Koniec pobłażania dla Stali Gorzów. PGE Ekstraliga stawia sprawę jasno
Problemy finansowe Gezet Stali Gorzów stają się coraz bardziej poważne. Klub, który od miesięcy boryka się z zadłużeniem i zaległościami wobec zawodników, znalazł się pod ostrzałem opinii publicznej, a teraz także władz PGE Ekstraligi. We wtorek głos w sprawie zabrał prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki, a jego słowa wywołały natychmiastową reakcję prezesa PGE Ekstraligi, Wojciecha Stępniewskiego.
Wójcicki: „Sugerowałbym wniosek o restrukturyzację”
Sytuacja sportowa i finansowa Stali wygląda coraz gorzej. Po porażce w dwumeczu z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa gorzowianie oddalili się od celu, jakim jest utrzymanie w PGE Ekstralidze, a dodatkowe mecze generują tylko kolejne koszty. Prezydent miasta nie ukrywa, że konieczne są radykalne decyzje:
– Faktycznie nie zakładaliśmy scenariusza, w którym trzeba będzie pojechać nawet cztery dodatkowe mecze. Teraz trzeba się zastanowić, co robić dalej. W tym momencie sugerowałbym klubowi złożenie do sądu wniosku o restrukturyzację. Powiedziałem to zresztą podczas mojego spotkania z przedstawicielami miasta w zarządzie klubu – stwierdził Wójcicki.
Stępniewski: „Czas przestać narzekać”
Na te słowa ostro odpowiedział prezes PGE Ekstraligi. Szczególnie nie spodobała mu się sugestia, że winę za niską frekwencję i problemy klubu ponosi telewizja.
– Ta bardzo niefortunne słowa, które nie powinny nigdy paść. Z moich informacji wynika, że telewizja i inni partnerzy tacy jak PGE przekazują łącznie więcej środków niż gmina Gorzów położyła łącznie z akcjami na klub w 2025 roku. Czas chyba, żeby prezydent przestał narzekać i mówić o odbieraniu kibiców, bo niska frekwencja w Gorzowie ma zupełnie inne przyczyny. Nie jest nią telewizja, którą należy docenić, bo to nieprawda, że ktoś musi płacić. Należy się cieszyć, że ktoś chce wykładać pieniądze na ten produkt, bo to świadczy o jego jakości – mówił w rozmowie z WP SportoweFakty Stępniewski.
„Jeśli nie stać na Ekstraligę, jest Metalkas 2. liga”
Prezes PGE Ekstraligi podkreślił, że Stal musi realistycznie spojrzeć na swoje możliwości finansowe.
– Gorzowskie środowisko musi się zastanowić, czy stać je na jazdę w PGE Ekstralidze. Jeśli nie, to Metalkas 2. Ekstraliga czeka. Zapewniam, że tam również jest życie. Mecze są równie emocjonujące, wyścig też składa się z czterech okrążeń, a rywalizacja polega na jeździe w lewo na motocyklach. Biegi są naprawdę fantastyczne i przyciągają kibiców. Zabijanie się za wszelką cenę o PGE Ekstraligę, gdy nie ma na to środków, nie jest rozwiązaniem. Czasami trzeba odpocząć – zaznaczył Stępniewski.
„Restrukturyzacja to forma upadłości”
Stępniewski jasno dał do zrozumienia, że Stal w obecnej sytuacji nie może liczyć na taryfę ulgową, a restrukturyzacja nie jest rozwiązaniem, które pozwoli klubowi zachować licencję ekstraligową.
– Poza tym wyjaśnienia wymaga jeszcze jedna kwestia. Pan prezydent mówi o wniosku o restrukturyzację. To pięknie brzmi, ale tak naprawdę mówimy tu o próbie legalizowania procesu naprawczego. Sąd zatwierdza wtedy między innymi ugody z wierzycielami. To zatem pewna forma upadłości, bo pojawia się zarządca i procesy nadzorowane. Spieszę zatem z wyjaśnieniami, by pan prezydent nie miał żadnych wątpliwości. W takiej formie prawnej klub z Gorzowa nie będzie mógł uczestniczyć w rozgrywkach PGE Ekstraligi. Nie ma takiej opcji – powiedział.
Ultimatum dla Stali: „Drugiej szansy nie będzie”
PGE Ekstraliga przypomina także o zobowiązaniach, które gorzowski klub sam przyjął w ramach programu naprawczego. Wśród nich znalazł się m.in. kredyt konsolidacyjny.
– W tym programie zakładany jest między innymi kredyt konsolidacyjny. Jeśli wszystkie te zapisy nie będą zrealizowane, to nie będzie Stali Gorzów w tej lidze. My na pewne rzeczy już nie pozwolimy. Nie chcę też dolewać oliwy do ognia, ale od pewnego czasu mam wrażenie, że w Gorzowie pomiędzy wspólnikami, czyli branżą prywatną i prezydentem miasta powstał konflikt o pewne zobowiązania i przyrzeczenia sprzed roku. Zalecam zatem mniej gadania, a więcej działania. Wszystko, co się dzieje ostatnio, niczemu dobremu nie służy, a już na pewno nie pomaga Stali. Ostrzegam też, że drugiej szansy dla tego klubu nie będzie – podsumował Wojciech Stępniewski.






