Nad procedurą startową pracują granatowe marynarki, a w zasadzie pastwią się nad nią od lat paru. Teraz dobrano do procederu Mistrzów Trzech bodajże, chyba aby mieć na kogo zwalić, jak coś nie wyjdzie… Historia podpowiada, że walka z naturą jest bolesna, a w żużlu inna punktacja, bonusy itd niewiele wniosły.

Uatrakcyjnianie prostej rzeczy jest trudne do przełknięcia zarówno dla ścigantów jak i widzów. Mogąc mieć swoje zdanie na ten temat, ośmielam się podnieść paluszek w górę i prosić o trochę inne spojrzenie na start.

Start to ważny element wyścigu, nie ulega wątpliwości. Podlega szkoleniu, doskonaleniu i jest ekscytujący. Zwolnienie dźwigni w odpowiednim momencie, ewentualnie popracowanie ,,klamką” przez ułamek sekundy pozwala odjechać przeciwnikom i ma wpływ na dalszy ciąg rywalizacji. Zerwanie taśmy startowej powodowało kiedyś wykluczenie zawodnika z biegu. Obowiązek stania zawodników w równej odległości 15cm od taśmy był strasznie trudny do wyegzekwowania. Startmarschal ustawiał zawodników i odchodził, a tu się zaczynało… Poruszanie się, przód, tył, zasłanianie widoczności, trącanie, nawet przekładanie ręki w ostatnim momencie nad kierownicą przeciwnika, aby być z przodu. Widowisko było, owszem, tylko przydługawe, bo sędziowie czekali na właściwy moment.

Nad pracą arbitrów skupię się innym razem, ale dodam, że oni potrafili też moment procedury startowej sprowadzić do nikczemnej zabawy. Z punktem pierwszym regulaminu p.t. SĘDZIA MA RACJĘ ZAWSZE! Drugi punkt regulaminu stanowi, że jeśli arbiter nie ma racji, to stosuje się punkt pierwszy…

I cóż zmieniło się następnie w prostym, oprócz wiraży sporcie? Wykluczamy za dotknięcie taśmy, rajderzy mają stać nieruchomo, po drodze zakaz podgrzewania opony, czas na ustawienie się na polu startowym, do taśmy 10cm. Do tego kartki kolorowe, warningi, wykluczenia z powtórki, lub zawodów w zależności od rodzaju zawodów. Pomaga temu technika telewizyjna i… Następnie spece mszczą się nad mikroruchami, zastanawiają nad wpływem temperatury i ciśnienia na taśmę. To że przypadeczkiem sprzęgło pociągnęło, może sprawić, iż przy nazwisku zamiast punktów, pojawia się złowrogie oznaczenie literowe.

Kibic siedzący na dobrym miejscu, na wejściu w drugi łuk już jest podekscytowany wizją koniecznego obejrzenia wieczornego magazynu i Pana Leszka solącego oczy nanoruchami… Technologia pozwala na ,,fajerwerki”, ale człowiek istota inteligentna zapewne szpieguje działania superstart komisji i coś wymyśli, aby znowu można majstrować przy regulaminie.

Żużel to prosty sport z założenia, ,,ekotłumiki” zamieszały, limitery nie dobiły go, więc może lepiej zrobić prostą procedurę. Może mało fantazyjne; zerwanie taśmy skutkuje wykluczeniem, a dotknięcie cofnięciem o 20metrów i niech się ruszają ile chcą. Bo miejsca na interpretację mamy mało, a że sędziowie będą się pocić, to dobrze.

Kibice raczej nie chcą oglądać powtórek, bo pan za pulpitem widział nieprawidłowość polegającą na zezowaniu… I patrz regulamin pkt 1. Lecz tak nie będzie. Poszła już kasa, a darczyńca nie zlituje się nad plebsem, bo czas antenowy rozparcelowany, eksperci gotowi do analiz… O czym by przy prostej procedurze… solili za pieniądze kanałowców. Suma remanentu: kiedyś było jakoś fajniej…

PS. Można oczywiście się z tym nie zgadzać. Dotkniętych przepraszam.

Lucjan Parzonka