To rozwiązanie nie jest stosowane za granicą.”
Demski podkreślił również różnice między starym a nowym typem band:
„Stara banda typu A była postawiona na torze. Nowa jest wkopana w tor. Przed montażem robi się 10-centymetrowe zagłębienie na całym łuku i dopiero w tym zagłębieniu stawia się bandę. Fartuch z tej bandy jest położony na torze i przysypany. W starym rozwiązaniu tego nie było.”
Szef sędziów w odniósł się do ataków na żużlowe władze, gdyż powszechnie krążą opinie, iż wypadek Woffindena mógł wyglądać podobnie jak przypadek Jarosława Hampela przed laty w Gnieźnie.
„Różnica polega na tym, że Hampel wpadł pod bandę starego typu. Teraz wszystkie tory w Polsce mają bandy A plus +. I mogę powiedzieć, że była należycie zamontowana do zawodów. Stara banda typu A była postawiona na torze. Nowa jest wkopana w tor. Przed montażem robi się 10-centymetrowe zagłębienie na całym łuku i dopiero w tym zagłębieniu stawia się bandę. Fartuch z tej bandy jest położony na torze i przysypany. W starym rozwiązaniu tego nie było”
– wyjaśnia Leszek Demski, który oglądał bandę w Krośnie w poniedziałek.
Reakcje środowiska żużlowego
Wypadek Woffindena wywołał falę komentarzy w środowisku żużlowym. Trener Stali Rzeszów, Adrian Gomólski, zaapelował o zwrócenie uwagi na problem podnoszących się band:
„W tym czasie zróbmy coś pożytecznego, coś co może w końcu skieruje uwagę władz żużla na problem podnoszących się band! Bo taka prawda! Czy znowu kolejny nasz człowiek musi tracić zdrowie?”
Z kolei Matej Žagar, słoweński żużlowiec, w mocnych słowach skomentował sytuację, sugerując bojkot zawodów do czasu rozwiązania problemu z bandami:
„Jeśli dmuchane bandy mają być nadal używane w tej formie, to ja dziękuję. Współczuję Taiowi i życzę mu jak najszybszego powrotu do zdrowia. Może czas na bojkot, jeśli bezpieczeństwo zawodników nie jest traktowane priorytetowo?”
Dalsze kroki i wnioski
Leszek Demski zapewnił, że GKSŻ jest otwarta na propozycje dotyczące poprawy bezpieczeństwa na torach:
„My jesteśmy otwarci na pomysły. Jeśli ktoś uważa, że można to zrobić jeszcze lepiej, to jako polski związek nie mamy nic przeciwko. Przypominamy jednak, że każdy taki produkt musi mieć homologację FIM.”
Obecnie trwa analiza przyczyn wypadku oraz ewentualnych zmian, które mogłyby zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości. Społeczność żużlowa z niecierpliwością oczekuje na poprawę standardów bezpieczeństwa, aby uniknąć kolejnych tragedii na torze.
Źródło: publiczny Fb Po Kredzie






