Jeszcze miesiąc temu wydawało się to niemożliwe. Kiedy w końcówce marca rozpoczęto przebudowę żużlowego toru na stadionie w Mościcach, wielu kibiców i ekspertów nie kryło sceptycyzmu. Dziś wszystko jest jasne – tor jest gotowy, a „Jaskółki” mają gdzie się ścigać. Tarnów dokonał niemożliwego, a metamorfoza toru w błyskawicznym tempie stała się faktem.
Z niedowierzania do dumy – tor zmieniony nie do poznania
Jeszcze w połowie marca nawierzchnia w Tarnowie straszyła – stary sjenit, zniszczone bandy, zarośnięte pasy bezpieczeństwa i pozostałości dawnej kanalizacji. Stadion w Mościcach sprawiał wrażenie zapomnianego przez wszystkich.
Tymczasem zaledwie pięć tygodni później – 30 kwietnia – tor był gotowy do odbioru technicznego. Jak to się stało?
– Kończymy mieszanie kruszywa granitowego z glinką ceglaną dla uzyskania właściwej konsystencji w proporcjach określonych w regulaminie Polskiego Związku Motorowego. Profilujemy nawierzchnię do ostatecznego nowego profilu i zagęszczamy – tłumaczył Dawid Onak z firmy ANKO, wykonawcy przebudowy, dzień przed zakończeniem robót.
Zakres robót? Gigantyczny
Przebudowa toru objęła niemal każdy element obiektu żużlowego. Zerwano całą starą nawierzchnię oraz podbudowę. W miejscu sjenitu pojawił się granit – kilkaset ciężarówek dowiozło nowy materiał. Powstało też nowe odwodnienie liniowe na całym obwodzie toru oraz przepompownia. Przebudowano pas bezpieczeństwa i zamontowano nowe, atestowane bandy.
– Tor odpowiada wszelkim wymogom spółki Ekstraliga zarządzającej rozgrywkami Metalkas 2. Ekstraligi – zapewnił Maciej Włodek, wiceprezydent Tarnowa, który wraz z prezydentem Jakubem Kwaśnym i dyrektorem Rafałem Nakielnym nadzorował postępy prac podczas wtorkowej wizji lokalnej.
To jednak nie koniec – już teraz trwa montaż nowego nagłośnienia, a po długim weekendzie majowym do Tarnowa dotrze nowy, mobilny telebim. Na montaż czekają również pneumatyczne bandy, które wprowadzą obiekt w zgodność z najnowszymi standardami bezpieczeństwa.
Nowy tor to też nowa geometria i… nowe światło
Po przebudowie tor zyskał dodatkową szerokość – na wirażach nawet o metr – oraz mocniejsze nachylenie. Różnica poziomów między krawężnikiem a bandą wynosi teraz około jednego metra. To oznacza, że ściganie w Tarnowie może nabrać zupełnie nowego charakteru.
Zmiany wymusiły także dostosowanie oświetlenia.
– Miasto zleci wymianę zepsutych halogenów i czyszczenie opraw, by zwiększyć natężenie światła oraz dopasować strumienie do nowej geometrii toru – dodaje Maciej Włodek.
Zasilanie wraca, testy w maju, Derby Południa coraz bliżej
Obiekt, który jeszcze pod koniec 2024 roku był odcięty od prądu przez Grupę Azoty z powodu zaległości, odzyska zasilanie. To warunek konieczny, by myśleć o ligowych meczach.
– Pozostałe po wykonaniu toru prace powinny zakończyć się przed połową maja – zapowiada wiceprezydent Tarnowa.
W połowie maja na stadionie mają pojawić się przedstawiciele Ekstraligi, by przeprowadzić finalny odbiór obiektu. Wtedy żużlowcy Unii Tarnów po raz pierwszy wyjadą na tor, by go testować i przygotowywać się do wyczekiwanych Derbów Południa ze Stalą Rzeszów, zaplanowanych na 18 maja.
Co dalej?
Na kontakt z Kamilem Góralem, prezesem Żużlowej Sportowej Spółki Akcyjnej Unia Tarnów, w sprawie pierwszych jazd próbnych i dokładnego harmonogramu przygotowań, wciąż czekamy. Jedno jest jednak pewne – tarnowski tor żużlowy przeszedł przemianę, jakiej nikt się nie spodziewał.
Z ruin do gotowości bojowej – w zaledwie pięć tygodni. Tarnów pokazał, że determinacja, współpraca miasta i skuteczny wykonawca mogą zdziałać cuda. Teraz czas na żużel.

Źródło i zdjęcia: publiczny Fb Tarnów naszemiasto.pl






