Motor Lublin – Sparta Wrocław 45-45
Po zakończeniu spotkania miejscowy kibice cieszyli się jakby to Motor został Drużynowym Mistrzem Polski na żużlu. Do tego jeszcze droga daleka, a Sparta – podobnie jak i Motor – jeszcze w tym sezonie nie przegrała żadnego spotkania u siebie.
Jeśli mecz rewanżowy zakończy ię remisem to w takim przypadku Sparta zostanie Drużynowym Mistrzem Polski.
Ale po kolei. Mecz w Lublinie był świetnym spotkaniem i zdecydowanie jednym z najlepszych finałów PGE Ekstraligi w ciągu ostatnich lat. Gospodarze przystąpili do tego spotkania bez Grigorija Łaguta, za którego zdecydowano się stosować „zz-tkę”. Automatycznie oznacza to, że Rosjanina nie zobaczymy w barwach Motoru w rewanżowym meczu we Wrocławiu. Dodatkowo poobijany po poniedziałkowym upadku w DMPJ w Częstochowie jest Wiktor Lampart.
Bieg otwarcia wygrali Wrocławianie 4-2. A Artem Łaguta na dystansie wyprzedził Jarosława Hampela. Pierwszy był Tai (tryb play-off) Woffinden przed Dominikiem Kuberą, który pojechał najlepszy mecz w życiu.
Bieg młodzieżowy wygrała para gospodarzy i Motor wyszedł na pierwsze i jedyne prowadzenie w tym meczu. Kolejny bieg i atomowy start Gleba Czugonowa, który prowadził od startu do mety w tym biegu. Za jego plecami jak lew walczył Maciej Janowski, który w końcu wyprzedził Jarosława Hampela. Zawodnik Mootru początku zawodów na pewno nie mógł uznać za udany.
Po trzecim biegu Sparta prowadziła aż do wyścigu XIV. Wrocławianie kontrolowali przebieg meczu i jedyne na co pozwalali gospodarzom to zbliżenie się na dwa punkty. Mecz obfitował w wiele wspaniałych wyścigów, podczas których mogliśmy oglądać wiele mijanek.
To nie była jazda na żużlu – to było prawdziwe ściganie przez duże Ś. W XIII biegu znakomicie pojechał Maciej Janowski. Mikkel Michelsen na wirażu przy sektorze gości wypchnął Magica pod samą bandę. Wydawało się, ,że jest „po ptakach”, ale kapitan Sparty nie odpuścił i nabierając na odsypanym niesamowitej prędkości wyprzedził Duńczyka. W XIV biegu Daniel Bewley jechał po bandzie (dosłownie) jak w beczce śmierci. Szkoda, że jego jazda nie zakończyła się wygraną.
I tak można opisywać większość biegów tego meczu. To nie był mecz – to było meczycho godne finału PGE Ekstraligi.
Szkoda tylko, że Spartanie nie utrzymali prowadzenia do końca meczu. Niestety wróciły stare demony Wrocławian. Znów Spartanie przegrali w spotkaniu o złoty medal biegi nominowane. Wynik 3-9 w ostatnich dwóch biegach musi budzić niepokój. Niestety liderzy gości znów nie stanęli na wysokości zadania i wypuścili z rąk – wydawać by się mogło – pewne zwycięstwo.
Dziwić muszą pomeczowe wypowiedzi Jacka Ziółkowskiego. Popełnił błąd w XIV biegu i nie wystawił w nim Mikkela Michelsena z rezerwy taktycznej. W emocjach menadżer miejscowych nie potrafił zapanować nad sytuacją meczową „na bieżąco”. Poza tym stwierdził, iż Motor zakład, że miejscowi juniorzy pokonają w swoich biegach rówieśników z Wrocławia. Dziwne to założenie, gdyż kierownictwo Motoru doskonale wiedziało, że Wiktor Lampart jest poobijany. Dodatkowo jeśli gospodarze nie położyli się na torze przed Spartą i wykrzesali z siebie maksimum swoich możliwości, to dlaczego goście mieliby to zrobić? To jest finał i każdy jedzie na maksimum swoich możliwości.
Dodatkowo dziwne było założenie pokonania Przemysława Liszki, podczas gdy zawodnik Sparty błysnął w wyjazdowym meczu w Lesznie pokonując na dystansie Janusza Kołodzieja. Ktoś powie – to jest sport. Tak to prawda. I dlatego nie można przed meczem przypisywać sobie z definicji punktów.
Osobną sprawą jest postawa Artema Łaguty. Lider SGP e wygrał w Lublinie nawet biegu i nawet nie załapał się do biegów nominowanych. Ale świetnie pojechali za to zawodnicy drugiej linii Gleb Czugunow i Daniel Bewley. Sparta przypomina zespół Unii Leszno z poprzednich sezonów. Gdy któryś z zawodników pojechał słabiej – to inny w jego miejsce zdobywał ważne punkty.
Szkoda tylko wygranej Sparty. Niewiele brakowało a Spartanie wyrównali by ponad 60 letni rekord ROWu Rybnik 14 kolejnych wygranych meczów. Remis w Lublinie sprawił, że Wrocławianie stracili w tym sezonie już szansę na wyrównanie i ewentualne poprawienie tego osiągnięcia Rybniczan sprzed lat.
Rewanż: już w najbliższą niedzielę 26 września o godz. 19:15 we Wrocławiu. Transmisja nSport+
Punktacja meczu:
Motor Lublin – 45
9. Mark Karion – ns
10. Krzysztof Buczkowski – 5+1 (3,1,0,1*,0,-)
11. Jarosław Hampel – 6 (0,1,0,2,2,1)
12. Grigorij Łaguta – zz
13. Mikkel Michelsen – 12 (0,2,3,2,2,3)
14. Wiktor Lampart – 3 (3,0,0)
15. Mateusz Cierniak – 3+2 (2*,0,1*)
16. Dominik Kubera – 16+1 (2,3,3,3,0,3,2*)
Betard Sparta Wrocław – 45
1. Tai Woffinden – 7 (3,1,2,1,0)
2. Gleb Czugunow – 10+1 (3,3,1*,3,0)
3. Artiom Łaguta – 5+1 (1,1*,2,1)
4. Mateusz Panicz – ns (-,-,-,-,-)
5. Maciej Janowski – 11+1 (2*,2,3,3,1)
6. Przemysław Liszka – 2+1 (1,1*,0)
7. Michał Curzytek – 0 (0,0,0)
8. Daniel Bewley – 10+1 (2,2,1*,3,2)
Bieg po biegu:
1. (68,30) Woffinden, Kubera, Łaguta, Hampel – 2:4 – (2:4)
2. (68,81) Lampart, Cierniak, Liszka, Curzytek – 5:1 – (7:5)
3. (68,40) Czugunow, Janowski, Hampel, Michelsen – 1:5 – (8:10)
4. (69,03) Buczkowski, Bewley, Liszka, Lampart – 3:3 – (11:13)
5. (68,61) Kubera, Bewley, Łaguta, Hampel – 3:3 – (14:16)
6. (69,30) Czugunow, Michelsen, Woffinden, Cierniak – 2:4 – (16:20)
7. (68,96) Kubera, Janowski, Buczkowski, Curzytek – 4:2 – (20:22)
8. (68,83) Michelsen, Łaguta, Bewley, Lampart – 3:3 – (23:25)
9. (69,17) Kubera, Woffinden, Czugunow, Buczkowski – 3:3 – (26:28)
10. (69,79) Janowski, Hampel, Buczkowski, Liszka – 3:3 – (29:31)
11. (69,97) Bewley, Michelsen, Woffinden, Kubera – 2:4 – (31:35)
12. (70,71) Czugunow, Hampel, Cierniak, Curzytek – 3:3 – (34:38)
13. (69,31) Janowski, Michelsen, Łaguta, Buczkowski – 2:4 – (36:42)
14. (69,29) Kubera, Bewley, Hampel, Woffinden – 4:2 – (40:44)
15. (69,27) Michelsen, Kubera, Janowski, Czugunow – 5:1 – (45:45)
Sędzia: Michał Sasień
Zestaw startowy: II






