Przed nami ostatnia kolejka spotkań rundy zasadniczej. Wiadomo jakie drużyny zajmą miejsca w pierwszej czwórce i tym samym będą walczyć o medale. Ba, wiemy nawet że Unia Leszno i Sparta Wrocław zajmą dwa pierwsze miejsca, natomiast trzecie miejsce powinien zająć Falubaz Zielona Góra, a czwarte Włókniarz Częstochowa.

Tak się składa, że szefowie PGE Ekstraligi nawet mecze ostatniej kolejki sezonu zasadniczego podzielili wg schematu piątek i niedziela w różnych godzinach, tak by kibic w kapciach i przed telewizorem mógł obejrzeć na żywo wszystkie mecze.

Sparta swój mecz rozegra w niedzielę 25.08.br o godz. 19:30. Będzie to ostatni mecz kolejki. Wszystkie rozstrzygnięcia będą już znane. Tak się składa, że i Sparta i Unia mogą jeszcze zająć pierwsze miejsce.

Ktoś może zauważyć, iż na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu zawodnicy obu drużyn będą jechać tak, by wybrać sobie „wygodniejszego” przeciwnika w walce w półfinałach o DMP. Nic bardziej mylnego. Unia Leszno będzie chciała zakończyć sezon zasadniczy na pierwszym miejscu i (najlepiej) z przewagą 6 punktów udowodnić jaką moc ma ta drużyna. Ma to również znaczenie czysto statystyczne. Otóż w historii zostałoby zapisane, iż Unia Leszno była liderem przez całą rundę zasadniczą. Dla kibiców królowej (która jest ponoć tylko jedna) ma to ogromne znaczenie.

Sparta Wrocław z kolei, by zostać liderem po rundzie zasadniczej, musi wygrać mecz z drużyną z Leszna różnicą co najmniej 11 pkt. Czyli najlepiej 51-39 lub wyżej. Patrząc po awizowanych przez obie drużyny składach będzie to zadanie bardzo trudne – ale nie niemożliwe. Unia Leszno przegrywając w Gorzowie ze Stalą pokazała, że pod koniec sezonu łapie lekką zadyszkę. A i Stal Gorzów nie jest  drużyną prezentującą w tym sezonie dużą siłę. Jako jedyna drużyna w ekstralidze żużlowej Stal nie zdobyła jeszcze punktu bonusowego (oznacza to, że w dwumeczu jest gorsza od spadkowicza z ligi – Get Well). Wygrana Unii ze zdegradowaną już drużyną z Torunia nie jest tu żadnym wyznacznikiem, gdyż widać było wyraźnie, iż praktycznie tylko Rune Holta próbował walczyć z lokalnymi zawodnikami. Pozostali toruńscy zawodnicy pewnie już byli myślami podczas rozmów kontraktowych z nowymi drużynami na sezon 2020.

W drużynie Sparty po kontuzji wrócił już Tai Woffinden. Na pewno jest głodny jazdy i będzie chciał pokazać, iż kontuzja nie miała wpływu na jego formę. Poza tym w obecnym sezonie nie musi już spinać się na walkę w SGP. Na pewno nie zdobędzie medalu tego cyklu a i z obroną miejsca w czołowej ósemce zawodników będzie niezmiernie trudno. Na pewno z całych sił będzie chciał wspomóc drużynę Sparty. Jest jedno trofeum, którego Tai jeszcze nie ma w swej bogatej kolekcji. To tytuł drużynowego mistrza Polski. Podobnie jest z pozostałymi zawodnikami wrocławskiej Sparty. Poza Maciejem Janowski, który tytuł DMP zdobył wraz z Unią Tarnów będąc jeszcze juniorem. Ale występy Macieja Janowskiego, determinacja i walka na torze pokazują jak bardzo zależy mu na tytułach dla Wrocławia i we Wrocławiu. Dla nas niezapomnianym widokiem jest mina Magica, gdy żegnał się z wrocławską publicznością podczas wrocławskiej rundy SGP po przegranym (3 miejsce) biegu półfinałowym. Wydaje się, że zawodnicy wrocławskiej Sparty są w optymalnej formie. Od porażki w Gorzowie ze Stalą w maju, wygrali kolejne 9 spotkań. A trzeba zaznaczyć, iż w większości z tych spotkań wrocławianie jechali osłabieni. Najpierw po kontuzji w Grudziądzu nie mógł startować Maciej Janowski, potem po ataku G. Łaguty podczas meczu w Lublinie nie mógł jeździć Tai Woffinden, czy wreszcie podczas zawodów młodzieżowych kontuzji nabawił się Przemysław Liszka. Wszystko to sprawiało, że Sparta większą część sezonu jeździła osłabiona. Wygrany mecz z Falubazem w Zielonej Górze pokazał, iż drużyna Spart jest w formie. Znakomicie jeździ Jakub Jamróg. Wielu tzw. „znawców” żużlowych odradzało przejście JJ do Sparty. Twierdzili, że będzie kewlarem i wystąpi przed publicznością tylko podczas prezentacji. Swoją jazdą i osiągniętymi wynikami na torze pokazał, że jest zawodnikiem wysokiej klasy i nie bez powodu został okrzyknie ty odkryciem sezonu 2018 w polskiej lidze. (ekstralidze). Max Fricke i Gleb Czugunov również udowadniają, że nie przez przypadek mają miejsce w składzie ekstraligowej drużyny zajmującej obecnie drugie miejsce w tabeli. Należy mieć na uwadze to, że są to zawodnicy nadal bardzo młodzi i wciąż jeszcze na dorobku. Max Fricke ma 23 lata, a Gleb Czugunov w grudniu będzie miał 20 lat. Drużyna Sparty jest młoda i na pewno bardzo waleczna, nie odpuszczająca na torze. Na pewno zawodnicy wrocławscy zrobią wszystko, by podtrzymać zwycięską passę. I nie chodzi tutaj tylko o samą wygraną. Na pewno będą chcieli wygrać za trzy punkty, by udowodnić rywalom, że obecnie są najlepszą drużyną w kraju. Deklaracje składane przed sezonem 2019, o walce o mistrzostwo Polski, nie są deklaracjami bez pokrycia. Do zwycięstwa w meczu z Unią poprowadzi Spartan Maciej Janowski. Niedawno minęło 12 lat jego startów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Maciej Janowski zawsze deklarował, iż bardzo chce zdobyć tytuł drużynowego mistrza Polski. Szczerze mu tego życzymy.

Na torze zawodnicy zrobią wszystko by wygrać mecz. W niedzielę na stadionie zasiądzie komplet widzów – koło 13 tysięcy osób. Bilety w zasadzie zostały już wyprzedane. Dla spóźnialskich zostało już tylko 157 biletów na sektor stojący U.

Mamy nadzieję, że doping wrocławskich kibiców poniesie drużynę Sparty Wrocław do zwycięstwa co najmniej 11 punktami. Pozwoli to zdobyć Sparcie 3 punkty i zająć pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej sezonu 2019. Najwierniejsi kibice Sparty wierzą w zwycięstwo Wrocławian.

Będzie to również miało bardzo duże znaczenie w perspektywie kolejnych czterech meczy jakie zostały do rozegrania by zdobyć tytuł DMP sezonu 2019.

Wygrane drużyny Sparty Wrocław z Falubazem i Unią (ewentualnie) sprawią, że to drużyna z Wrocławia będzie najważniejszym kandydatem do zdobycia upragnionego przez wrocławian tytułu drużynowego mistrza Polski 2019. Na to mistrzostwo wszyscy we Wrocławiu czekają już 13 lat.