Wzruszający apel mistrza
13 kwietnia 2025 roku Tai Woffinden przemówił po raz pierwszy od tragicznego wypadku, który wstrząsnął światem żużla. Trzykrotny indywidualny mistrz świata zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie ze szpitalnego łóżka i dodał poruszający wpis:
„Hej, okazuje się, że moje obrażenia i śpiączka farmakologiczna to nie żart. Wracam do zdrowia, ale proszę, bądźcie cierpliwi. Potrzebuję trochę więcej czasu na odpoczynek i zebranie myśli. Przekażę więcej informacji w kolejnym tygodniu. Proszę, wiedzcie, jak bardzo doceniam miłość i wsparcie wszystkich z całego świata” – napisał na Facebooku.
To pierwsze publiczne słowa Woffindena od dramatycznego wypadku, do którego doszło 30 marca podczas sparingu Texom Stali Rzeszów z Cellfast Wilkami Krosno.
Koszmar w Krośnie
Do wypadku doszło podczas przedsezonowego meczu towarzyskiego na torze w Krośnie. Woffinden, który w 2024 roku pożegnał się z Betard Spartą Wrocław po 13 sezonach, miał być liderem ambitnego projektu Stali Rzeszów. Już pierwszy mecz zakończył się jednak dramatem.
Podczas jednego z biegów Brytyjczyk z ogromnym impetem uderzył w dmuchaną bandę, a następnie został uderzony przez dwa rozpędzone motocykle. Na torze zapanowała groza – interweniowały wszystkie służby medyczne, a zawodnika przetransportowano śmigłowcem do szpitala w Rzeszowie.
Lista obrażeń i walka o życie
Szczegóły urazów, które przekazał menedżer Stali Paweł Piskorz, mrożą krew w żyłach:
- otwarte złamanie kości udowej i biodra w lewej nodze,
- złamanie łokcia,
- liczne złamania żeber,
- obrzęk płuc i gromadzenie się wody,
- znaczna utrata krwi i konieczność transfuzji.
Już w noc po wypadku przeprowadzono pierwszą operację. W kolejnych dniach potrzebne były następne zabiegi. Lekarze zdecydowali się na wprowadzenie zawodnika w stan śpiączki farmakologicznej.
Ważne jest to, że nie doszło do uszkodzenia rdzenia kręgowego – Woffinden zachował czucie w kończynach. Już to było powodem do umiarkowanego optymizmu.
Wybudzenie i pierwszy kontakt
Niespełna tydzień po dramatycznym wypadku pojawiły się informacje, że Woffinden został wybudzony ze śpiączki. Stan jego zdrowia nadal był poważny, ale Brytyjczyk zaczął kontaktować się z otoczeniem. To właśnie wtedy jego najbliżsi zaczęli mówić o „powolnym, ale systematycznym powrocie do życia”.
Do tego momentu sam zawodnik nie komentował swojego stanu zdrowia – aż do 13 kwietnia.
Publiczne wystąpienie i wsparcie fanów
W niedzielny poranek Tai Woffinden opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie, na którym leży w szpitalnym łóżku, z lekkim uśmiechem na twarzy. Do zdjęcia dołączył słowa, które wlały nadzieję w serca tysięcy fanów:
„Hej wam! Okazuje się, że moje obrażenia i śpiączka farmakologiczna to nie przelewki. Wracam do zdrowia, ale proszę, bądźcie cierpliwi. Potrzebuję więcej czasu, żeby odpocząć i zebrać myśli. Przekażę więcej informacji w przyszłym tygodniu. Chcę, żebyście wiedzieli, jak bardzo doceniam wasze wsparcie, które nadchodzi z całego świata” – napisał.
Reakcja środowiska żużlowego była natychmiastowa. Pod wpisem pojawiły się tysiące komentarzy z życzeniami zdrowia od kibiców, zawodników i przedstawicieli klubów z całego świata.
Hołd od rzeszowskich kibiców
W sobotę 12 kwietnia, tuż przed pierwszym ligowym meczem Texom Stali Rzeszów z Hunters PSŻ Poznań, kibice zgromadzeni na stadionie przy ul. Hetmańskiej oddali hołd Woffindenowi, skandując jego nazwisko i długo oklaskując nieobecnego lidera. Na murawie i w parku maszyn panowało wyczuwalne napięcie.
Żużlowcy Stali Rzeszów zremisowali to spotkanie 45:45, ale po meczu wszyscy przyznawali zgodnie: „Brakuje Taia. To miała być jego drużyna”.
Co dalej z karierą Woffindena?
Na razie nikt nie mówi o powrocie Woffindena do sportu. Nawet on sam w swojej wiadomości skupia się tylko na regeneracji i dziękowaniu za wsparcie. Zawodnik przechodzi obecnie trudny etap rehabilitacji i psychicznego dochodzenia do siebie po wielkim szoku, jaki przeżył. To będzie długa droga.
Tymczasem środowisko żużlowe łączy siły, by okazać solidarność i wsparcie. FIM Speedway, PGE Ekstraliga, żużlowcy z całego świata i tysiące kibiców – wszyscy ślą do Rzeszowa jeden przekaz: „Jesteśmy z Tobą, Tai”.
Nie tylko sportowiec – bohater i wojownik
Woffinden, który już wcześniej pokonywał przeciwności losu (m.in. śmierć ojca, kontuzje i długą rekonwalescencję po złamaniu stopy w 2020 roku), kolejny raz pokazuje siłę charakteru.
Jego krótka, ale emocjonalna wiadomość pokazuje, że nie tylko walczy o powrót do zdrowia, ale także chce pozostać częścią sportowego świata, choćby tylko duchem.
„To nie przelewki” – napisał. Ale nikt nie ma wątpliwości, że jeśli ktoś może wrócić po takim ciosie, to właśnie on.
Będziemy na bieżąco śledzić stan zdrowia Taia Woffindena i informować o jego kolejnych wpisach oraz decyzjach dotyczących przyszłości. Życzymy powrotu do pełni sił – i dziękujemy za to, że mimo wszystko potrafisz się uśmiechnąć, Tai.







