Kolejna porażka, kolejna lekcja

Wielki hit 3. kolejki PGE Ekstraligi nie zakończył się po myśli wrocławian. Betard Sparta Wrocław przegrała z Orlen Oil Motorem Lublin 43:47, a mimo ambitnej walki, to goście zabrali ze sobą dwa duże punkty. Dla podopiecznych Dariusza Śledzia to druga porażka w sezonie, ale przede wszystkim kolejny raz, gdy zabrakło skuteczności i liderów w pełnej formie. Na domiar złego, w szóstej gonitwie kontuzji doznał Jakub Krawczyk, co nie tylko osłabiło siłę juniorów, ale też psychicznie wpłynęło na cały zespół.

Trener Dariusz Śledź: „To był mecz, który powinniśmy byli wygrać”

Po meczu trener Dariusz Śledź nie ukrywał rozczarowania wynikiem, ale też jasno zaznaczył, że jego zespół miał wszystkie argumenty, by Motor pokonać.

Był to ciężki mecz, jednak były jasne punkty, takie jak u Brady’ego Kurtza – przyznał. – Tak, ale to był mecz, który powinniśmy byli wygrać, bo to był mecz, w którym naprawdę mogliśmy zatrzymać dwa punkty we Wrocławiu. Zabrakło nam indywidualnych zwycięstw, więc musimy teraz przeanalizować, co tam się stało. Dlaczego byliśmy wolniejsi na startach od gości.

W oczy rzucało się właśnie to, o czym mówi szkoleniowiec – brak prędkości i dominacji pod taśmą, szczególnie w wykonaniu Macieja Janowskiego i Artioma Łaguty, którzy nie wygrali ani jednego biegu indywidualnie. To był jeden z głównych powodów, dla których Motor mógł kontrolować wynik niemal przez cały mecz.

Kontuzja Jakuba Krawczyka. „Czekamy na wieści ze szpitala”

Dla wrocławskich kibiców jeszcze bardziej niepokojąca od wyniku była sytuacja z szóstego wyścigu, w którym młodzieżowiec Jakub Krawczyk po kontakcie z rywalem upadł na tor w bardzo groźny sposób.

Czekamy na wieści ze szpitala. Mamy pierwsze diagnozy, które mówiły o złamaniu nogi. Natomiast czekamy na potwierdzenie ze szpitala i życzymy Kubie wszystkiego dobrego – powiedział Dariusz Śledź.

To kolejny cios dla formacji juniorskiej Sparty, która już wcześniej miała problemy z równą formą. Trener nie kryje, że będzie musiał szybko znaleźć rozwiązanie, by w przyszłych meczach ten element nie był piętą achillesową jego drużyny.

Maciej Janowski: „Zmiana numeru nic nie dała. Wciąż szukamy szybkości”

Po meczu przed kamerami stanął także kapitan Betard Sparty. Maciej Janowski był szczery w swojej ocenie – wie, że nie prezentuje jeszcze optymalnej dyspozycji.

Brakuje jeszcze szybkości w mojej jeździe i nad tym pracuję, a zmiana numeru nie miała dla mnie żadnego znaczenia. Czułem się bardzo dobrze, jednak cały czas próbujemy wykrzesać z motocykla więcej prędkości, ale na razie nam to troszkę nie wychodzi, więc tych zmian było dosyć sporo, cały czas szukaliśmy lepszej prędkości, ale jeszcze tego nie znaleźliśmy – podkreślił Janowski.

Po raz kolejny u Janowskiego było widać zaangażowanie i walkę, ale na tle pewnie punktujących zawodników Motoru jego jazda nie miała przełożenia na konkrety w postaci „trójek”.

Grudziądz na horyzoncie. „Zawsze mamy tam niefajne mecze”

Kolejnym rywalem Betard Sparty będzie GKM Grudziądz, który w tym sezonie jest na fali – pokonał już Falubaz i ROW Rybnik, a zawodnicy tacy jak Max Fricke, Michael Jepsen Jensen czy Wadim Tarasenko prezentują się bardzo solidnie. Dodatkowo bardzo dobrze prezentuje się formacja juniorska Grudziądzan.

Maciej Janowski zapewnia jednak, że drużyna zrobi wszystko, by przełamać niekorzystną passę:

Tak, jedziemy z bardzo groźną drużyną z Grudziądza, co pokazali w tym sezonie, ale zrobimy co w naszej mocy, żeby odnieść sukces.

Podobnie wypowiada się Dariusz Śledź:

Zawsze mecze w Grudziądzu były dla nas trudne, tam zawsze mamy takie niefajne mecze, bym powiedział. Natomiast w tym roku dobrze się przygotujemy do tego spotkania. Dobrze sobie zdaję sprawę, że Grudziądzanie są dobrze napędzeni swoimi sukcesami, swoimi zwycięstwami. Będziemy chcieli przerwać tę passę po prostu.

Czas na decyzje

Betard Sparta po trzech kolejkach ma tylko jedno zwycięstwo i dwie porażki na koncie. Nastroje wokół drużyny są nerwowe – zwłaszcza wśród kibiców, którzy liczyli na efektowny start sezonu. Trener Dariusz Śledź będzie musiał znaleźć formę dla Łaguty, przełamać Janowskiego i wskrzesić juniorów, jeśli wrocławianie mają na poważnie myśleć o play-offach.

Zdjęcie: Maciej Trubisz