​Tai Woffinden, trzykrotny mistrz świata na żużlu, uległ poważnemu wypadkowi podczas meczu sparingowego w Krośnie. W wyniku kolizji z innymi zawodnikami, Woffinden z dużą siłą uderzył w dmuchaną bandę, która uniosła się, powodując bezpośrednie zderzenie z drewnianą barierą. Doznał licznych obrażeń, w tym otwartego złamania kości udowej, złamania łokcia, uszkodzenia żeber oraz kręgów. Na szczęście rdzeń kręgowy nie został naruszony, a zawodnik zachowuje czucie w nogach.​

Po wypadku Woffinden został przetransportowany śmigłowcem do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie, gdzie przeszedł trzy operacje. Pierwsza, trwająca do godziny 2:00 w nocy, dotyczyła złamanej kości udowej i była przeprowadzona przez zespół ortopedyczny i chirurgiczny. Następnie operowano złamany łokieć. We wtorek odbyła się najdłuższa z operacji, mająca na celu stabilizację pozostałych obrażeń. Obecnie Woffinden jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, a jego stan określany jest jako poważny, ale stabilny. ​

Menedżer Stali Rzeszów, Paweł Piskorz, w wypowiedzi w Kolegium Żużlowym w Canal+, podkreślił, że Woffinden stracił dużo krwi, co wymagało jej przetoczenia. Złamane udo i biodro w lewej nodze zostały zoperowane od razu w niedzielę w nocy, łącznie z pierwszą operacją łokcia. Dodatkowo doszło do licznych złamań żeber, co spowodowało obrzęk płuc i gromadzenie się wody. Stan był bardzo ciężki, ale obecnie jest stabilny.

Paweł Piskorz, menedżer Stali Rzeszów, odniósł się do wypadku Taia Woffindena, podkreślając, że nie należy doszukiwać się winy w przygotowaniu toru w Krośnie. Jego zdaniem był to niezwykle pechowy zbieg okoliczności, który zdarza się bardzo rzadko.

Wyjaśnił również, że w trakcie upadku doszło do niezwykle groźnej sytuacji – motocykle zadziałały niczym gilotyna, uderzając w Woffindena. Piskorz zaznaczył, że nawet gdyby dmuchana banda była solidniej zamocowana, prawdopodobnie i tak nie uchroniłoby to Brytyjczyka przed tak poważnymi obrażeniami.

Rodzina Woffindena jest przy nim w tych trudnych chwilach. Jego matka, Sue, przybyła do Rzeszowa w poniedziałek, a żona, Faye, dotarła we wtorek. Obie wspierają Taia i konsultują z lekarzami dalsze kroki w leczeniu. ​

Społeczność żużlowa oraz fani na całym świecie przesyłają Woffindenowi wyrazy wsparcia i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Wypadek ten ponownie zwrócił uwagę na kwestie bezpieczeństwa w sporcie żużlowym, zwłaszcza w kontekście konstrukcji dmuchanych band i ich montażu na torach.