W niedzielę 21 września Stadion Olimpijski we Wrocławiu był świadkiem prawdziwej demolki. Betard Sparta Wrocław pokonała Bayersystem GKM Grudziądz aż 61:29 w pierwszym meczu o brązowy medal PGE Ekstraligi 2025. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był Brady Kurtz (14+1), a cały zespół jechał niczym maszyna.

To zwycięstwo praktycznie zapewnia wrocławianom brązowe medale, ale… na trybunach nie będzie świętowania. Kuriozalna decyzja władz PGE Ekstraligi sprawiła, że najlepsza pod względem frekwencji drużyna sezonu – Sparta – nie będzie mogła odebrać brązowych krążków przed własną publicznością. Zamiast radości i fetowania sukcesu z kompletem kibiców na Olimpijskim, władze ligi „pokazały środkowy palec” wrocławskim fanom. To skandaliczny ukłon w stronę widzów w innych miastach, a równocześnie cios w serce najwierniejszych kibiców w Polsce, którzy przez cały sezon szczelnie wypełniali stadion.


Pierwsza seria – chaos, upadki i błysk Kurtza

Mecz zaczął się od trzykrotnego rozgrywania biegu nr 1. Najpierw na tor upadł Bartłomiej Kowalski, potem Max Fricke po kontakcie z nim, a ostatecznie sędzia wykluczył juniora Sparty. W powtórce Brady Kurtz popisał się kapitalną jazdą – z trzeciej pozycji przebił się na prowadzenie i wygrał bieg, ratując remis.

Chwilę później juniorzy Betard Sparty – Jakub Krawczyk i Marcel Kowolik – pokazali siłę, pewnie wygrywając podwójnie gonitwę młodzieżową. Potem Michael Jepsen Jensen przypomniał, że jest liderem GKM, pokonując duet Bewley–Łaguta. Na koniec serii Kowolik i Janowski dołożyli kolejne 5:1. Po czterech biegach było już 16:8 dla Sparty.


Druga seria – grad podwójnych zwycięstw

Wrocławianie nie zamierzali zwalniać tempa. W piątej gonitwie Bewley i Kowalski rozbili rywali 5:1, a chwilę później to samo zrobił Łaguta, dokładając punkt Krawczyka. W siódmym biegu show dał Kurtz, który po kapitalnym starcie poprowadził parę z Janowskim.

Po siedmiu wyścigach Sparta prowadziła już 29:13 i jasne było, że GKM nie przyjechał do Wrocławia na równą walkę.


Jensen walczył, Sparta dominowała

Jedynym jasnym punktem w drużynie z Grudziądza był Michael Jepsen Jensen. Duńczyk wygrał bieg ósmy i dziesiąty, lecz nie miał wsparcia kolegów. Nawet Max Fricke czy Wadim Tarasenko byli cieniem siebie, a juniorzy GKM praktycznie nie istnieli.

W dziewiątej gonitwie Kurtz i Janowski znów przywieźli 5:1, a w jedenastej powtórzył się ten scenariusz – tym razem z Kurtzem i Bewleyem. Po 11. wyścigu było już 45:21 i mecz był rozstrzygnięty.


Ostatnie serie – totalna demolka

Choć Sparta miała zwycięstwo w kieszeni, zawodnicy dalej jechali na pełnym gazie. W 12. biegu „trójkę” dorzucił Kowalski, a w 13. gonitwie duet Łaguta–Janowski dołożył kolejne punkty.

Biegi nominowane to była wisienka na torcie:

  • W 14. Janowski i Bewley urządzili kolejny koncert, kończąc 5:1.
  • W 15. Łaguta i Kurtz dołożyli następne 5:1, mimo że Kurtz stoczył pasjonującą walkę z Jensenem o drugą pozycję.

Ostatecznie Betard Sparta Wrocław wygrała 61:29 i zrobiła gigantyczny krok ku brązowi. Rewanżowy mecz na torze w Grudziądzu już w najbliższa sobotę 27 września.


Historyczna demolka – nawiązanie do meczu z Wilkami

Tak wysokie zwycięstwo wrocławianie odnieśli ostatnio 26 maja 2023 roku, gdy w meczu 7. kolejki PGE Ekstraligi pokonali Cellfast Wilki Krosno 62:28. Teraz powtórzyli tamtą dominację, pokazując, że różnica klas między Spartą a GKM-em jest ogromna.


Wyniki meczu

Betard Sparta Wrocław – 61 pkt.

  • Brady Kurtz – 14+1 (3,3,3,3,2*)
  • Maciej Janowski – 9+3 (2*,1,2*,1*,3)
  • Bartłomiej Kowalski – 7+1 (w,2*,2,3)
  • Dan Bewley – 10+3 (2,3,1*,2*,2*)
  • Artem Łaguta – 11+1 (1*,3,2,2,3)
  • Marcel Kowolik – 6+2 (2*,3,1*)
  • Jakub Krawczyk – 4 (3,1,0)

Bayersystem GKM Grudziądz – 29 pkt.

  • Max Fricke – 6 (2,2,1,1,0)
  • Jaimon Lidsey – 2 (0,0,0,2)
  • Jakub Miśkowiak – 1 (1,0,-,0)
  • Wadim Tarasenko – 2 (0,1,0,0,1)
  • Michael Jepsen Jensen – 15 (3,2,3,3,3,1)
  • Kevin Małkiewicz – 3+1 (1,1,0,1*,0)
  • Kacper Łobodziński – 0 (0,0,-)

Bieg po biegu

  1. Kurtz, Fricke, Miśkowiak, Kowalski (w) – 3:3 (3:3)
  2. Krawczyk, Kowolik, Małkiewicz, Łobodziński – 5:1 (8:4)
  3. Jensen, Bewley, Łaguta, Lidsey – 3:3 (11:7)
  4. Kowolik, Janowski, Małkiewicz, Tarasenko – 5:1 (16:8)
  5. Bewley, Kowalski, Tarasenko, Miśkowiak – 5:1 (21:9)
  6. Łaguta, Fricke, Krawczyk, Lidsey – 4:2 (25:11)
  7. Kurtz, Jensen, Janowski, Łobodziński – 4:2 (29:13)
  8. Jensen, Łaguta, Kowolik, Tarasenko – 3:3 (32:16)
  9. Kurtz, Janowski, Fricke, Lidsey – 5:1 (37:17)
  10. Jensen, Kowalski, Bewley, Małkiewicz – 3:3 (40:20)
  11. Kurtz, Bewley, Fricke, Tarasenko – 5:1 (45:21)
  12. Kowalski, Lidsey, Małkiewicz, Krawczyk – 3:3 (48:24)
  13. Jensen, Łaguta, Janowski, Miśkowiak – 3:3 (51:27)
  14. Janowski, Bewley, Tarasenko, Małkiewicz – 5:1 (56:28)
  15. Łaguta, Kurtz, Jensen, Fricke – 5:1 (61:29)

Podsumowanie

Sparta była nie do zatrzymania – każdy zawodnik punktował, a kibice oglądali żużlową masakrę. Brąz jest już praktycznie pewny, ale decyzja władz PGE Ekstraligi, która odebrała fanom możliwość świętowania na Olimpijskim, pozostaje plamą na całym sezonie. To, co miało być naturalną koleją rzeczy (Spartanie zajęli drugie miejsce po części zasadniczej sezonu, a GKM był czwarty) wobec wrocławskich kibiców, wyszło jak pokazanie im środkowego palca. Tak ekstraliga „szanuje” kibiców którzy na każdym meczu ligowym wypełniają trybuny Stadionu Olimpijskiego w 100%.