To temat, który wraca jak bumerang i za każdym razem budzi coraz większy niepokój wśród kibiców żużla, mieszkańców Wrocławia oraz wszystkich tych, którzy Stadion Olimpijski traktują nie tylko jako obiekt sportowy, ale jako część dziedzictwa miasta.
Dziś pytanie brzmi już nie „czy”, ale jak długo jeszcze żużel będzie miał swoje miejsce na Stadionie Olimpijskim?
Według obowiązującego wciąż miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP) z 2013 roku na terenach kompleksu Stadionu Olimpijskiego możliwa jest dalsza zabudowa. I to nie tylko sportowa.
Jak poinformował Wrocławski Reporter, dokument przyjęty przez Radę Miejską Wrocławia ponad dekadę temu nadal dopuszcza budowę kolejnych obiektów mieszkalnych oraz hotelowych na terenach należących do Akademii Wychowania Fizycznego. To właśnie ten sam plan pozwolił wcześniej deweloperowi uzyskać zgodę na zabudowę terenów dawnych basenów olimpijskich.
Dziś sprawa wraca z nową siłą. Prywatny deweloper ma rozpocząć budowę swoich mikroapartamentów, zaledwie około 200 metrów od toru żużlowego.
Dla wielu to alarmujący sygnał.
Stadion Olimpijski – miejsce historyczne dla wrocławskiego żużla
Trudno mówić o sporcie we Wrocławiu bez Stadionu Olimpijskiego. To tutaj żużel funkcjonuje „od zawsze”. To tutaj przez dekady budowano legendę klubu, który dziś znany jest jako Betard Sparta Wrocław.
To nie tylko tor.
To historia Tomasza Golloba, Jasona Crumpa, Taia Woffindena, Macieja Janowskiego czy Artioma Łaguty.
To tysiące kibiców.
To emocje.
To miejsce zakorzenione w sportowej tożsamości miasta.
Dlatego każda kolejna inwestycja mieszkaniowa w bezpośrednim sąsiedztwie stadionu budzi naturalne obawy.
Bo historia polskiego sportu zna już podobne przypadki.
Najpierw pojawiają się nowe budynki.
Potem nowi mieszkańcy.
Następnie skargi na hałas, światła, ruch samochodowy i organizację imprez.
A finalnie presja na ograniczanie działalności obiektu sportowego.
Ten mechanizm wielu kibiców zna aż za dobrze.
Co dokładnie dopuszcza obecny plan?
Jak wynika z informacji podanych przez Wrocławskiego Reportera, obowiązujący MPZP nadal umożliwia realizację kilku typów inwestycji.
Między stadionem a kanałem Odry miejscy planiści przewidzieli możliwość budowy:
- hotelu z obiektem sportowym, przy czym działalność hotelarska może stanowić maksymalnie 60 procent powierzchni obiektu, a pozostałe 40 procent musi mieć funkcję sportową;
- kolejnych obiektów zamieszkania zbiorowego, czyli między innymi:
- prywatnych akademików,
- mikroapartamentów,
- innych form zabudowy mieszkaniowej o podobnym charakterze.
W praktyce oznacza to, że w sercu historycznego kompleksu olimpijskiego mogą wyrastać kolejne budynki komercyjne.
I właśnie to budzi największy niepokój.
Nowy plan? Tak. Ale kiedy?
Wrocławski magistrat pracuje nad nowym planem zagospodarowania dla tego obszaru.
Prace rozpoczęto już w 2022 roku.
Jak przypomina Wrocławski Reporter:
- 31 stycznia 2022 roku zakończyło się przyjmowanie wniosków do planu;
- od tego czasu trwa ich analiza i projektowanie dokumentu;
- przed urzędem nadal pozostają kolejne etapy:
- opiniowanie,
- uzgodnienia,
- wyłożenie projektu do publicznego wglądu,
- rozpatrywanie uwag mieszkańców,
- głosowanie Rady Miejskiej.
Praktyka pokazuje, że może to potrwać jeszcze nawet dwa lata.
A do tego czasu obowiązuje stary dokument.
Czyli taki, który pozwala budować.
Czy miasto może to zatrzymać?
Teoretycznie tak.
Jak wynika z przekazanych informacji, już na etapie prac nad nowym planem miasto może czasowo blokować nowe inwestycje poprzez „zamrażanie” decyzji administracyjnych.
Ale tylko na określony czas:
- maksymalnie 18 miesięcy,
- w niektórych przypadkach 24 miesiące.
Nie jest to więc rozwiązanie trwałe.
Jeśli procedura uchwalania nowego planu będzie się przeciągać, a pojawią się kolejne wnioski inwestorów, presja na ten teren może rosnąć.
Deklaracja Jacka Sutryka. Czy słowa wystarczą?
W całej sprawie kluczowe są także wcześniejsze deklaracje prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka.
Jak cytuje Wrocławski Reporter, prezydent zapewnił:
„Składam deklarację, że w ramach dostępnych możliwości prawnych i finansowych zrobię wszystko, aby w sposób właściwy dla celów publicznych zabezpieczyć teren Stadionu Olimpijskiego.”
To ważna deklaracja.
Ale dziś pojawia się fundamentalne pytanie:
Czy ochrona Stadionu Olimpijskiego oznacza realne działania, czy jedynie polityczne zapewnienia?
Bo jeśli obecny plan nadal pozwala budować, a nowe inwestycje już się rozpoczynają, trudno mówić o pełnym zabezpieczeniu tego miejsca.
Należy też mieć na uwadze fakt, iż to właśnie prezydent Wrocławia Jacek Sutryk podpisał zgodę na budowę około 400 mikroapartamentów, zaledwie 200 metrów od toru żużłowego.
Nasuwa się więc oczywiste pytanie, czy słowa Jacka Sutryka są szczere i że na pewno zrobi wszystko by ogólnie rozumiane tereny Stadionu Olimpijskiego nie utraciły swojej pierwotnej funkcji rekreacyjno-sportowej i nie zostały zabudowane budynkami mieszkalnymi.

Czy to naprawdę może oznaczać zagrożenie dla żużla?
Dziś nikt nie mówi o likwidacji toru.
Nie ma decyzji o wyprowadzce Betard Sparta Wrocław.
Nie ma planu zamknięcia stadionu.
Ale zagrożenie może być bardziej subtelne.
Kolejne inwestycje mieszkaniowe mogą oznaczać:
- wzrost liczby mieszkańców w bezpośrednim sąsiedztwie toru;
- potencjalne skargi na hałas podczas meczów i treningów;
- naciski na ograniczenie godzin użytkowania obiektu;
- utrudnienia infrastrukturalne i komunikacyjne;
- stopniowe osłabianie sportowej funkcji kompleksu.
To scenariusz, którego kibice obawiają się najbardziej.
Bo żużla nie likwiduje się zawsze jednym podpisem.
Czasem wypiera się go powoli.
Metodą małych kroków.
Saga trwa dalej
Sprawa Stadionu Olimpijskiego od dawna budzi emocje.
Najpierw zabudowa dawnych basenów olimpijskich niemal 400 mikroapartamentami zaledwie około 200 metrów od toru.
A wszystko to przy wciąż obowiązującym planie, który pozwala na kolejne inwestycje.
Dla wielu kibiców to sygnał ostrzegawczy.
Bo Stadion Olimpijski to nie zwykła działka inwestycyjna.
To miejsce, w którym żyje historia wrocławskiego sportu a także rekreacji
I jeśli miasto rzeczywiście chce je chronić, czas na konkretne decyzje.
Nie deklaracje.
Nie obietnice.
Decyzje.
Bo jeśli dziś nie zostanie jasno wyznaczona granica między interesem publicznym a deweloperskim, jutro może się okazać, że żużel we Wrocławiu nadal będzie istniał…
ale już nie na Stadionie Olimpijskim.
A nikt nie zagwarantuje obecnie, iż wrocławski AWF (jak w przypadku terenu dawnych basenów olimpijskich) „w związku z trudną sytuacją finansową uczelni” (hasło wytrych), nie zacznie wyprzedawać terenów na których można stawiać budynki mieszkalne – prywatnym deweloperom po bardzo atrakcyjnych cenach. Niestety po pierwszej takiej decyzji uczelni sportowej przecież, prywatny deweloper ma zielone światło na budowę mikroapartamentów. A historia lubi się powtarzać…
Źródło i zdjęcie: publiczny FB Wrocławski reporter








