Stal Gorzów to jeden z najbardziej utytułowanych klubów w historii polskiego żużla. W ostatnich latach jednak w klubie dzieje się coraz trudniej – nie tylko na torze, ale i poza nim. O ile kibice narzekają na formę drużyny w sezonie 2025, o tyle w tle pojawia się znacznie poważniejszy problem: dramatyczna sytuacja finansowa. Prezes Dariusz Wróbel w rozmowie z Radiem Gorzów nie ukrywał, że klub znalazł się w głębokim kryzysie.
Audyt w toku. „Nie będziemy robić komisji śledczej przed kamerami”
Już zimą władze Stali zapowiadały pełen audyt sytuacji po poprzednich sezonach. Jak się okazuje, proces wciąż trwa, ale – jak podkreśla Wróbel – w ciszy i bez medialnego rozgłosu. Prezes stanowczo sprzeciwił się pomysłom, aby wprowadzić pełną jawność na bieżąco.
– Co powinniśmy zrobić? Zaprosić kamery prokuratora do klubu, które pogorszą funkcjonowanie i organizację klubu? Mamy siedzieć przed kamerami i robić komisje śledcze? Niestety, tak to nie wygląda. Są odpowiednie osoby, które weryfikują dokumenty. To osoby niezwiązane z klubem – mówił szef Stali.
– Potrzebujemy tej rzetelności w tej kwestii – dodał.
Wynika z tego jasno, że klub nie zamierza prowadzić medialnej batalii, lecz skupia się na spokojnym uporządkowaniu spraw.
„Do każdego meczu dokładamy duże pieniądze” – finansowy ból głowy Stali
Stal Gorzów od lat uchodzi za klub z ambicjami i dużymi możliwościami. Tymczasem w 2025 roku wyniki finansowe są alarmujące. Organizacja spotkań pochłania ogromne środki, a przy aktualnych realiach – niskiej frekwencji i wysokich kosztach – trudno mówić o opłacalności.
– Jest to bardzo duża strata finansowa. Koszty są przeogromne – organizacji meczu, do tego dochodzą punkty zawodników, które trzeba wypłacić, mimo ich dyspozycji. Przepisy są takie, że nieważne jaki jest wynik sportowy – trzeba się z zawodnikami rozliczyć – zaznaczył Wróbel.
Frekwencja najgorsza w lidze – tylko 48,64% stadionu
Największy problem to jednak puste trybuny. Stadion im. Edwarda Jancarza, który od dekad jest twierdzą Stali, w tym sezonie świeci pustkami. Średnia frekwencja wynosi zaledwie 7.394 widzów na mecz, co daje 48,64% zapełnienia – najgorszy wynik w całej PGE Ekstralidze.
– Puste trybuny nie pomagają kompletnie. Trzeba się zastanowić, co chcemy osiągnąć w Gorzowie, jeżeli chodzi o speedway. Wiemy, że mówi się w mieście „tylko żużel, tylko żużel”, ale tu też idą największe pieniądze. Trzeba więc przemyśleć, czy to dalej kultywować. Nie tylko my jako zarząd, ale też kibice, władze miasta i sami zawodnicy – mówił prezes.
Czy problemy finansowe odbijają się na wynikach?
Stal w tym sezonie rozczarowuje. Brakuje nie tylko zwycięstw, ale przede wszystkim charakteru na torze. Czy może mieć to związek z trudną sytuacją finansową? Wróbel nie mówi o tym wprost, ale daje jasno do zrozumienia, że presja finansowa i brak stabilności organizacyjnej mogą wpływać na atmosferę w zespole.
– Nic tak nie przyciąga kibiców, jak zwycięstwa i ambitna jazda, a tego ostatnio trochę brakowało – podsumował.
Przyszłość żużla w Gorzowie – czas na decyzje
Prezes Dariusz Wróbel nie owija w bawełnę: jeśli sytuacja się nie poprawi, Stal Gorzów może stanąć przed trudnymi wyborami. Potrzebne są zmiany, zarówno w sferze sportowej, jak i organizacyjno-finansowej. Audyt ma wyjaśnić przeszłość, ale kluczowe jest, co dalej.
Czy gorzowska legenda wyjdzie z kryzysu? Czy miasto i kibice pomogą klubowi przetrwać? A może – jak sugerują niektórzy – w Gorzowie skończy się czas wielkiego żużla? Odpowiedź na te pytania poznamy w najbliższych miesiącach.
📌 Podsumowanie kluczowych problemów Stali Gorzów:
- Audyt w toku – bez medialnego rozgłosu
- Do każdego meczu klub dokłada znaczne środki
- Najniższa frekwencja w PGE Ekstralidze (48,64%)
- Koszty organizacji meczów i kontraktów zawodników gigantyczne
- W tle pytanie o przyszłość żużla w mieście








