Dawno umilkły już echa tegorocznej karuzeli transferowej. Na tapet obecnie wysuwają się głośne tematy z dużym pieniędzmi w tle. Największe bo ponad 12 milionów dotyczą Stali Gorzów. O mniejsze pieniądze trwają spory pomiędzy zawodnikami i niektórymi klubami ligowymi. Część spraw trafiła do Trybunału PZM, a być może niektóre ze stron tych sporów spotkają się w sądzie powszechnym.
My postanowiliśmy na spokojnie przyjrzeć się najważniejszym transferom w PGE Ekstralidze. Prezentujemy nasz oczywiście subiektywny top10 transferów PGE Ekstraligi.
10. Jason Doyle z GKM Grudziądz do Włókniarza Częstochowa. Doświadczony Australijczyk z powodu bardzo groźnej kontuzji jakiej nabawił się na Wyspach Brytyjskich już w maju zakończył sezon ligowy. W Grudziądzu nie mogli liczyć na doświadczenie byłego mistrza świata, który najogólniej mówiąc „nie błyszczał” w spotkaniach swojej polskiej drużyny. Częstochowę po ostrym konflikcie opuściło dwóch liderów. Czy obchodzący w przyszłym roku 40 urodziny Australijczyk będzie liderem swojej nowej drużyny?
9. Maksym Drabik z Włókniarza Częstochowa do ROW-u Rybnik. Utalentowany, ale po rocznej karencji bardzo kontrowersyjny wychowanek Włókniarza Częstochowa odjechał najgorszy sezon w historii startów w PGE Ekstralidze. Wychowanek Włókniarza, tak źle jak w 2024 roku nie jeździł nawet w debiutanckim sezonie w PGE Ekstralidze w 2015 mając wówczas 17 lat. Ale prezes Krzysztof Mrozek postawił na Drabika rezygnując z Jakuba Jamroga, który w bardzo znaczący sposób przyczynił się do awansu ROW-u do najwyższej klasy rozgrywek ligowych w Polsce.
8. Jan Kvech z Falubazu Zielona Góra do Apatora Toruń. Czeski talent nie błyszczał za bardzo w barwach tegorocznego beniaminka najwyższej klasy rozgrywek ligowych Polsce. Doszło nawet do tego, iż w jednym ze spotkań odmówił Piotrowi Protasiewiczowi wyjazdu na tor, co uchwyciły wszędobylskie kamery telewizyjne. Brak chemii sprawił, że Czech musiał poszukać sobie nowego pracodawcy. Zatrudnienie znalazł w ekipie z Torunia, która chce zdetronizować Motor. Dla Kvecha będzie to ostatnia szansa by zaistnieć w polskiej lidze żużlowej. Czech w 2025 roku będzie ostatni rok jeździł jako zawodnik formacji U24. Jeśli nie poprawi swoich wyników z poprzedniego sezonu (średnia 1,220 pkt/bieg i dopiero 41 pozycja w klasyfikacji najskuteczniejszych żużlowców) to może na zawsze zniknąć z ekstra ligowych torów. Na pewo będzie języczkiem uwagi, jeśli chodzi o walkę Torunian o złoto DMP. Czterech świetnie punktujących seniorów może być za mało by wygrywać mecze na szczycie.
7. Nicki Pedersen –ze Stali Rzeszów do ROW-u Rybnik. Czy „dziki Nicki” okaże się tym żużlowcem, który potrafi poderwać zawodników ROW-u do zwycięstw w PGE Ekstralidze? Los beniaminka jest bardzo ciężki. Jednak nie jest wykluczone utrzymanie się w ekstralidze co udowodniły w ostatnich latach np. Motor czy Falubaz. W Rybniku mają prawdziwą mieszankę wybuchową jeśli chodzi o skład personalny. Pedersen lata świetności ma za sobą. Znany jest ze swojego „trudnego” charakteru. Miniony sezon był pierwszym od 2007 roku, w którym Pedersen startował w niższej klasie rozgrywek ligowych w Polsce. Był najlepszym zawodnikiem Stali Rzeszów, jednak w klubie z Podkarpacia nie płaczą po odejściu Duńczyka. Czy doświadczonego żużlowca będzie stać na utrzymanie wysokiej formy i punktowanie w granicach 2 punktów na bieg w meczu ekstraligi? Na pewno takie osiągnięcia Pedersena przyjmą w Rybniku z otwartymi rękami. A czy mimo 48 wiosen na karku (w 2025 roku) Pedersen będzie chciał walczyć i wyrywać każdy punkt na torze? Podobno charakter się nie zmienia i na to liczą w ROW-ie
6. Jakub Miśkowiak ze Stali Gorzów do GKM-u Grudziądz. Grudziądzanie w minionym sezonie osiągnęli historyczny sukces awansując do play off. Ale w przyszłym sezonie będzie to znacznie trudniejsze. Grudziądzanie nie płaczą po odejściu Jasona Doyla, gdyż w jego buty doskonale wszedł Michael Jeppsen Jensen. Teraz do teamu z Grudziądza dołącza Jakub Miśkowiak, który opuścił ogromnie zadłużoną Stal Gorzów. Miśkowiak dwa ostatnie sezony (po zakończeniu wieku juniora) miał przeciętne. Widać, iż ciężko mu przestawić się na rywalizację wśród seniorów. 2025 rok będzie ostatnim w którym Jakub będzie startował jako zawodnik formacji U24. By pozostać w najwyższej klasie rozgrywek ligowych w Polsce musi pokazać, że stać go na wyniki porównywane do tych jakie osiągał będąc juniorem. Bardzo w to wierzą w Grudziądzu. Liczą na szybkie starty Miśkowiaka, które są atutem na specyficznym, wąskim torze w Grudziądzu. Byleby żużlowiec nie popełniał później błędów na dystansie. Ale z pewnością Jakub Kościecha jest w stanie wyeliminować te błędy, które Miśkowiak popełnia na dystansie.
5. Piotr Pawlicki z Falubazu Zielona Góra do Włókniarza Częstochowa. Dla wychowanka Unii Leszno będzie to już szósty klub w jego karierze. Podobno już wcześniej żużlowiec myślał o startach w barwach Włókniarza. W Częstochowie po sezonie mieli dość poważne wyrwy w składzie. Czy Piotr Pawlicki będzie jednym z liderów swojej nowej drużyny? Bez wątpienia mininy sezon był jednym ze słabszych w karierze Piotra Pawlickiego. Pod Jasną Górą mają nadziej, że ten doświadczony żużlowiec wzniesie się na wyżyny swoich możliwości i będzie punktował na poziomie około 2 pkt/bieg. Na pewno ma do tego predyspozycje: talent i ogromną ambicję na torze o czym świadczy dość duża liczba wykluczeń i upadków.
4. Andrzej Lebiediew z Unii Leszno do Stali Gorzów Wlkp.– przylgnęło do niego powiedzenie, iż drużyna w której się pojawia spada z PGE Ekstraligi (tak było w przypadku jego startów w Wilkach Krosno, czy w minionym sezonie Unii Leszno). Teraz (jeśli Gorzowianie nie przejdą pomyśle procesu przyznawania licencji) żartuje się, iż stałby się błyskawicznym ojcem spadku swojej drużyny – jeszcze przed startem ligi – a więc zawodnik rozwija się. Ale żarty na bok. Po pozbyciu się Szymona Woźniaka w Stali potrzebny był solidnie punktujący senior. Mistrz Europy jak to wielokrotnie podkreślał zawsze daje z siebie wszystko. Miniony sezon był najlepszym w ekstra ligowej karierze Łotysza. Osiągnął najwyższą średnią w historii startów w PGE Ekstralidze wynoszącą 1,707 pkt/bieg. Był minimalnie lepszy od Szymona Woźniaka, którego ma skutecznie zastąpić w Gorzowie. Zdarzały mu się jednak słabsze występy. Jeśli Lebiediew chce być solidnym ligowym żużlowcem to musi ustabilizować swoją formę. A to na pewno będzie potrzebne Stali, gdyż do wymogów regulaminowych pod numerami 9-13/1-5 zapewnie będzie kevlar (jakiś mało doświadczony polski junior), gdyż z zawodnikami młodzieżowymi w składzie meczowym musi być co najmniej czterech Polaków. Jeśli Stal otrzyma licencję na starty w przyszłym sezonie, czy żużlowcy będą „umierać” za klub spłacający ogromne długi?
3. Mikkel Michelsen z Włókniarza Częstochowa do Apatora Toruń. Właśnie po ostatnim biegu lipcowego spotkania pomiędzy Apatorem a Włókniarzem w Toruniu doszło (jak podawali niektórzy) do regularnej bójki pomiędzy Leonam Madsenem i Mchelsenem. Już wówczas było jasne, iż w 2025 roku nie będzie miejsca dla jednego z tych żużlowców w składzie Włókniarza. Już w sierpniu mówiło się o tym, iż młodszy z Duńczyków zasili klub z Torunia. Oficjalnie w listopadzie Michelsen został zawodnikiem Apatora. Ma zastąpić zawodzącego w minionym sezonie wychowanka klubu Pawła Przedpełskiego. Jednak czy tak się stanie? Duńczyk zanotował najgorszy sezon od 2019 roku. Zanotował średnią na poziomie 1,652 pkt/bieg., zajmując dopiero 30 miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych żużlowców PGE Ekstraligi. W Toruniu zbudowali dream team, który ma powalczyć o najwyższe cele. Jeśli Michelsen wyjdzie z kryzysu i odbuduje formę, siła rażenia seniorskiej formacji Apatora może być ogromna. Należy zwrócić uwagę na fakt, iż trenerem Torunian jest Piotr Baron, który potrafdi odpowiednio zmotywować do walki swoich podopiecznych.
2. Brady Kurtz z ROW-u Rybnik do Sparty Wrocław. To był sezon Australijczyka. Kurtz był najlepszym zawodnikiem zaplecza ekstraligi żużlowej i niekwestionowanym liderem ROW-u, którego poprowadził do awansu do PGE Ekstraligi. Australijczyk dzięki sukcesowi GP Challenge zapewnił sobie także udziła w przyszłorocznym cyklu SGP. We Wrocławiu bardzo liczą na szybkie starty i dynamiczną jazdę na dystansie Australijczyka. 29-latek (w 2025 roku) ma zastąpić we wrocławskiej ekipie Taia Woffindena które ostatnie dwa sezony miał bardzo słabe. Szczególnie miniony rok Brytyjczykowi nie wyszedł. Pozostaje bardzo duży znak zapytania. Czy Kurtz poradzi sobie w najwyższej klasie rozgrywek? Ostatni raz w PGE Ekstralidze rywalizował w 2020 roku. We Wrocławiu bardzo liczą na Australijczyka i wierzą, że pomoże on Sparcie odzyskać tytuł mistrzowski. Dodatkowo na plus dla Kurtza może być fakt, iż jest bardzo dobrym kolegą Daniela Belweya z którym wspólnie występuje na brytyjskich torach w Belle Vue Ace Manchester.
1. Leona Madsen z Włókniarza do Falubazu Zielona Góra. Tego transferu praktycznie nikt się nie spodziewał. Ale dzięki przejściu Madsena do Motomyszy dowiedzieliśmy się o tym, że Duńczyk bardzo kocha swój nowy klub. Lider Częstochowian bronił barw tego klubu przez ostatnie osiem lat, w każdym z tych sezonów uzyskując średnią powyżej 2 punktów na bieg. W trakice sezonu głośny był jego konflikt z Michelsenem i wydawało się, iż na odejściu z tego drugiego z Włókniarza się skończy. Na pewno jest to ogromne osłabienie klubu spod Jasnej Góry. Natomiast Falubaz znacznie poprawił swoją siłę rażenia. Przy dobrej postawie pozostałych zawodników Zielonogórzanie są w stanie powalczyć o pierwszą czwórkę PGE Ekstraligi.








