Stal Gorzów – jeden z najbardziej utytułowanych klubów żużlowych w Polsce – znalazła się w niezwykle trudnym położeniu. Oprócz sportowej batalii o utrzymanie w PGE Ekstralidze z Abramczyk Polonią Bydgoszcz (pierwszy mecz już 28 września w Bydgoszczy, rewanż tydzień później, 5 października, na stadionie im. Edwarda Jancarza), klub boryka się z poważnymi problemami finansowymi.

Niektórzy kibice i komentatorzy już określają gorzowian mianem „bankruta”, a przyszłość drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej staje pod znakiem zapytania – nawet w przypadku utrzymania się w lidze.

Broszko: „Sytuacja finansowa jest wymagająca”

Wiceprezes klubu, Patryk Broszko, nie ukrywa, że problemy są poważne, choć zapewnia, że zarząd robi wszystko, by uratować Stal przed upadkiem.

„Sytuacja finansowa Stali Gorzów jest, delikatnie mówiąc, wymagająca. Natomiast, jako zarząd, czynimy starania, żeby tę sytuację wyprostować” – mówił Broszko.

Długi z poprzednich lat, dodatkowe obciążenia i „dziura budżetowa”

Jak wyjaśnił działacz, obecne kłopoty są w dużej mierze skutkiem działań poprzednich władz klubu. Choć w tym sezonie budżet był zaplanowany, duża jego część została przeznaczona na spłatę dawnych zobowiązań, co wywołało problemy z bieżącą płynnością finansową.

„To cały czas jest pokłosie poprzednich zarządów, ponieważ tegorocznym budżetem spłacaliśmy zobowiązania z poprzednich lat. W związku z tym ten budżet w tym roku nie mógł się zamknąć. Przez to, że doszły nam dodatkowe mecze o utrzymanie, ta dziura budżetowa pogłębiła się. Planem klubu jest to, żeby poszukać finansowania zewnętrznego, aby tę dziurę 'zakleić’” – tłumaczył wiceprezes Stali.

Decydujący moment – 30 września posiedzenie Rady Miasta

Przyszłość klubu może zależeć od decyzji władz Gorzowa Wielkopolskiego. Stal chce przedstawić pełen obraz sytuacji podczas posiedzenia Rady Miasta, które odbędzie się 30 września – a więc tuż po pierwszym meczu barażowym.

„Oni, jako przedstawiciel społeczeństwa, powinni się o tym dowiedzieć w pierwszej kolejności i tam będziemy starali się przekazać, jak tylko szczegółowo się da, sytuację w Stali Gorzów, żeby każdy radny wychodził w poczuciu tego, że ma pełną wiedzę co do tego, skąd się wzięła tegoroczna dziura finansowa, jak do tego doszło i czy była jakakolwiek szansa, by Stal zamknęła budżet w tym sezonie, mając na uwadze to, co działo się w poprzednich latach, czyli spłacanie długów. Żeby byli też w poczuciu, że Stalą Gorzów sterują osoby, którym w stu procentach zależy na klubie, bo tak w rzeczywistości jest” – kontynuował Broszko.

Ostrożny optymizm wiceprezesa

Mimo że problemy są poważne, Broszko podkreśla, że nie traci wiary w przyszłość klubu.

„Jestem urodzonym optymistą. Tutaj też widzę szklankę do połowy pełną” – podsumował wiceprezes Stali.


Baraże i pytania o przyszłość

Dla Stali Gorzów nadchodzące dwa mecze z Abramczyk Polonią Bydgoszcz mogą okazać się decydujące nie tylko z perspektywy sportowej, ale i finansowej. Spadek z Ekstraligi oznaczałby jeszcze większe problemy z budżetem i potencjalną utratę sponsorów. Nawet jednak utrzymanie w lidze nie daje gwarancji, że klub poradzi sobie z narastającymi zobowiązaniami, jeśli miasto nie zdecyduje się na kolejne wsparcie finansowe.

Pytanie, które zadaje sobie wielu kibiców brzmi: czy Gorzów będzie w stanie utrzymać żużel na ekstraligowym poziomie – czy też legendarny klub, który w przeszłości sięgał po najwyższe laury, znajdzie się na krawędzi upadku?

Zdjęcie: Marek Niewiedzioł