Za nami dziewiąta seria spotkań w tegorocznej PGE Ekstralidze. W cieniu walki o punkty ligowe toczy się inna, równie fascynująca rywalizacja – statystyczna. I to właśnie liczby opowiadają najciekawsze historie: o bohaterach, kryzysach i rekordach, które nie zawsze są powodem do dumy.
Rasmus Jensen – rekord bez smaku
Duńczyk reprezentujący Falubaz Zielona Góra to jeden z największych paradoksów sezonu. Choć na wyjazdach potrafi zaskoczyć, to w meczach domowych – a więc teoretycznie na „swoim” torze – wciąż nie może znaleźć sposobu na wygrywanie. Już 22 biegi u siebie bez zwycięstwa to niechlubna seria, która może odbić się na pozycji zielonogórzan w kluczowych momentach sezonu.
Toruń – kolekcjoner bonusów
Zespół z grodu Kopernika w starciach z GKM-em Grudziądz nie bierze jeńców. Ostatni dwumecz zakończył się korzystnym bilansem i już 9. bonusowym punktem w 10 ostatnich spotkaniach z sąsiadami zza miedzy. To wynik, który mówi wiele o dominacji torunian w tych derbach – i o słabości GKM-u w bezpośrednich konfrontacjach.
Dudek i Drabik – regularność godna liderów
Patryk Dudek jako jedyny zawodnik ligi może się pochwalić osiem razy z rzędu wynikiem dwucyfrowym. To absolutna czołówka pod względem formy i punktów. Tuż za nim jest Maksym Drabik, który pięć ostatnich spotkań kończył z dwucyfrówką – w ekipie ROW-u Rybnik jest nie tylko liderem, ale wręcz fundamentem.
Tarasienko i Jensen – niewidoczni u siebie
Nie tylko Rasmus Jensen ma problemy z domowymi startami. Wadim Tarasienko również może mówić o serii, którą chciałby jak najszybciej zapomnieć – 21 biegów na torze w Grudziądzu bez indywidualnego zwycięstwa. W przypadku tak doświadczonego zawodnika to statystyka wręcz alarmująca.
Liderzy klasyfikacji punktowej
Granica 100 punktów została już przekroczona przez czterech zawodników:
- Michael Jepsen Jensen (110)
- Przemysław Pawlicki (107)
- Bartosz Zmarzlik (106)
- Patryk Dudek (102)
Każdy z nich ciągnie swój zespół – choć akurat Jepsen Jensen zaliczył ostatnio wpadkę, zdobywając aż trzy zera w jednej kolejce (w tym taśmę).
Lublin – nie do ruszenia u siebie
Motor kontynuuje swoją domową dominację. Zwycięstwo z GKM-em Grudziądz oznacza już 23. wygraną z rzędu na torze przy Alejach Zygmuntowskich. To seria trwająca od 790 dni i pokazująca, że w Lublinie rywalom po prostu się nie wygrywa.
Jubileusze i rekordy biegowe
Kilku zawodników osiągnęło ważne kamienie milowe:
- Jason Doyle – 100 biegów w barwach Włókniarza (180 punktów, 25 zwycięstw)
- Emil Sajfutdinow – 300 wyścigów dla Torunia (649 punktów i 142 triumfy)
- Jaimon Lidsey – przekroczył barierę 600 biegów ligowych
- Maksym Drabik – ma już ponad 1200 punktów biegowych w karierze (1207 + 113 bonusów)
Co czeka nas dalej?
Przed nami kluczowy etap sezonu. Bonusowe punkty zaczynają odgrywać coraz większą rolę, a zawodnicy z niestabilną formą – jak Jensen czy Tarasienko – mogą stać się balastem. Z kolei ci, którzy utrzymują wysoką średnią (Dudek, Zmarzlik, Pawlicki), będą decydować o losach ligowych układów.
Podsumowanie
Dziewiąta kolejka nie przyniosła wielkich sensacji, ale potwierdziła pewne trendy:
- Lublin i Toruń są nie tylko skuteczne, ale też konsekwentne.
- Falubaz wykorzystuje atut własnego toru – choć nie wszyscy zawodnicy.
- GKM i ROW muszą szukać punktów w każdym biegu, bo strefa play-off ucieka.
Statystyki, choć suche, w tym przypadku opowiadają historię ligowego sezonu – historię, która pisze się nie tylko na torze, ale i w liczbach. A te nie kłamią.
Zdjęcie: Patrycja Knap








