Gezet Stal Gorzów sportowo wciąż ma szansę na utrzymanie w PGE Ekstralidze, ale to nie wyniki sportowe są dziś największym problemem klubu. Na drodze do przyszłości stanęły ogromne zobowiązania finansowe i twarde warunki, jakie postawiła Ekstraliga.
W klubie mówią o presji, a nawet o „rzucaniu kłód pod nogi”. Z kolei władze ligi odpowiadają jednoznacznie: Stal musi spłacić wszystkie długi – wymagalne i niewymagalne – w całości, na dzień składania wniosku licencyjnego. Nie ma prawa mieć miejsca rolowanie zaległości na kolejny rok.
Sportowy baraż, finansowy dramat
Na torze sytuacja wydawała się jeszcze w miarę stabilna. Stal Gorzów w pierwszym meczu barażowym o PGE Ekstraligę uległa w Bydgoszczy Abramczyk Polonii 43:47, ale rewanż w Gorzowie czynił z niej zdecydowanego faworyta. Eksperci oceniali, że Polonia potrzebowałaby cudu, aby wywalczyć awans.
Jednak kulisy pokazały dramat finansowy. W Gorzowie głośno mówi się o naciskach ze strony władz ligi. Według informacji z klubu, po pierwszym meczu barażowym Ekstraliga miała postawić nowy warunek: wzięcie kredytu konsolidacyjnego na 9 milionów złotych – zamiast wcześniejszych 6 milionów.
Warunek Ekstraligi – zero kompromisów
Prezes PGE Ekstraligi, Wojciech Stępniewski, nie pozostawił wątpliwości:
– Warunek dla Stali jest jasny i czytelny. Na dzień złożenia wniosku licencyjnego Stal ma mieć wszystko spłacone. Chodzi zarówno o długi wymagalne, jak i niewymagalne. Nie chcemy żadnego rolowania zaległości na kolejny rok – mówi nam szef ligi.
Stępniewski przypomniał, że to nie jest nowa sprawa. Był kilka tygodni temu w Gorzowie, gdzie w obecności władz miasta i udziałowców klubu mówił o konieczności wzięcia kredytu konsolidacyjnego i spłaty wszystkich wierzycieli.
6 czy 9 milionów?
Tutaj pojawił się największy konflikt. Władze Stali były przekonane, że chodzi o kredyt na 6 milionów złotych. Tymczasem Ekstraliga dołożyła do tego także dwa kredyty obrotowe – każdy na 3 miliony złotych – których spłata przypadała w maju i wrześniu 2026 roku. Według ligi, również te zobowiązania mają zostać objęte kredytem konsolidacyjnym.
Dla klubu oznacza to konieczność zaciągnięcia zobowiązania na 9 milionów złotych, rozłożonego na 10 lat.
Sugestia wycofania się
Jeszcze większe kontrowersje wzbudziła informacja, że Ekstraliga miała sugerować Stali wycofanie się z rozgrywek, jeśli nie uda się pozyskać finansowania. Według doniesień, takie słowa padły już wcześniej – jeszcze przed barażem o 7. miejsce z ROW-em Rybnik.
Stępniewski potwierdza, że taka sugestia była:
– Już wtedy gorzowianie usłyszeli, że jeśli nie widzą szansy na spłatę długów do końca października, to lepiej będzie, jak się wycofają. ROW był gotowy dalej jeździć w Ekstralidze, a Polonia zgłaszała chęć awansu – wyjaśnia prezes ligi.
Atmosfera podejrzeń i presji
W Gorzowie nie brakuje głosów, że cała sytuacja jest efektem nacisków ze strony innych klubów. Według działaczy Stali, niektórym zależy na spadku gorzowian – jedni chcą zająć ich miejsce, inni liczą na przejęcie kluczowych zawodników.
Z kolei Ekstraliga odpiera te zarzuty, wskazując, że chodzi wyłącznie o stabilność finansową i bezpieczeństwo całych rozgrywek.
Co dalej?
W Stali zapewniają, że zrobią wszystko, aby spełnić warunki. Klub deklaruje, że:
- zamierza spłacić zobowiązania poprzez kredyt konsolidacyjny na 9 mln zł,
- będzie walczyć na torze, aby utrzymać się w PGE Ekstralidze,
- chce udowodnić, że scenariusz „rozbioru Stali” się nie spełni.
Jak mówią w klubie, celem jest: „najpierw dołożyć Polonii na torze, a potem spełnić kolejny warunek i utrzeć nosa wszystkim, którzy liczą na nasz upadek”.
Zdjęcie: Patrycja Knap








