Tony Briggs, urodzony 16 marca 1962 roku, to były nowozelandzki żużlowiec, który zapisał się w historii sportu nie tylko jako utalentowany zawodnik, ale przede wszystkim jako twórca rewolucyjnych dmuchanych band, które uratowały życie i zdrowie wielu żużlowców. Jego kariera sportowa zakończyła się przedwcześnie z powodu poważnej kontuzji, jednak to właśnie tragiczne doświadczenie skłoniło go do pracy nad poprawą bezpieczeństwa na torach żużlowych.
Sukcesy i tragiczny wypadek
Syn legendarnego Barry’ego Briggsa od najmłodszych lat podążał śladami ojca. Już w wieku 18 lat startował w lidze brytyjskiej w barwach Reading, a w 1980 roku zdobył tytuł wicemistrza świata juniorów. Był także brązowym medalistą mistrzostw Nowej Zelandii oraz mistrzostw Wielkiej Brytanii na torze trawiastym w klasie 350ccm.
Niestety, w 1981 roku, mając zaledwie 19 lat, uległ poważnemu wypadkowi podczas zawodów w Coventry. W wyniku uderzenia w twardą drewnianą bandę złamał kręgosłup szyjny, co skutecznie zakończyło jego karierę. Chociaż zdołał odzyskać zdolność chodzenia, nigdy nie wrócił już do profesjonalnych startów.
Wynalazek, który zmienił żużel
Doświadczenie to nie poszło jednak na marne. Po zakończeniu kariery Tony Briggs postanowił znaleźć sposób na zwiększenie bezpieczeństwa zawodników. Wspólnie z ojcem, Barrym Briggsem, konsultował się z Berniem Ecclestonem, ówczesnym szefem Formuły 1, i ekspertami od bezpieczeństwa sportów motorowych.
Efektem tych prac było stworzenie dmuchanych band, które znacząco zmniejszyły ryzyko poważnych obrażeń. – „Gdyby w moich czasach były dmuchane bandy, nie złamałbym kręgosłupa” – podkreślał wielokrotnie Briggs. Jego projekt został przyjęty przez światowy żużel w 2002 roku i od tamtej pory stał się standardem w najważniejszych ligach i turniejach.
Historia ocalałych
Jego wynalazek uratował życie wielu zawodnikom. Jednym z nich był Greg Hancock, który po groźnym wypadku w Częstochowie podziękował Briggsowi osobiście: – „Myślałem, że po mnie. Złamałem trzy żebra, ale jestem w jednym kawałku. Dziękuję ci” – wspominał nowozelandzki wynalazca.
Podobnych przypadków było znacznie więcej. – „W Grand Prix w Danii Fredrik Lindgren miał ogromne szczęście, że bandy były na miejscu. Gdyby ich nie było, mogłoby go tu nie być” – mówił Briggs w jednym z wywiadów.
Krytyczne spojrzenie na rozwój żużla
Mimo ogromnego postępu w kwestii bezpieczeństwa, Tony Briggs nadal dostrzega zagrożenia wynikające z rosnącej prędkości motocykli. – „Motory są coraz szybsze, rywalizacja zacięta. To twardy, bardzo twardy sport” – zauważa. Jego zdaniem kluczowym problemem pozostaje tempo rozwoju technologicznego, które przewyższa postęp w dziedzinie bezpieczeństwa.
Briggs z przerażeniem obserwował dramatyczne wypadki, jak ten Darcy’ego Warda, który w 2015 roku doznał poważnego urazu kręgosłupa. – „To był typowy wypadek, jakich wiele w speedwayu. Niestety, Darcy upadł niewiarygodnie nieszczęśliwie” – mówił. Zwracał uwagę, że żużel może stać się jeszcze bardziej niebezpieczny, jeśli nie zostaną wprowadzone odpowiednie regulacje ograniczające prędkość motocykli.
Dziedzictwo i wpływ na sport
Dziś dmuchane bandy stanowią standard w światowym speedwayu i są jednym z najważniejszych wynalazków w historii tego sportu. Tony Briggs nie poprzestał jednak na tym – nieustannie dąży do poprawy bezpieczeństwa i pracuje nad nowymi rozwiązaniami.
W 2023 roku, podczas Gali PGE Ekstraligi w Warszawie, został uhonorowany Złotym Szczakielem za zasługi dla sportu żużlowego. – „Jestem zaszczycony zdobyciem tej nagrody. Dziękuję PGE Ekstralidze oraz miastom za inwestycje, a także zawodnikom i klubom za to, że relatywnie rzadko muszą z nich korzystać” – powiedział, podkreślając, że jego wynalazek istnieje po to, by ratować zdrowie i życie, ale najlepiej, gdy w ogóle nie jest potrzebny.
Jego dziedzictwo jest niezaprzeczalne – nie tylko jako utalentowanego żużlowca, ale przede wszystkim jako człowieka, który odmienił oblicze bezpieczeństwa w speedwayu. Bez dmuchanych band sport ten byłby znacznie bardziej niebezpieczny, a liczba poważnych urazów byłaby o wiele większa. Tony Briggs udowodnił, że nawet po najtrudniejszych życiowych doświadczeniach można zmienić świat na lepsze.






