Matej Žagar, doświadczony słoweński żużlowiec, był gościem środowego (27 sierpnia br.) programu „Kolegium Żużlowe” w Canal+. W rozmowie nie unikał trudnych tematów – odniósł się zarówno do swojego słabego występu w Ostrowie w barwach H.Skrzydlewska Orła Łódź, jak i do sytuacji finansowej oraz organizacyjnej w swoim byłym klubie, Autona Unii Tarnów. Słoweniec przedstawił kulisy swojej decyzji o rozwiązaniu kontraktu i nie ukrywał rozczarowania systemem, który pozwala zadłużonym klubom funkcjonować w lidze.


Debiut w nowych barwach i rozczarowanie w Ostrowie

Po rozwiązaniu kontraktu z tarnowskim klubem Žagar podpisał umowę z Orłem Łódź. Jego pierwszy mecz w nowych barwach zakończył się jednak fatalnie – dwukrotnie wyjechał na tor w Ostrowie i nie przywiózł ani jednego punktu.

Na pewno nie była to jazda, czy prędkość, którą sobie wyobrażałem. Miałem inny plan na ten mecz, ale najbardziej mi żal tylko jednej rzeczy – że Orzeł przeze mnie nie mógł wygrać, albo chociaż zremisować. Niestety to jest sport, to nie jest żadne wytłumaczenie. Dzień wcześniej trenowałem w Łodzi, sprawdzałem sprzęt, który wrócił z serwisu i spisywał się znakomicie – tłumaczył w Canal+.

W studiu padło pytanie, czy Žagar wystąpi w kolejnym spotkaniu, zważywszy na to, że do dyspozycji trenera jest również Vaclav Milik.

W piątek mamy wspólny trening. Przyjadę pozytywnie nastawiony, a decyzja zapadnie po nim. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, lecz zawsze powtarzam, że w meczu powinni jechać najlepsi, najlepiej dysponowani zawodnicy – zaznaczył 42-latek.


„We mnie nadal jest chęć wygrywania”

Pomimo wieku i trudności, Žagar podkreślał, że nadal ma ogromną wolę walki.

We mnie nadal jest chęć wygrywania. Nadal się wk**iam bardzo mocno. Jak patrzę na Nickiego (Pedersena – przyp. red.), to on ma to samo. Albo to masz, albo nie. Możesz trenować, nauczyć się żużla, ale wolę walki musisz mieć w sobie. Żałuję, że nie jestem 20 lat młodszy, lecz na razie moje ciało spisuje się świetnie, trenuję non stop. Obym jeździł jeszcze wiele lat* – mówił Słoweniec.


Rozstanie z Tarnowem i cierpliwość, która się skończyła

Žagar niemal całą rundę zasadniczą spędził w barwach Autona Unii Tarnów, jednak problemy finansowe klubu sprawiły, że w końcu zdecydował się rozwiązać kontrakt.

Ja do Tarnowa nic nie mam. Tam wszystko pasowało, choć oczywiście był jeden problem – płatności były naprawdę prawie zerowe. Nie jestem jak inni zawodnicy, którzy płakali cały sezon. Zdecydowałem, że odejdę w momencie, kiedy powiedziałem sobie „dość tego”. Ale powtórzę, że Tarnów to bardzo fajne miasto, są tam dobrzy, chętni ludzie. To, że tak to się potoczyło to nie moja wina, ani kibiców – podkreślił.


Ostra krytyka systemu licencyjnego

Słoweniec uderzył także w zasady funkcjonowania ligi i wydawania licencji klubom, które nie są w stanie regulować zobowiązań wobec zawodników.

Nie rozumiem tego – skoro Ekstraliga tyle wymaga, musisz wykazać budżet, żeby dostać licencję, pozwala się takim klubom jechać – skwitował ostro.


„Nie ma szans” na pełne odzyskanie pieniędzy

Prowadzący program Mateusz Puka zapytał Žagara, czy liczy jeszcze na odzyskanie zaległych pieniędzy z Tarnowa.

Nie no, jaki krzyżyk? Nie ma szans. Mamy 2025 rok, a nie lata 90. Z panem Lewandowskim jestem w kontakcie, powoli ma to spłacać. Rozumiem, że jeśli ktoś nie ma pieniędzy, to nie ma jak płacić. Chodzi o to, żeby każdy zawodnik dostawał takie same raty, a nie, że będą płacić tym, co zostali, a mi nie. O to się będę starał. Wczoraj wysłałem pismo do Ekstraligi i Komisji Orzekającej Ligi, żeby popatrzyli, co się dzieje – ujawnił.

Jak przyznał, do tej pory otrzymał zaledwie ułamek należności:

Procentowo wypłacona jest jedna czwarta wszystkiego. Tu nie chodzi o to, czy jestem na plus, czy na minus. Ja chcę być w żużlu tylko po to, żeby robić dobry wynik. Kasa mnie przez większość sezonu nie martwiła, ale na końcu stwierdziłem, że trzeba zrobić jakąś linię, gdzie się mówi „koniec, wystarczy”. Tak jak mówiłem wcześniej – skąd licencja, skoro nie ma kasy jeszcze przed sezonem? – zakończył Žagar.


Komentarz

Wypowiedzi Mateja Žagara w „Kolegium Żużlowym” to mocny sygnał o problemach, które wciąż trawią polski żużel – opóźnienia w wypłatach, brak transparentności finansowej i pytania o skuteczność systemu licencyjnego. Słoweniec mówi wprost o absurdzie sytuacji, w której kluby z niemal zerowymi płatnościami mogą bez przeszkód rywalizować w ligowych rozgrywkach.

Źródło: „Kolegium Żużlowe” Canal+