Do inauguracji w niedzielę 18 kwietnia, rozgrywek, o tytuł speedrowerowego drużynowego mistrza Polski zostało już tylko 11 dni. Niewiele więcej niż trwa kwarantanna związana z koronawirusem. Dlaczego o tym wspominam – postaram się wyjaśnić później. Obecne obostrzenia związane z COVID-19 obowiązują do 9 kwietnia włącznie. Głównie z tego powodu Polska Federacja Klubów Speedrowerowych przełożyła całą pierwszą kolejkę na najbliższy wolny termin w terminarzu – na dzień pierwszego maja.

Ogólnie patrząc – wszystko wygląda w porządku. Obostrzenie powinny zostać zniesione 10 kwietnia, to zostaje jeszcze 8 dni na przygotowania do rozpoczęcia rozgrywek o speedrowerowe DMP. Tylko sytuacja wygląda zupełnie inaczej, gdy wielu zawodników dopiero w tym momencie pierwszy raz wyjedzie na tor.

Niestety nie wszystkie ośrodki speedrowerowe mają tyle „szczęścia” co choćby Ostrów, Wrocław, czy Świętochłowice. Na niektórych torach nie odbył się jeszcze żaden trening w tym sezonie. I nie wynika to tylko COVIDowych obostrzeń, ale również z tego, że tegoroczna aura była niezbyt łaskawa dla speedrowerzystów.

Może, żeby wyrównać szansę drużyn walczących o tytuł drużynowego mistrza Polski należałoby przełożyć rozpoczęcie rozgrywek – właśnie na 1 maja br? Dla przypomnienia. W ubiegłym sezonie rozgrywki nowo powstałej CS Superligi rozpoczęły się 21 czerwca. Rozpoczynając zmagania 1 maja – od pierwszej kolejki, bez rewolucji w kalendarzu rozgrywek spokojnie można rozegrać zaplanowane wcześniej w październikowym terminie półfinały i finały. Dwa wolne terminy mamy np. 11 i 25 lipca br.

Jak podkreśla PFKS cycle-speedway w Polsce to sport amatorski. Nie zmienia tego również fakt powstania CS Superligi. Mamy nową jakość speedrowera, ale w ramach sportu amatorskiego.

A jeśli na torach ścigają się amatorzy, to na swoje hobby muszą gdzieś zapracować. I w tym momencie wracamy do tematu 10 dni… Wg danych statystycznych do ponad połowy zakażeń koronawirusem dochodzi w miejscu pracy. W ubiegłym roku cały speedrowerowy sezon udało się szczęśliwie odjechać, bez odwoływania meczów. W zasadzie tylko jeden mecz o DMP 2020 został przełożony na inny termin.

„Nic dwa razy się nie zdarza…” – tak do wiersza naszej Noblistki Wisławy Szymborskiej śpiewała Kora. Obie zacne panie już, niestety, nie żyją. W dzisiejszych, szczególnie trudnych czasach słowa poetki trzeba mieć uwadze.

Przed laty podczas egzaminu z analizy matematycznej profesor spytał mnie: Czy pan jest przygotowany, czy liczy pan na szczęście?
Odwracając pytanie. Należy być przygotowanym, by szczęściu pomóc. Czy tak jest w przypadku tegorocznych rozgrywek w ramach CS Superligi?

Wertując różne regulaminy na stronie PFKS nie znalazłem żadnej informacji dotyczącej jakiegokolwiek zabezpieczenia się organizatora rozgrywek na wypadek koronawirusa. Próżno szukać informacji – co w przypadku COVID-19 ? – w regulaminie rozgrywek, czy też w aneksie do rozgrywek sezonu 2021.

Na przykładzie innych dyscyplin sportowych doskonale widać, iż z koronawirusem nie ma żartów. Profesjonalni sportowcy mają pozytywne wyniki testów na COVID-19, a przestrzegają zasad reżimu sanitarnego dotyczącego rozgrywek, w których startują. Bo regulaminy ich rywalizacji, nie tylko klubowej, przewidują taką sytuację. Żeby daleko nie szukać. W PGE Ekstralidze przełożono dwa mecze pierwszej kolejki, gdyż w dwóch drużynach, koronawirusa miało minimum dwóch zawodników.

Temat jakby w ogole nie istniał. I to zarówno w Federacji, jak u organizatora rozgrywek – CS Superlidze. Nie wiemy jakie pomysły mają wymienione ośrodki decyzyjne, jeśli obostrzenia COVIDowe zostaną przez rząd przedlużone?

A co będzie, gdy w takiej sytuacji będzie któryś z klubów CS Superligi (wobec ogromnej liczby zachorowań nie można takiej sytuacji wykluczyć)? Czy jeśli zachoruje dwóch lub więcej zawodników w danej drużynie to mecz w ramach CS Superligi odbędzie się? Czy może to sędzia zadecyduje o tym? A może ekipa, w której będą chorzy zawodnicy, zostanie ukarana walkowerem, gdy na mecz nie będzie mogła uzbierać minimalnej (wymaganej regulaminem rozgrywek) ilości zawodników?

Jest jeszcze chwila czasu, przed startem rozgrywek w nowym sezonie, by takie kwestie „wrzucić” do aneksu rozgrywek, uporządkować w ramach regulaminu klubowej rywalizacji. Ktoś powie: Ale po co, przecież to są rozgrywki amatorskie. Dogadamy się.
Tak. To prawda. Rozgrywki są amatorskie, ale od ponad dwudziestu lat w ramach licznych zawodów wyłaniani są realni mistrzowie Polski. A tam gdzie idzie ostra walka o mistrzostwo – o dogadanie się w sytuacjach spornych jest bardzo trudno…

Miejmy jednak nadzieję, że COVID-19 będzie łaskawy dla wszystkich związanych ze speedrowerem. Zdrowia, przede wszystkim, życzymy zawodnikom, działaczom, trenerem, osobom funkcyjnym, w nadchodzacym wielkimi krokami nowym sezonie.

Zdjęcie: Dorota Wiśniewska Amatorska Fotografia Sportowa