Fatalna sytuacja Stali Gorzów – długi, audyt i brak wyników sportowych

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu 2025 wiadomo było, że sytuacja Stali Gorzów jest dramatyczna. Klub miał spore zadłużenie, konieczne było przeprowadzenie audytu, a funkcjonowanie drużyny ratowano pożyczkami od sponsorów i dokapitalizowaniem ze strony miasta.

Te działania nie przyniosły jednak oczekiwanego efektu sportowego. Zespół znalazł się w strefie barażowej i musi walczyć o utrzymanie się w PGE Ekstralidze. Aby pozostać w elicie, Stal musi wygrać dwumecz z Innpro ROW Rybnik, a następnie dodatkowe starcie z kimś z duetu Unia Leszno – Abramczyk Polonia Bydgoszcz (drugą drużyną Metalkas 2. Ekstraligi).

Tymczasem finanse klubu znów są przedmiotem ostrych dyskusji. Zawodnicy czekają na wypłaty za połowę sezonu, a na ostatnim posiedzeniu akcjonariuszy rozważano nawet postawienie spółki w stan upadłości.


List Tomasza Stefaniaka: „Klub ma milionowe długi i ukrywa informacje”

W mediach społecznościowych głośnym echem odbił się list mieszkańca Gorzowa, Tomasza Stefaniaka, skierowany do władz miasta i klubu. Autor nie przebierał w słowach, zarzucając działaczom brak przejrzystości i kontynuowanie polityki dawnych zarządów.

Pełna treść listu:

„Podczas forsowania planu naprawczego i ratowania klubu przez Urząd Miasta – na sesjach Pan, Panie Dariuszu zapewniał że zakup akcji przez Miasto wpłynie pozytywnie na wizerunek klubu. Że klub nie będzie już prywatny tylko prywatno- miejski, czyli po trosze publiczny, a przez to każdego mieszkańca Gorzowa Wlkp. Że dzięki temu, jego funkcjonowanie ulegnie poprawie i będzie bardziej przejrzyste. Że Miasto, czyli również my mieszkańcy – podatnicy Gorzowa, po części będziemy mieli prawo do przejrzystości funkcjonowania klubu.
W wywiadach radiowych Pan jak i Pan Broszko będący przedstawicielem Urzędu Miasta w zarządzie spółki Stal Gorzów zapewniacie, że finanse klubu nie są zagrożone, że macie zdolność do regulowania swoich zobowiązań. Jak to ma się do tego, że dziś odbyło się zebranie akcjonariuszy klubu i rozmawialiście o postawieniu w stan upadłości spółki, gdyż nie macie pieniędzy.
Macie zobowiązania wobec zawodników, którzy chcą swoich pieniędzy, a wy ich nie macie. Macie milionowe długi. Wpadliście na pomysł zaciągnięcia kredytu, pewnie w GBS Gorzów, bo nikt inny wam go nie da z waszymi wynikami finansowymi. Jednak bank chce poręczenia kredytu przez miasto Gorzów Wlkp., na co prezydent nie wyraża zgody. Nie wyraża bo sprawa tego poręczenia musi stanąć na sesji Rady Miasta. A opinia publiczna by się dowiedziała o tym, że nie daliście rady poprowadzić klubu na prostą. Że potrzebne będą kolejne miliony i poręczenia od Miasta. Pewnie Prezydent musiałby też usunąć z klubu swoich wysłanników i wstawić kogoś z PO by Rada Miasta to poręczenie przegłosowała.
O to nie mam pretensji, bo nikt by tego nie wyprowadził na prostą. Wniosek o upadłość winien być złożony już w listopadzie czy grudniu zeszłego roku. I wtedy powinniśmy budować klub, czysty od początku, nawet w 1 lidze, ze swoimi wychowankami, bez gwiazd za miliony.
Teraz następuje to, co pisałem rok temu. Mamy powtórkę z sytuacji. Klub ma długi, zaległości do zawodników, którzy was stawiają pod ścianą. Wszyscy rzucają psy na trenera Piotra Śwista a jak on ma zarządzać zawodnikami kiedy wy im nie płacicie. Dodatkowo ogromne kwoty za punkty nie zachęcają tych którzy już mają klub gdzieś do zakończenia sezonu, bo przecież w tych rozgrywkach czy barażach zarobią jeszcze 400.000,00 – 500.000,00 i stad wyjadą. Te 2.000.000 na akcje, wydane z publicznych pieniędzy można było już spożytkować na budowę nowego klubu i składu na przyszłą ekstraklasę.
Nawet jak w tym roku się uda to przetrwać, za rok będzie to samo. Jaką macie stratę za rok 2025 – 8.000.000 ? 9.000.000? Skąd na jej pokrycie weźmiecie pieniądze? akcjonariusze prywatni mają już serdecznie dość. Myślę, że nie dadzą już więcej ani złotówki. Czyli, wracamy do tego co było od zawsze w klubie. Ukrywanie informacji, rolowanie długów i kolejne kredyty i pożyczki.
Gratuluję, kontynuujecie politykę byłych zarządów, która doprowadziła do tego wijącą w którym znaleźliśmy się rok temu i tym samym w którym jesteśmy teraz. I jestem pewien, że przyczyny długi z 2024 roku w kwicie 13.000.000 PLN nigdy nie poznam.”


Jerzy Synowiec: „Miasto nie poręczy żadnego kredytu”

Głos w sprawie zabrał także gorzowski radny, a dawniej pracownik klubu, Jerzy Synowiec. W rozmowie nie krył swojego oburzenia polityką prowadzoną przez działaczy Stali.

– Nikt z klubu nie zajmuje się relacjami z miejskimi radnymi. Mimo wielu zapytań nie dostajemy żadnych informacji na temat stanu finansów Stali Gorzów. Klub ucieka z odpowiedziami na ten temat od początku roku. Jako radny mogę jedynie zapewnić, że tym razem miasto nie poręczy klubowi żadnego kredytu. Klub nie ma na to szans. To skończyłoby się zarzutami prokuratorskimi na sto procent i prezydent doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Nie będzie także kupowania kolejnych pakietów akcji, czy dofinansowywania, bo to wszystko grozi zarzutami o niegospodarność. Nie może być tak, że cała młodzież gorzowska, która uprawia sport, dostaje mniej niż jeden junior Stali Gorzów.

– W związku z listem na pewno będziemy zabiegali o to, by temat ponownie pojawił się na radzie miasta. Miasto nie jest po to, by zastępować spółce akcyjnej inne źródła dochodów. Rozumiem, że za chwilę znów może być trudno, bo przecież przez słabą formę sportową klub czekają jeszcze nawet cztery mecze, a przychody z biletów mogą być bardzo skromne. Miasto nie może bez umiaru pompować w klub pieniędzy.


Prezydent Jacek Wójcicki: „To najwyższy czas na restrukturyzację”

Na list i doniesienia dotyczące kolejnych problemów finansowych klubu zareagował także prezydent Gorzowa, Jacek Wójcicki. W jego ocenie konieczne są jednoznaczne i odważne działania.

– W tym momencie sugerowałbym klubowi złożenie do sądu wniosku o restrukturyzację. Wszystko po to, by ratować sytuację – tak na ostatnie informacje o sytuacji Stali Gorzów reaguje prezydent Gorzowa Wlkp., Jacek Wójcicki.

– Faktycznie nie zakładaliśmy scenariusza, w którym trzeba będzie pojechać nawet cztery dodatkowe mecze. Teraz trzeba się zastanowić, co robić dalej. W tym momencie sugerowałbym klubowi złożenie do sądu wniosku o restrukturyzację. Powiedziałem to zresztą podczas mojego spotkania z przedstawicielami miasta w zarządzie klubu. Trzeba być fair wobec kibiców, którzy trzymali kciuki za drużynę, wobec sponsorów, którzy wyłożyli swoje pieniądze, ale także mieszkańców, którzy pośrednio poprzez uchwałę rady miasta dokapitalizowali klub. Moim zdaniem to najwyższy czas na dość jednoznaczne kroki, by uratować klub.

– Pojawiły się dodatkowe koszty, których nie zakładaliśmy, a widząc potencjalne ryzyko, powinno się działać. Trudno mi powiedzieć, czy będą konieczne renegocjacje kontraktów, rezygnacja z niektórych wydatków, a może tylko odłożenie spłaty. Trzeba to zrobić właśnie po to, by klub przetrwał. Ta sytuacja nie jest jednak bez wyjścia, a postępowanie restrukturyzacyjne powinno okazać się wystarczające. Wierzę, że tak będzie.

– Podjęte przez nas działania nie pokryły całości straty z poprzednich lat. Nie da się tak trudnej sytuacji opanować w trakcie jednego sezonu. Mam dostęp do danych finansowych i mogę wszystkich zapewnić, że obecnie sytuacja jest o wiele lepsza niż jeszcze rok temu. Obecnie czekamy na ostatnią transzę z PGE Ekstraligi za prawa telewizyjne. To też nie jest fair, że telewizja odbiera kibiców, a płaci dopiero po zakończeniu sezonu.


Stal Gorzów na krawędzi

Klub znalazł się w dramatycznym położeniu: z jednej strony ma ogromne długi i problemy z płynnością, z drugiej – słabe wyniki sportowe, które mogą zakończyć się spadkiem z PGE Ekstraligi. Nawet jeśli uda się utrzymać, wiele wskazuje na to, że bez restrukturyzacji i nowego planu finansowego Stal w kolejnych latach znów wpadnie w spiralę zadłużenia.

Zdjęcie: Patrycja Knap