To jedna z najgorszych informacji, jakie mogły dotrzeć do Wrocławia w decydującym momencie sezonu. Daniel Bewley, jeden z liderów Betard Sparty Wrocław i jeden z najbardziej widowiskowo jeżdżących zawodników światowego żużla, doznał poważnej kontuzji podczas środowego meczu ligi duńskiej. Brytyjczyk złamał kość udową po dramatycznym wypadku na torze w Outrup i wszystko wskazuje na to, że czeka go co najmniej kilkumiesięczna przerwa od ścigania.
Pierwsze eksperckie komentarze nie pozostawiają złudzeń – to może być moment, który realnie wpłynie na walkę o medale w PGE Ekstralidze.
Koszmarny wypadek w Danii. Motocykl nagle pojechał w przeciwną stronę
Do zdarzenia doszło w środowy wieczór podczas meczu duńskiej Speedwayligaen pomiędzy Region Varde Motorsport a Slangerup.
Już w pierwszym biegu Daniel Bewley uczestniczył w bardzo groźnym wypadku. Jak wynika z relacji świadków i ekspertów, motocykl Brytyjczyka zachował się w sposób całkowicie nienaturalny.
Zamiast skręcić w lewo, jak pozostali zawodnicy, maszyna nagle pojechała w prawo.
Wyglądało to tak, jakby doszło do awarii technicznej – możliwego uszkodzenia ramy lub zacięcia manetki gazu. Bewley momentalnie stracił kontrolę i z ogromną siłą uderzył w dmuchaną bandę na pierwszym łuku.
Przy ogromnej prędkości skutki mogły być katastrofalne.
Złamanie kości udowej. To minimum dwa–trzy miesiące przerwy
Po wypadku zawodnik został natychmiast przetransportowany do szpitala. Diagnoza potwierdziła najgorsze obawy – złamanie kości udowej.
To bardzo poważny uraz, który zwykle oznacza wielotygodniową rehabilitację. W przypadku żużlowców powrót do pełnej dyspozycji trwa zazwyczaj minimum dwa do trzech miesięcy, a przy bardziej skomplikowanych przypadkach nawet dłużej.
To oznacza, że Betard Sparta Wrocław przez znaczną część sezonu będzie musiała radzić sobie bez jednego ze swoich kluczowych zawodników.
Bewley miał dotąd drugą najwyższą średnią biegową w drużynie, był jednym z filarów zespołu i zawodnikiem, który regularnie gwarantował punkty w najważniejszych momentach spotkań.
Jacek Frątczak: „To cud, że skończyło się tylko na złamanej nodze”
Sytuację Daniela Bewleya skomentował były menedżer ekstraligowych drużyn, Jacek Frątczak, który nie ukrywał ogromnego zaskoczenia i niepokoju po obejrzeniu powtórek.
Jego słowa brzmią niezwykle mocno:
— Cud, że skończyło się tylko na złamaniu kości udowej, bo w tej sytuacji mogło dojść do prawdziwej tragedii.
Frątczak zwrócił uwagę na całkowicie nietypowy przebieg zdarzenia.
— Zachowanie motocykla było co najmniej zaskakujące. Chłopak był na nim jedynie pasażerem. Pewnie znów podniesiony zostanie temat bezpieczeństwa w sporcie żużlowym, bo skutki tego wypadku mogły być znacznie gorsze.
Ekspert podkreślił również, że w tym przypadku nie chodziło o klasyczny wyścigowy kontakt czy błąd zawodnika.
— Przy tej prędkości, przy takim zachowaniu motocykla, to jest cud, że skończyło się tylko na złamanej nodze. Widzieliśmy mnóstwo wypadków, wynikających z walki na torze. Ktoś kogoś podciął, wpadł w koleinę, motocykle się sczepiły itd. Jednak to, co się stało w Danii, to jest istny szok. Sam Dan ma świadomość, że opatrzność boska nad nim czuwała. Napisał przecież, że jest wdzięczny, bo mogło być znacznie gorzej.
Wielki problem Sparty. Najpierw bez ZZ, potem z „zastępstwem zawodnika”
Kontuzja Bewleya to dla Betard Sparty Wrocław ogromny cios nie tylko sportowy, ale również taktyczny.
W najbliższym meczu ligowym – 7. kolejce przeciwko Krono-Plast Włókniarzowi Częstochowa – klub nie będzie mógł jeszcze zastosować „ZZ”, czyli zastępstwa zawodnika.
Dopiero od 8. do 14. rundy, gdy zaczną obowiązywać odpowiednie statystyki średnich biegowych z obecnego sezonu, Sparta będzie mogła korzystać z tego rozwiązania.
To pozwoli rozłożyć punkty Bewleya pomiędzy pozostałych zawodników, ale tylko teoretycznie.
Jak zauważa Frątczak:
— Na pewno Wrocławianie mają większy kłopot. Musi wrócić do formy Brady Kurtz, bo to, że jest możliwość zastępstwa zawodnika, to jest jedno. Trzeba jeszcze mieć czterech zawodników, którzy przywiozą z niej te minimum 8 punktów.
W play-offach możliwość ZZ znów zniknie, co może jeszcze bardziej skomplikować sytuację Sparty.
Na rynku praktycznie nie ma już wartościowych wolnych zawodników, którzy mogliby z marszu zastąpić Brytyjczyka.
To oznacza konieczność żonglowania składem i szukania punktów wewnątrz obecnej drużyny.
Czy zmienia się układ sił w PGE Ekstralidze?
Już pojawiają się pierwsze eksperckie głosy, że kontuzja Bewleya może wpłynąć na cały sezon i otworzyć drogę innym drużynom do walki o mistrzostwo Polski.
Szczególnie wymienia się tutaj Bayersystem GKM Grudziądz, który notuje bardzo solidny początek rozgrywek.
Czy to moment, w którym liga zacznie pisać nową historię?
Frątczak tonuje jednak emocje.
— Za wcześnie na takie typowanie. Faktem jest, że każda drużyna w PGE Ekstralidze ma jakiś kłopot. Jak nie z kontuzjami, to z formą zawodników. Nawet w tym Grudziądzu są tacy, którzy rozczarowują. GKM-owi udaje się wygrywać mecze i to jest ta różnica w porównaniu np. z Falubazem. Ważne jest, żeby wygrywać, nawet 46:44, takim „szczurem”, bo przy tak wyrównanej lidze każdy punkt może mieć duże znaczenie.
Ekspert nie uważa jednak, że sezon został już rozstrzygnięty.
— Na pewno jednak nie mówiłbym jeszcze o jakimś trzęsieniu ziemi w PGE Ekstralidze. To nie jest tak, że kontuzje rozdadzą w tym roku karty. Fredrik Lindgren najpewniej wróci jeszcze w czerwcu, Sparta przez całą rundę rewanżową będzie miała do dyspozycji ZZ-tkę. Generalnie jednak jestem przekonany, że Sparta z awansem do play-off sobie poradzi. A tam… tam już może zdarzyć się wszystko, bo nie wykluczam, że Bewley zdąży się wyleczyć na mecze decydujące o medalach.
Wrocław czeka na dobre wiadomości
Dla kibiców Betard Sparty Wrocław najważniejsze pozostaje dziś jedno – zdrowie Daniela Bewleya.
Brytyjczyk po raz kolejny musi zmierzyć się z bardzo trudnym momentem w swojej karierze. Przypomnijmy, że już w 2018 roku doznał poważnego złamania lewej kości udowej w Workington, ale wrócił silniejszy i stał się jednym z najlepszych zawodników świata.
Teraz przed nim kolejna walka – tym razem nie na torze, lecz o szybki i pełny powrót do zdrowia.
Dla Sparty zaczyna się natomiast czas prawdziwego testu charakteru. Bez jednego ze swoich liderów będzie musiała udowodnić, że wciąż pozostaje kandydatem do walki o najwyższe cele.
Źródło: przegladsportowy.onet.pl








