Kluby pod presją gwiazd. Rozdmuchane kontrakty biją wszelkie rekordy
Polski żużel po raz kolejny staje w obliczu finansowego absurdu. Choć sezon jeszcze trwa, to już teraz wiadomo, że zimowe okienko transferowe 2025/2026 może przejść do historii jako najbardziej kosztowne i… najbardziej ryzykowne w dziejach PGE Ekstraligi. Gwiazdy – na czele z Dominikiem Kuberą i Jackiem Holderem – żądają kwot, które wprawiają w osłupienie nawet najbardziej doświadczonych działaczy. Padają kwoty od 3 do nawet 4 milionów złotych za sezon! A to przecież sport, w którym jedna kontuzja potrafi przekreślić cały budżet klubu…
💰 Kubera przebił sufit. 1,6 mln za podpis i 13 tys. zł za punkt
Jak informuje Przegląd Sportowy, Dominik Kubera, znakomity reprezentant Polski i zawodnik Orlen Oil Motoru Lublin, od sezonu 2026 ma reprezentować barwy Stelmet Falubazu Zielona Góra. Warunki? Niebotyczne. Kubera miał zażądać – i ostatecznie wynegocjować – 1,6 miliona złotych tylko za przygotowanie do sezonu oraz 13 tysięcy złotych za każdy zdobyty punkt meczowy.
Dla porównania: jego dotychczasowy kontrakt w Lublinie opiewał na „zaledwie” 1,1 mln zł i 11 tys. za punkt. Falubaz bez wahania przebił te warunki – co więcej, uczynił Kubera drugim najlepiej zarabiającym zawodnikiem świata, tuż za Bartoszem Zmarzlikiem.
🦘 Holder chce więcej niż Madsen. 1,3 mln i 13 tys. za punkt to za mało?
Australijczyk Jack Holder nie zamierza pozostać w tyle. Według ustaleń Przeglądu Sportowego oraz portalu Żużlowe Newsy, zawodnik również opuszcza Lublin i prowadzi zaawansowane rozmowy z Gezet Stalą Gorzów. W grę wchodzą podobne warunki co u Kubery – 1,3 mln zł za podpis oraz 13 tys. zł za punkt. Łączny koszt? Nawet 4 miliony złotych za sezon!
Te same żądania przedstawił wcześniej Falubazowi, ale zielonogórzanie zrezygnowali z negocjacji. Tych kosztów w Zielonej Górze już nie byli w stanie już ponieść. (lub nie chcieli tego). Holder postawił więc wszystko na Gorzów – jednak z klauzulą bezpieczeństwa: jeśli Stal spadnie z Ekstraligi, umowa nie wejdzie w życie.
🧨 Koszty eksplodują. Vaculik 3 mln, Thomsen 3,2 mln, Holder 4 mln?!
Stal Gorzów, jeśli zdecyduje się na kontrakt z Holderem, będzie musiała zrezygnować z innego „drogiego zawodnika” – Słowaka Martina Vaculika – co stało się faktem. Ten miał kosztować klub ponad 3 miliony złotych za sezon (przygotowanie i punkty). Z kolei Anders Thomsen już teraz inkasuje około 3,2 miliona złotych rocznie. To oznacza, że w jednym sezonie trzech zawodników pochłania niemal 10 milionów złotych budżetu klubu!
Gorzów nie jest jedyny. W Zielonej Górze o milionową podwyżkę będzie walczył Przemysław Pawlicki – choć jeszcze kilka miesięcy temu klub chciał się go pozbyć. W tle zawiedzione nadzieje na transfer Taia Woffindena, którego stan zdrowia po groźnym upadku w Grand Prix Polski uniemożliwia powrót na tor.
📉 Samozagłada w białych rękawiczkach?
To wszystko dzieje się w sytuacji, gdy wiele klubów balansuje na granicy wypłacalności, a Motor Lublin będzie musiał na kilka lat ograniczyć przychody z dnia meczowego z powodu przebudowy stadionu. Czy naprawdę nikt nie zauważa, że to prosta droga do katastrofy?
Nie trudno więc zauważyć, iż to już nie jest biznes, to hazard. Kluby grają w ruletkę z własną przyszłością. Jak widać rozpalonych głów działaczy nie ostudziło nawet wielomilionowe, najwyższe w historii polskiego żużla, zadłużenie po sezonie 2024 klubu z Gorzowa Wlkp.
🏦 Skąd te pieniądze?
Źródłem pieniędzy są przede wszystkim samorządy i państwowe spółki. Sponsorem Motoru Lublin jest min. Orlen, czy też kopalnia Bogdanka. Falubaz wspiera miliarder (właściciel klubu Stanisław Bieńkowski jest 62. na liście najbogatszych Polaków według „Forbesa”, szacowany majątek ok. 2,3 mld zł w 2024 r.), a w tle mamy setki tysięcy złotych od miast, województw, a czasem nawet spółek komunalnych. Sponsorzy prywatni są w mniejszości, a ryzyko finansowe klubów jest gigantyczne – bo opiera się na dotacjach i politycznych decyzjach, które mogą się zmienić z dnia na dzień.
🔚 Kto pierwszy pęknie?
Jeśli spiralę wynagrodzeń nakręca się dalej, nieuchronna będzie katastrofa jednego z dużych klubów. Czy prezesom naprawdę brakuje wyobraźni? Czy nikomu nie przeszkadza, że zawodnik, który może zdobyć 200 punktów w sezonie, kosztuje klub 2,6 mln zł tylko za same punkty, nie licząc opłaty za „podpis” i sprzęt?
Nadszedł czas, by ktoś powiedział „stop”. Bo jeśli tego nie zrobią sami działacze, zrobi to rzeczywistość – tak jak z dnia na dzień upadły kiedyś potęgi jak np. Unia Tarnów.
📚 Źródła:
- „Przegląd Sportowy”,
- fb Żużlowe Newsy,
- fb PoKredzie.pl,
- SportoweFakty WP,
- „Forbes Polska” – Lista 100 najbogatszych Polaków 2024
Fot. Patrycja Knap








