Orlen Oil Motor Lublin w pełni skontrolował zaległe spotkanie 6. kolejki PGE Ekstraligi (wtorek 10 czerwca br.), pokonując w Gorzowie miejscową Gezet Stal aż 54:36. Mistrzowie Polski byli drużyną dojrzalszą, szybszą i kompletnie niepodatną na presję, nawet tę związaną z deszczem.
Deszcz znów nie odpuszczał
Wtorkowy mecz w Gorzowie niemal nie doszedł do skutku. Nad stadionem im. Edwarda Jancarza znowu zapanowały chmury i opady, które zresztą w tym sezonie wyjątkowo często nawiedzają spotkania prowadzone przez sędziego Bartosza Ignaszewskiego. Po godzinie oczekiwania, przy plandece zdjętej z toru i przygotowanej nawierzchni, udało się rozpocząć zawody – choć na szczęście bez większych kontrowersji, jak to miało miejsce niedawno w Rzeszowie czy Częstochowie.
Stal osłabiona przed startem
W zespole gospodarzy nie pojechał kontuzjowany od pewnego czasu Hubert Jabłoński, a tuż przed meczem ze składu wypadł także Oskar Fajfer – nadal odczuwający skutki niedzielnego upadku w meczu przeciwko GKM Grudziądz. Jego miejsce zajął 18-letni Czech Adam Bednar, który okazał się jednak zupełnie nieprzygotowany na taki poziom rywalizacji.
Przebieg meczu: dominacja od startu do mety
Po dwóch biegach było już 8:4 dla Motoru, ale chwilowe złudzenie lepszej postawy dała Stali trzecia gonitwa, w której para Lebiediew–Thomsen pokonała Bartosza Zmarzlika i Fredrika Lindgrena. Wydawało się, że może jednak gospodarze spróbują walki.
To jednak był tylko moment. Od biegu czwartego Koziołki odzyskały prowadzenie i trzymały je już do końca. Na półmetku spotkania (po 8. biegu) było już 29:19, a wynik ten był i tak łagodny dla gorzowian – głównie dlatego, że defekt przy prowadzeniu 5:1 zaliczył Dominik Kubera.
Zmarzlik – po raz pierwszy pokonany, potem znów nieuchwytny
Jedną z największych niespodzianek meczu był trzeci wyścig i porażka Bartosza Zmarzlika na jego „starym” torze, który przez lata był jego twierdzą. Przypomnijmy: od momentu odejścia z Gorzowa nie przegrał tam zespołowo żadnego biegu. Tym razem się to zdarzyło – ale tylko raz. Potem kapitan Motoru już nie popełnił błędu i z każdym kolejnym wyścigiem był coraz szybszy, kończąc zawody z dorobkiem 13 punktów.
Bieg po biegu:
- (62,61) Kubera, Vaculik, Holder, Bednar – 2:4
- (63,24) Przyjemski, Paluch, Bańbor, Chatłas – 2:4 (4:8)
- (62,42) Lebiediew, Thomsen, Zmarzlik, Lindgren – 5:1 (9:9)
- (62,44) Przyjemski, Cierniak, Chatłas, Paluch (w/u) – 1:5 (10:14)
- (62,34) Kubera, Lebiediew, Cierniak, Bednar (u/3) – 2:4 (12:18)
- (62,58) Lindgren, Holder, Thomsen, Paluch – 1:5 (13:23)
- (61,75) Zmarzlik, Vaculik, Lebiediew, Bańbor (d/4) – 3:3 (16:26)
- (62,05) Cierniak, Thomsen, Paluch, Kubera (d/1) – 3:3 (19:29)
- (61,34) Vaculik, Thomsen, Holder, Lindgren – 5:1 (24:30)
- (62,08) Zmarzlik, Przyjemski, Lebiediew, Bednar (w) – 1:5 (25:35)
- (61,76) Holder, Vaculik, Cierniak, Lebiediew – 2:4 (27:39)
- (62,68) Lindgren, Paluch, Bednar, Jaworski – 3:3 (30:42)
- (61,96) Zmarzlik, Vaculik, Thomsen, Kubera (w/u) – 3:3 (33:45)
- (61,79) Cierniak, Przyjemski, Paluch, Lebiediew – 1:5 (34:50)
- (61,59) Zmarzlik, Vaculik, Holder, Thomsen – 2:4 (36:54)
Wyniki indywidualne:
Gezet Stal Gorzów – 36
- 9. Martin Vaculik – 13 (2,2,3,2,2,2)
- 10. Mikołaj Krok – nie startował
- 11. Leon Szlegiel – nie startował
- 12. Andrzej Lebiediew – 7 (3,2,1,1,0,0)
- 13. Anders Thomsen – 8+2 (2*,1,2,2*,1,0)
- 14. Oskar Chatłas – 1 (0,1,-)
- 15. Oskar Paluch – 6 (2,w,0,1,2,1)
- 16. Adam Bednar – 1+1 (0,u,w,1*)
Orlen Oil Motor Lublin – 54
- 1. Jack Holder – 8+1 (1,2*,1,3,1)
- 2. Fredrik Lindgren – 6 (0,3,0,3)
- 3. Dominik Kubera – 6 (3,3,d,w,-)
- 4. Mateusz Cierniak – 10+1 (2*,1,3,1,3)
- 5. Bartosz Zmarzlik – 13 (1,3,3,3,3)
- 6. Wiktor Przyjemski – 10+2 (3,3,2*,2*)
- 7. Bartosz Bańbor – 1 (1,d,-)
- 8. Bartosz Jaworski – 0 (0)
Lublin znów pokazuje klasę. Stal bez wyrazu
Motor Lublin pokazał, że nie tylko na swoim torze potrafi dominować – jego siła i stabilność są imponujące, niezależnie od miejsca zawodów. Fredrik Lindgren miał dwa świetne biegi, Kubera błysnął na starcie zawodów, Cierniak jechał solidnie i skutecznie, a Zmarzlik był prawdziwym liderem i mentorem.
W ekipie gospodarzy na plus jedynie Vaculik, który z 13 punktami robił co mógł, oraz momentami Thomsen i Lebiediew. Młodzieżowcy – mimo walki – nie stanowili wsparcia, a awaryjne zastępstwo w osobie Bednara to była ostateczna desperacja.






