We czwartek 11 września rano władze Gezet Stali Gorzów spotkały się z zawodnikami, by omówić dramatyczną sytuację finansową klubu. Jeszcze tego samego dnia doszło do porozumienia, które oznacza gigantyczne cięcia wynagrodzeń. Co zaskakujące, to sami żużlowcy mieli wyjść z propozycją obniżek.
Lebiediew pierwszy zadeklarował gotowość
Jeszcze przed spotkaniem w drużynie ważny sygnał wysłał Andrzej Lebiediew, który w Magazynie PGE Ekstraligi zapowiedział swoją otwartość na rozmowy o mniejszych stawkach.
– Władze Stali od początku sezonu mówią otwarcie o problemach i są szczere wobec nas. Wiemy jaka jest sytuacja, a ja sam zdaję sobie sprawę, że moja postawa na torze miała wpływ na część obecnych problemów klubu. Dlatego jestem otwarty na renegocjacje stawki na trzy ostatnie mecze sezonu – mówił jeszcze w czwartek rano Andrzej Lebiediew.
50 procent mniej za każdy punkt
Wieczorem odbyło się spotkanie zawodników z zarządem. Według informacji medialnych, to sami żużlowcy wyszli z inicjatywą obniżki wynagrodzeń.
Ostatecznie ustalono, że za każdy punkt w trzech ostatnich meczach sezonu zawodnicy zarobią o 50 procent mniej. W zamian klub wypłacił im już teraz część zaległych pieniędzy za mecze rundy zasadniczej.
Prezes Stali, Dariusz Wróbel, nie ukrywał zadowolenia z kompromisu.
– Faktycznie dogadaliśmy się z zawodnikami i bardzo im dziękuję za taką postawę. W tym momencie przygotowujemy aneksy umów, które zostaną wysłane do PGE Ekstraligi. To pomoże rozwiązać część naszych problemów – potwierdził Wróbel.
Oszczędności sięgające 900 tysięcy
Porozumienie dotyczy wyłącznie rewanżowego meczu z Innpro ROW-em Rybnik oraz ewentualnych baraży. Klub zagwarantował zawodnikom, że nie będzie kolejnych negocjacji i reszta pieniędzy zostanie wypłacona w terminie.
Dzięki obniżce Stal może zaoszczędzić od 700 do 900 tysięcy złotych. Najwięcej stracą liderzy – Anders Thomsen i Martin Vaculik. W ich przypadku cięcia mogą sięgnąć nawet 250 tysięcy złotych na sezonie.
Koszt udziału w czterech dodatkowych meczach mógłby wynieść dla klubu nawet 2 miliony złotych. Teraz udało się ten ciężar znacząco zmniejszyć.
Wróbel: „Optymizm jest dużo większy”
Prezes Stali nie ukrywa, że porozumienie pozwala złapać oddech, choć problemy finansowe pozostają realnym zagrożeniem.
– Nasz optymizm jest dzisiaj dużo większy. Mieliśmy zadyszkę finansową i oczywiście dalej zastanawiamy się, co zrobić, by zmniejszyć skalę długu. Cieszę się, że zawodnicy nam ufają, a nasze relacje są bardzo dobre. Wiemy już od władz PGE Ekstraligi, że restrukturyzacja nie wchodzi w grę, więc będziemy radzić sobie w inny sposób – przyznaje Wróbel.
Luka w regulaminie
Eksperci podkreślają, że kłopot Stali wynika także z systemu rozgrywek. W 2025 roku drużyny walczące o utrzymanie rozgrywają więcej spotkań, co automatycznie generuje większe koszty kontraktowe.
Problem mógłby zostać rozwiązany, gdyby kluby już przed sezonem wpisały do umów odpowiednie klauzule obniżające stawki za jazdę w play-downach i barażach. Żaden z ośrodków jednak tego nie zrobił. PGE Ekstraliga nie mogła narzucić takich zapisów centralnie, bo naraziłoby to ligę na kary ze strony UOKiK-u.
Stal bliżej utrzymania
W tej chwili wydaje się, że Stali Gorzów nie grozi bezpośredni spadek do Metalkas 2. Ekstraligi. Zespół tydzień temu wygrał bowiem pierwszy mecz z ROW-em Rybnik różnicą aż 12 punktów.
Mimo to atmosfera w klubie jest daleka od optymizmu. Porozumienie w sprawie cięć było koniecznością, by domknąć budżet i bez większych turbulencji dokończyć sezon.








