Złoto Drużynowych Mistrzostw Polski dla Pres Grupy Deweloperskiej Toruń to największa niespodzianka sezonu 2025. Zespół, który nie był faworytem finałowego starcia, pokonał bardziej utytułowanych rywali i sięgnął po pierwszy od lat tytuł mistrza kraju. Najbardziej wzruszającym momentem wieczoru była wypowiedź menedżera Piotra Barona – wychowanka toruńskiego klubu, który w końcu wrócił do domu i poprowadził swoją drużynę na szczyt.


Spełniona misja i spłacony dług

Piotr Baron nie krył emocji. – „Nie, to nie jest tak. Cieszę się z tego wyniku jako wychowanek Apatora. Taki był mój plan. Chciałem przyjść do klubu i osiągnąć w nim sukces. Chciałem spłacić dług, bo ten klub mnie wyszkolił i dzięki ludziom zaangażowanym w toruński żużel mogłem zostać zawodnikiem. Odwdzięczyłem się za wszystko. Faktycznie trzeba było trochę poczekać, ale udało się. Dziękuję prezesom, zawodnikom, zarządowi, Jankowi Ząbikowi, bo to był mój pierwszy trener, mam do niego ogromny szacunek. Wiele mnie nauczył i do dziś mam w nim wsparcie.”

Baron otwarcie przyznał, że dla niego zdobycie złotego medalu w barwach toruńskiego klubu ma wymiar symboliczny i osobisty.


Drużyna, która przerosła oczekiwania

Przed finałem to rywale mieli większe szanse na triumf. Torunianie nie byli stawiani w roli faworytów, a jednak zaskoczyli ekspertów i kibiców. – „To na pewno. Dlatego dziękuję zawodnikom z całego serca. To, ile oni od siebie dają, to coś niesamowitego. Człowiek się tego nie może spodziewać. Wiele razy byłem dumny z tego zespołu. Przeżywaliśmy też porażki, które nie były fajne, ale na pewno potrzebne.”


Motoarena – twierdza i widowiskowy tor

Baron podkreślił także rolę stadionu i jego ekipy torowej. – „Dwa lata temu obiecałem kibicom, że zobaczą na stadionie trochę walki. To się udało. To wynika też ze składu. Nie mamy startowców, ale zawodników, którzy potrafią walczyć na dystansie. Trzeba było im stworzyć warunki do tego. Mam świetnych toromistrzów. Nie muszę być od rana do wieczora na stadionie, bo oni doskonale wiedzą, co mają robić. Za to im bardzo dziękuję. Tory były powtarzalne.”


Transfer, który odmienił drużynę

Nie mogło zabraknąć pytania o Mikkela Michelsena, który stał się jednym z liderów mistrzowskiej ekipy. – „Tak, gratulacje dla zarządu, za to, że go ściągnęli do drużyny. To świetny zawodnik. Zresztą jak cały zespół.” – skomentował Baron.


O treningach i przygotowaniach

Wielu ekspertów zwracało uwagę, że torunianie trenowali także poza własnym stadionem. – „Na pewno nie przeszkodziły. Nie wiem, czy zaprocentowały. Tory były zupełnie inne.” – mówi menedżer.


Kolejne cele i chłodne podejście do przyszłości

Czy cztery złota z Unią Leszno i jedno teraz z Toruniem to początek kolejnej złotej serii? Baron studzi emocje. – „Nie, nie ma o czym mówić. Na razie skończył się 2025 rok. Pora na przygotowania na kolejnego roku. Mamy kilka rzeczy zaplanowanych, łącznie z obozami, więc szykujemy się. Zobaczymy, jak będzie. To tylko sport. Nie ma pewniaków ani recepty na to, by było idealnie.”


Świętowanie i obowiązki

Choć zawodnicy przygotowywali się do wspólnej fety, Baron zapowiedział, że sam nie będzie mógł w niej uczestniczyć. – „Na pewno wypiję trochę piwa. Wiem, że zawodnicy się umawiali na małe świętowanie, ale nie mogę w nim uczestniczyć, bo mam inne obowiązki. Muszę odstawić dzieci do domu i jechać do Torunia.”


Moda na żużel w Toruniu

Sukces sportowy to nie tylko medale, ale też odbudowanie pozycji żużla w Toruniu. – „Tak. W ciągu dwóch lat frekwencja wzrosła o 100 proc. To cieszy. Będziemy robić wszystko, by utrzymać tę frekwencję.”

Baron podkreślił też świetną atmosferę wewnątrz zespołu: – „To nie ja. To zasługa takiego Amerykanina. Nazywa się Jack Daniels.” – dodał żartobliwie.


„Nie spodziewałem się złota”

Na koniec menedżer przyznał szczerze, że tegoroczne złoto przyszło szybciej, niż przewidywał. – „Nie spodziewałem się. Myślałem, że to nie jest czas na złoto, bo nasi juniorzy muszą jeszcze trochę pojeździć. To było widać w Lublinie. Tego doświadczenia brakuje na obcych torach i popełniają błędy. Taka jest kolej rzeczy, bo jedziemy 16-latkami. Prawda jest taka, że junior swój najlepszy okres rozwoju ma między 19, a 21 rokiem życia. Poczekajmy, bo idzie to w dobrą stronę.”