Ryga, Bikernieki. Już jutro oczy całego żużlowego świata zwrócą się ku stolicy Łotwy. Stadion Bikernieki znów stanie się areną zmagań najlepszych zawodników globu. Dla miejscowego bohatera, Andzejsa Lebedevsa, to nie tylko kolejna runda Speedway Grand Prix. To święto, w którym – jak sam mówi – chce odwdzięczyć się swojej publiczności za wsparcie.
W rozmowie z organizatorami cyklu SGP, Łotysz nie ukrywał emocji i ogromnej motywacji przed ósmą rundą cyklu.
„Ostatni rok był super fajny. Nie dostałem się do finału, ale jeśli w tym sezonie znów osiągnę taki wynik jak w zeszłym roku, na pewno będę w finale. Wszystko wokół mnie, moje motocykle i moja psychika będą gotowe na sobotni wieczór.”
Lebedevs wspomina zeszłoroczny występ w Rydze, kiedy to zakończył rundę zasadniczą z największą liczbą punktów (14), ale po zaciętym półfinale musiał pożegnać się z marzeniami o podium. W nowym formacie SGP 2025 jego ubiegłoroczny rezultat wystarczyłby do awansu do finału – i to dodatkowo napędza jego ambicje.
„Jestem bardzo podekscytowany i w pełni skoncentrowany i mam nadzieję, że uda mi się to osiągnąć. Tak jak w ubiegłym roku, chcę dać z siebie wszystko, aby zapewnić wyścigi, które wywołają entuzjazm publiczności. To ważne, ponieważ ci ludzie przychodzą, aby mnie wspierać, a ja mogę sprawić, że ten wieczór będzie dla nich wyjątkowy.”
Zawodnik nie ukrywa, że energia płynąca z trybun dodaje mu skrzydeł. W Rydze może liczyć na pełne wsparcie rodaków, którzy tłumnie wykupili niemal wszystkie bilety na wydarzenie.
„Mam nadzieję, że uda mi się sprawić, że opuszczą stadion w pozytywnym nastroju na resztę wieczoru i że przez cały następny tydzień będą mówić o tym, jak dobrze było. Chciałbym, aby to była dobra impreza dla mnie i fanów, którzy przychodzą mnie wspierać. Mam nadzieję, że wszyscy przyjdą i będą się dobrze bawić. To wyjątkowe wydarzenie dla mnie i mam nadzieję, że dla wszystkich fanów w Europie i na całym świecie. Witam wszystkich i mam nadzieję, że będą się dobrze bawić w Rydze.”
O punkty nie chodzi – chodzi o radość z jazdy
Lebedevs obecnie zajmuje 6. miejsce w klasyfikacji generalnej, ex aequo z Maxem Fricke. Daje mu to realne szanse na bezpośredni awans do cyklu SGP 2026, który uzyska siedmiu najlepszych zawodników po ostatniej rundzie. Ale Łotysz nie chce zaprzątać sobie tym głowy.
„Nie śledzę klasyfikacji. Chcę po prostu dobrze przejechać trzy kolejne rundy, a potem zobaczymy, co uda nam się osiągnąć.”
„Nie ma znaczenia, co dzieje się za mną. Nie mogę się doczekać i jestem podekscytowany każdym wyścigiem, który czeka mnie w SGP.”
Dla Lebedevsa najważniejsza jest radość z samego ścigania i fakt, że może być częścią elity. Start w Grand Prix to dla niego marzenie, które spełnia z pełną pasją i koncentracją.
„Chcę cieszyć się serią SGP; chcę cieszyć się byciem zawodnikiem mistrzostw świata i po prostu chcę pokazać poziom mistrzostw świata. To jest mój główny cel. Skupiam się tylko na tym i chcę po prostu cieszyć się wyścigami.”
Przed Lebedevsem – szansa i presja
Stawka jest ogromna. Nie tylko dla Łotysza. Bartosz Zmarzlik walczy o rekordowy szósty tytuł mistrza świata, Brady Kurtz o sensacyjną koronę w debiutanckim sezonie, a Fredrik Lindgren, Dan Bewley i Jack Holder toczą bój o brąz.
Ale w sobotni wieczór to właśnie Andzejs Lebedevs będzie miał za sobą kilkanaście tysięcy gardeł i serc. Jeśli uda mu się znów rozgrzać Bikernieki – może nie tylko powalczyć o finał, ale i znów pokazać całemu światu, że warto mieć marzenia.
Zdjęcie: publiczny Fb FIM Speedway Grand Prix






