Bartosz Zmarzlik wciąż prowadzi w klasyfikacji generalnej cyklu Speedway Grand Prix 2025, ale przewaga nad Brady’m Kurtzem stopniała do zaledwie trzech punktów. Po czterech rozegranych sprintach i ośmiu turniejach zasadniczych mistrz świata z Polski nie może być pewny złota. Wszystko przez nowy regulamin, który w tym roku wprowadził wyjątkowo dużą liczbę wyścigów sprinterskich – aż pięć. Ostatni odbędzie się już podczas najbliższego Grand Prix we Wrocławiu (sobota 30 sierpnia br.), a stawka jest ogromna.


Nowy format – punkty do wzięcia jeszcze przed głównym turniejem

W tym sezonie organizatorzy cyklu SGP wprowadzili rozszerzony system sprintów, rozgrywanych dzień przed turniejem zasadniczym, po sesji kwalifikacyjnej. Startuje w nich czterech najszybszych zawodników treningów na dochodzenie, a punkty zdobyte w sprincie doliczane są do całkowitej klasyfikacji mistrzostw świata.

System punktacji sprintów:

    1. miejsce – 4 punkty
    1. miejsce – 3 punkty
    1. miejsce – 2 punkty
  • 4. miejsce – 1 punkt

W poprzednim sezonie rozegrano zaledwie dwa takie biegi, więc ich wpływ na rywalizację był marginalny. W tym roku mamy ich aż pięć – co oznacza dodatkowych 20 możliwych punktów do zdobycia w całym cyklu.


Brady Kurtz królem sprintów

Do tej pory odbyły się cztery sprinty. Najskuteczniejszy w nich okazał się Brady Kurtz, który zgromadził 9 punktów. Drugi jest Bartosz Zmarzlik z dorobkiem 8 punktów. Dalej plasują się:

  • Dan Bewley – 5 pkt
  • Max Fricke – 4 pkt
  • Jan Kvěch – 4 pkt
  • Robert Lambert – 4 pkt
  • Fredrik Lindgren – 3 pkt
  • Martin Vaculík – 1 pkt
  • Jack Holder – 1 pkt
  • Andrzej Lebiediew – 1 pkt

Na pierwszy rzut oka różnica między Zmarzlikiem a Kurtzem w tej tabeli wydaje się niewielka. Problem w tym, że to właśnie Australijczyk może wykorzystać ostatni sprint we Wrocławiu do wyprzedzenia Polaka w generalce – jeszcze przed rozpoczęciem przedostatniej rundy.


Klasyfikacja generalna SGP po Grand Prix Łotwy

Po zawodach siódmej rundy tegorocznego cyklu SGP w Rydze, które wygrał Kurtz, sytuacja w czołówce mocno się wyrównała:

  1. Bartosz Zmarzlik – 145 pkt
  2. Brady Kurtz – 142 pkt

Oznacza to, że jeśli Kurtz wygra wrocławski sprint (4 pkt), a Zmarzlik nie zakwalifikuje się do tego biegu, Australijczyk wysunie się na prowadzenie. Przy równej liczbie punktów liderem pozostanie Polak, ale jego przewaga psychologiczna zostałaby mocno zachwiana.


Sprinty mogą zdecydować o złocie

Nowy system rozgrywania pięciu sprintów w sezonie od początku wzbudzał emocje. Jeszcze przed startem cyklu eksperci przewidywali, że dodatkowe punkty mogą wpłynąć na podział medali. Teraz widać to wyraźnie – w walce o złoto każdy sprint staje się mini-finałem, który może zmienić kolejność w tabeli.

Dla Zmarzlika najbliższe dwa tygodnie będą kluczowe. We Wrocławiu będzie walczył nie tylko o punkty w turnieju głównym, ale także o to, aby nie oddać rywalowi przewagi jeszcze przed wyjazdem do Vojens na wielki finał sezonu.


Czy regulamin faworyzuje innych niż Zmarzlik?

Sprinty premiują zawodników szybkich w kwalifikacjach i dysponujących sprzętem świetnie przygotowanym na jeden bieg. Zmarzlik, choć wielokrotnie udowadniał, że potrafi błyszczeć już w piątek, nie zawsze jest nieomylny w kwalifikacjach. Kurtz natomiast w tym sezonie często imponuje szybkością od pierwszego wyjazdu na tor.

Jeżeli Australijczyk utrzyma tę formę, to właśnie dzięki sprintom może zostać mistrzem świata – co jeszcze rok temu wydawało się niemożliwe.

Zdjęcie: publiczny Fb FIM Speedway