Betard Sparta Wrocław po raz pierwszy w sezonie 2025 musiała uznać wyższość rywala. W niedzielnym hicie 3. kolejki PGE Ekstraligi wrocławianie przegrali na wyjeździe z Bayersystem GKM Grudziądz 42:48. Spotkanie było wyrównane, ale to gospodarze przez większą część zawodów kontrolowali jego przebieg, budując przewagę już w początkowej fazie.
Kapitan Sparty, Maciej Janowski, zdobył w tym meczu 8 punktów i bonus, będąc jednym z ważniejszych ogniw zespołu. Po spotkaniu nie unikał odpowiedzialności i szczegółowo odniósł się zarówno do swojej dyspozycji, jak i postawy drużyny.
„Ta jazda jest już coraz lepsza”
Dla Janowskiego początek sezonu to proces odbudowy po trudniejszych latach, w których zmagał się z problemami sprzętowymi. Jak sam przyznaje, obecnie sytuacja zaczyna się stabilizować, choć daleko jeszcze do ideału.
„Wydaje mi się, że ta jazda jest już coraz lepsza. Zdecydowanie, jeżeli patrząc na początek sezonu. Na mecz ze STELMET FALUBAZEM zdążyliśmy poczynić takie zmiany, aby te moje motocykle były szybkie. Na razie te mecze ligowe może nie są idealne, ale mogę się ścigać. To jest dla mnie najważniejsze. Te ustawienia, których używaliśmy przez ostatnie 3 lata, możemy wyrzucić do kosza, bo były one przekłamane przez te podzespoły, które nam nie do końca działały. Pomału się odnajdujemy”.
To wypowiedź, która jasno pokazuje skalę problemów z przeszłości, ale też kierunek, w jakim zmierza obecnie lider wrocławskiej drużyny.
Kluczowy początek meczu
Analizując przebieg spotkania w Grudziądzu, Janowski wskazał moment, który jego zdaniem zadecydował o końcowym wyniku. Sparta straciła zbyt wiele punktów na początku zawodów, a pogoń w drugiej części meczu nie wystarczyła do odwrócenia losów rywalizacji.
„Szkoda spotkania. Wydaje mi się, że za dużo punktów straciliśmy na początku. Gospodarz się bardzo dobrze przygotował. Ten twardy start, może nie tyle co nas zaskoczył, bo widzieliśmy go dużo wcześniej, ale nie mogliśmy znaleźć dobrych ustawień, aby dobrze z niego wyjeżdżać. Jak było widać, było mało tych mijanek na trasie. Gratulacje dla gospodarzy, odjechali dobre zawody, a my wracamy do pracy i czekamy na mecz z FOGO UNIĄ Leszno”.
Słowa kapitana Sparty potwierdzają to, co było widać na torze – decydujące znaczenie miał start, a gospodarze lepiej dopasowali się do specyfiki nawierzchni.
Sprzęt i nowe realia
W tym sezonie jednym z szeroko komentowanych tematów są zmiany techniczne, w tym wprowadzenie opon dętkowych w polskich rozgrywkach. Janowski odniósł się również do tej kwestii, zwracając uwagę na brak jednolitych regulacji.
„To kwestia korekty sprzętu. Szkoda, że jest to tak pomieszane, że w Szwecji czy jakichś eliminacjach, tu są dętkowe, tam bezdętkowe. Szkoda, że nie może to być wszędzie uregulowane i podjęta decyzja w całej dyscyplinie, tylko skaczemy z jednych na drugie”.
To głos nie tylko zawodnika, ale też doświadczonego uczestnika międzynarodowej rywalizacji, który wskazuje na potrzebę większej spójności w przepisach.
Kolejne cele – SEC i dalsza droga
Mimo porażki ligowej, Janowski ma za sobą udany występ w eliminacjach do Speedway European Championship. Awans do SEC Challenge w Lonigo otwiera przed nim kolejne możliwości.
„Zobaczymy, gdzie to mnie zaprowadzi. Na razie zaprowadzi mnie to do Lonigo, a w Lonigo będziemy walczyć o awans do cyklu SEC”.
To pokazuje, że sezon 2025 dla kapitana Sparty to nie tylko liga, ale również próba powrotu na szerszą arenę międzynarodową.
Poza torem – ważna misja
Janowski od lat angażuje się również w działalność społeczną, wspierając inicjatywy charytatywne. Szczególne miejsce zajmuje w jego życiu współpraca z fundacją Cancer Fighters oraz Przylądkiem Nadziei.
Po meczu odniósł się także do ostatnich akcji pomocowych:
„To wielka duma. Jest to bardzo szczytny cel i mam to szczęście, że mogę z fundacją od wielu lat współpracować oraz z Przylądkiem Nadziei, gdzie mnóstwo dzieciaków się tam przewija. Jest to bardzo budujące, nasz naród po raz kolejny pokazuje, że w takich chwilach potrafi się zjednoczyć i pobija wszelkie światowe rekordy. Piękna sprawa, ludzie otworzyli swoje serca, jestem z tego bardzo dumny”.
Wnioski po Grudziądzu
Porażka 42:48 w Grudziądzu to dla Sparty Wrocław sygnał ostrzegawczy, ale nie powód do paniki. Drużyna pokazała, że potrafi odrabiać straty i nawiązać walkę nawet w trudnych warunkach.
Wypowiedzi Macieja Janowskiego jasno wskazują, że zespół jest świadomy swoich problemów, ale jednocześnie widzi postęp – zarówno indywidualny, jak i drużynowy.
Najbliższe mecze pokażą, czy proces „odnajdywania się”, o którym mówi kapitan, przełoży się na stabilną formę i powrót na zwycięską ścieżkę.
Źródło: ekstraliga.pl
Zdjęcie: publiczny FB Maciej Janowski








