Ben Cook: magik z Leszna – sezon 2025, który zmienił wszystko
Ben Cook urodził się 27 października 1997 w Cowra, w Nowej Południowej Walii w Australii. Z pewnością jest to żużlowiec, którego kariera nabiera coraz większego rozmachu – i to także na torach w Polsce. Na wyspach w minionym sezonie bronił barw King’s Lynn.
Kiedy w połowie sezonu 2024 roku do drużyny FOGO Unia Leszno dołączył Australijczyk Ben Cook, kibice Byków śledzili jego występy z nadzieją — ale to, co zobaczyli w sezonie 2025, znacznie przewyższyło ich oczekiwania. Cook nie tylko potwierdził ogromny potencjał, ale stał się jednym z filarów drużyny, bez którego trudno byłoby wyobrazić sobie awans do Ekstraligi.
Start z przytupem — i szybki sprawdzian formy
Sezon otworzył znakomitym występem przeciwko Unia Tarnów. Australijczyk pokazał wtedy swoją cechę charakterystyczną – błyskawiczne ataki przy krawężniku oraz umiejętność szybkiego dostosowana do zmieniających się warunków na torze, co bardzo doceniła część komentatorów. Jednak już niedługo później pojawiła się przeszkoda: kontuzja, która wyłączyła go z jazdy na wiele tygodni. Pomimo bólu i ograniczeń, kiedy wrócił, jeździł z takim spokojem i skutecznością, że stał się niemal niełapalny dla rywali..
Statystyki mówią same za siebie
W sezonie 2024 jego średnia biegowa w Ekstralidze wyniosła 1,976 punktu na bieg. W sezonie 2025, w Metalkas 2. Ekstralidze — już jako zawodnik, który wiedział, czego się spodziewać w polskiej lidze — osiągnął średnią aż 2,302 punktu na bieg. To wynik, który dla wielu zawodników byłby szczytem marzeń, a w przypadku Cooka – kolejnym krokiem.
Dodatkowo: mimo że nie miał wcześniej doświadczenia w tej lidze – na torach, które dla niego były nowe – potrafił nie tylko jeździć z zębem, przywożąc ważne punkty dla swojej drużyny, ale co istotne był drugim najskuteczniejszym zawodnikiem w Metalkas 2. Ekstralidze, za swoim kolegą klubowym Januszem Kołodziejem.
Mocne strony i mały mankament
Cook imponował tym, że szybko potrafił dopasować się na wyjazdach do nowych dla siebie obiektów. Po słabszym biegu zachowywał spokój i potrafił się szybko dopasować sprzęt i wracał na zwycięską ścieżkę. Szczególnie ważna była jego postawa w finałowym meczu w Bydgoszczy, gdzie jego jazda miała kluczowe znaczenie w wywalczeniu przez Unię remisu.
Z drugiej strony, w jeździe Cooka był jeden mankament — w niektórych momentach jego ataki były bardzo przewidywalne. Nie tyle że brak było jakości — był ogromną siłą — ale czasem rywale „czytali” jego ruchy przy krawężniku i wiedzieli jak sobie z tym radzic.
Kulminacja formy – finałowy mecz w Bydgoszczy
Spośród wielu dobrych występów, jeden zapadł szczególnie: mecz finałowy w Bydgoszczy. Początek nie był dla niego udany, ale z czasem Cook jeździł „jak z nut” — jego wyścigi, znakomite wyprzedzenia, konsekwentna jazda przy krawężniku pomogły drużynie w osiągnięciu cennego remisu. W opinii wielu obserwatorów to właśnie on był jednym z motorów napędowych pogoni, która doprowadziła do cennego wyjazdowego remisu. Przypomnijmy, iż po 12 biegach było 40-32 dla Abramczyk Polonii.
Co dalej? Budowa składu w oparciu o Australijczyka
Na koniec sezonu 2025 klub potwierdził, że Ben Cook zostaje w Lesznie także na sezon 2026. To sygnał, że Unia nie postrzega go jedynie jako krótki projekt — a jako zawodnika, wokół którego można budować skład i strategię na udane występy w PGE Ekstralidze. Dla australijskiego zawodnika to również potwierdzenie: przyjechał, zaadaptował się, potwierdził klasę i teraz ma szansę rozwinąć skrzydła w jeszcze większym wymiarze i stać się gwiazdą PGE Ekstraligi.
Źródło: publiczny FB GłosLeszna.pl
Zdjęcie: Kats, publiczny FB GłosLeszna.pl








