Polonia Bydgoszcz dwa lata z rzędu była bliska powrotu do PGE Ekstraligi i w sezonie 2026 ponownie stanie przed ogromną szansą, by tego w końcu dokonać. Skład wygląda imponująco, ambicje klubu są jasno przedstawiane a w Polonii nikt nie ukrywa, że cel jest jeden — awans. Jednak decyzja o zakontraktowaniu kolejnego seniora, Toma Brennana, wywołała dyskusję, która w polskim żużlu wraca jak bumerang. Chodzi o nadmiar zawodników w formacji seniorskiej, który w przeszłości nigdy nie kończył się dobrze.
Historia lubi się powtarzać. Żużel już to przerabiał
Eksperci zwracają uwagę, że podobne sytuacje w ostatnich latach powodowały konflikty, napięcia i problemy z budowaniem chemii w zespole.
Najbardziej znanym przypadkiem pozostaje sezon 2017 w Betard Sparcie Wrocław. Drużyna zbudowała wtedy „galaktyczny” skład z aż pięcioma seniorami, a o miejsce w składzie walczyli m.in. nieżyjący już Tomasz Jędrzejak i ówczesny faworyt prezesa Andrzeja Rusko — Andžejs Lebedevs, 21-letni wówczas reprezentant Łotwy, który zdobył wtedy swój pierwszy tytuł Indywidualnego Mistrza Europy.
Pomimo ogromnej siły na papierze, maszyna Wrocławian nie zadziałała perfekcyjnie. Sparta zdobyła tylko srebro, a Jędrzejak, sfrustrowany swoją rolą i faktem, że musiał rywalizować o miejsce, odszedł po sezonie z klubu. Do dziś uznaje się ten sezon za przykład, że „szeroki skład seniorów” nie zawsze oznacza większą siłę i „wartość dodaną”.
Jeszcze nowszy przykład pochodzi z sezonu 2025, kiedy to Innpro ROW Rybnik — beniaminek PGE Ekstraligi — również postawił na rozbudowaną grupę seniorów. Efekt? Drużyna spadła z ligi, a eksperci podkreślali, że trudno było mówić o prawdziwym zespole. W opinii wielu każdy zawodnik walczył głównie o utrzymanie miejsca w składzie na kolejny mecz, co zaburzało relacje i wspólny cel. A wypowiedzi zawodników ROW-u w trakcie sezonu jasno wskazywały, że tam nie „ma zespołu”.
Dziś elementy tej samej układanki pojawiają się właśnie w Bydgoszczy.
Polonia 2026: silna na papierze, ale… przepełniona?
Zakontraktowanie Toma Brennana na dwa lata sprawia, że Polonia będzie miała nadmiar seniorów w składzie, a przynajmniej jeden zawodnik — zgodnie z zapowiedziami — będzie zmuszony ustąpić miejsca lub odejść na wypożyczenie.
W klubie podkreśla się, że konkurencja ma działać mobilizująco, ale nie wszyscy podzielają ten optymizm.
Wychowanek Apatora Toruń, a później min. zawodnik bydgoskiej Polonii, Jacek Krzyżaniak, nie ma wątpliwości, że ta decyzja może wywołać niekontrolowane skutki:
„W większości klubów, które tak postępowały, to nie zdawało egzaminu. To źle wpływa na atmosferę w zespole. Wiadomo, że są tam odpowiedni ludzie, którzy dbają o atmosferę, ale jeśli wszyscy prezentują wysoki poziom, któryś z nich i tak będzie odstawiony. Oczywiście nie każdy się tym przejmuje, to bardzo zależy indywidualnie od zawodnika, jakie ma podejście. Myślę, że tam są tacy żużlowcy, którzy chcą jeździć coraz lepiej, patrzą na Zmarzlika i chcą mu dorównać. Więc to motywuje do pracy.”
Krzyżaniak jednocześnie docenia potencjał zespołu:
„Uważam, że Polonia Bydgoszcz ma skład i szanse na to, żeby wejść do Ekstraligi. Jeśli wszyscy zawodnicy będą chcieć, to teoretycznie mają szanse.”
Ale jego opinia jest jasna: nadmiar seniorów to ryzyko, a historia pokazuje, że ryzyko, które rzadko się opłaca.
Tom Brennan — wzmocnienie czy bomba z opóźnionym zapłonem?
Brytyjczyk zrobił w ostatnich latach duży postęp. W 2026 roku będzie już „pełnoprawnym” seniorem. W 2026 roku skończy 25 lat — nie będzie już korzystał z taryfy ulgowej dotyczących zawodników młodzieżowych a później U24. Będzie to jego pierwszy sezon w formacji seniorskiej i trudno oczekiwać, że będzie liderem drużyny.
Zdaniem Krzyżaniaka:
„25 lat to już nie jest aż taki młody zawodnik. (…) Nie wydaje mi się, żeby później jadąc w Ekstralidze, robił taką ilość punktów. Myślę, że jakby się załapał na średnią 1,500 pkt/bieg, to byłoby już nieźle. To może być taki zawodnik jak Patrick Hansen.”
To ważna opinia, bo Polonia patrzy nie tylko na sezon 2026, ale również na ewentualną przyszłość w PGE Ekstralidze.
Dylemat jest realny: czy Brennan ma być wzmocnieniem na teraz, czy inwestycją, która dopiero zaprocentuje?
Atmosfera czy konkurencja? Klub stoi przed wyborem
W Bydgoszczy nie brakuje głosów, że szeroki skład zapewnia bezpieczeństwo — zwłaszcza w razie kontuzji czy spadku formy. Ale równie głośno brzmi argument o atmosferze. A ta w żużlu jest kluczowa.
Doświadczenia Rybnik i Sparty są ostrzeżeniem:
konkurencja może budować formę… albo rozsadzić drużynę od środka.
W Polonii wielu żużlowców ma ambicje, by jeździć jak najlepiej, a walka o miejsce może generować dodatkowe napięcia — szczególnie przy presji awansu, jakiej w Bydgoszczy nie było od lat.
Być albo nie być — po dwóch latach porażek Polonia nie ma już marginesu błędu
Polonia Bydgoszcz już dwa razy z rzędu przegrywała decydujący mecz o awans. Teraz klub deklaruje, że sezon 2026 ma być „tym właściwym”. Ale droga wcale nie będzie łatwa.
Krzyżaniak tonuje hurraoptymizm:
„Polonia nie będzie miała łatwo. (…) Nawet jeśli mają dobry skład, to jest sport. Może im iść z górki przez cały sezon, ale później jest bezpośrednia rywalizacja między nimi a np. Krosnem. Mają szanse, są faworytem, tym bardziej że oni już dwa lata dobijali się do Ekstraligi, a teraz to już na zasadzie być albo nie być.”
Sezon prawdy
Sezon 2026 będzie dla Polonii Bydgoszcz największym testem od ponad dekady. Klub ma mocny zespół, solidne nazwiska i jeden z najbardziej wyrównanych składów w lidze.
Ale nadmiar seniorów, który w przeszłości szkodził innym, może okazać się tym elementem, który zadecyduje o sukcesie albo o kolejnym rozczarowaniu.
Historia żużla jasno pokazuje:
kiedy seniorów jest za dużo, ktoś zawsze musi przegrać — czasem nie tylko miejsce w składzie, ale i atmosferę w drużynie.
Zdjęcie: publiczny Fb Polonia1920






