Groźny wypadek, niewłaściwa decyzja, jasny werdykt szefa sędziów – kto odpowie za skrzywdzenie młodego żużlowca Sparty?
To miało być kolejne pewne zwycięstwo Betard Sparty Wrocław w wyjazdowym meczu 6. kolejki PGE Ekstraligi z beniaminkiem z Rybnika. I choć wynik spotkania nie pozostawia złudzeń – Wrocławianie wygrali 50:40 – jego sportowy obraz został brutalnie zmącony przez dramatyczny wypadek oraz… skandaliczną decyzję arbitra zawodów, który wykluczył niewinnego Marcela Kowolika, juniora Sparty, z powtórki 10. biegu.
Dla wielu był to najgorszy błąd sędziowski tego sezonu, który na szczęście nie wypaczył wyniku meczu, ale bez wątpienia zabrał sprawiedliwość młodemu zawodnikowi i uderzył w sportowe wartości rozgrywek.
Upadek w 10. biegu: dramat na torze
Do dramatycznego zdarzenia doszło w 10. wyścigu, przy stanie 33:21 dla gości. Para wrocławskiej Sparty – Marcel Kowolik i Brady Kurtz – wychodziła na podwójne prowadzenie, kiedy z tyłu zaatakował Gleb Czugunow z ROW-u. Były zawodnik wrocławskiej drużyny rzucił się desperacko pod bandę, usiłując wcisnąć się w szczelinę między Kowolikiem a ogrodzeniem.
Zawodnicy zderzyli się w niezwykle niefortunny sposób – Czugunow zahaczył o rękę Kowolika, stracił panowanie nad motocyklem i z ogromną siłą uderzył w bandę. Obaj zawodnicy upadli. Kowolik samodzielnie opuścił tor, natomiast Czugunow został zabrany z toru na noszach, trafił do szpitala i nie był zdolny do dalszej jazdy.
Kuriozalna decyzja sędziego: ukarany niewinny
Ku zdumieniu wszystkich zgromadzonych, z powtórki wykluczony został Marcel Kowolik. Tak, ten sam zawodnik, którego rękę zahaczył atakujący Czugunow. Taką decyzją sędzia całkowicie odwrócił odpowiedzialność za wypadek, nagradzając wręcz zbyt ryzykowny manewr żużlowca ROW-u.
Zastępstwo w powtórce za Czugunowa otrzymał Kacper Pludra, a osamotniony Brady Kurtz zdołał pokonać duet gospodarzy (Pludra – Knudsen) i dowieźć dla Sparty biegowy remis 3:3. To nie przesądziło o ostatecznym wyniku meczu, ale niesmak pozostał ogromny.
Leszek Demski nie ma wątpliwości: Kowolik nie powinien zostać wykluczony
Najmocniejszy komentarz w tej sprawie padł z ust autorytetu – szefa sędziów PZM, Leszka Demskiego, który na antenie Canal+ w niedzielnym Magazynie PGE Ekstraligi jasno stwierdził, że to Gleb Czugunow, a nie Marcel Kowolik, powinien zostać wykluczony z powtórki 10. biegu. To niezwykle mocny głos w dyskusji o jakości pracy sędziów w PGE Ekstralidze.
– Marcel Kowolik nie zawinił. Jeśli by to ode mnie zależało, to wykluczyłbym zawodnika jadącego w kasku niebieskim – Gleba Czugunova – skomentował Demski.
Komentarze, które pojawiły się w internecie także nie pozostawiają złudzeń:
Z powtórki wykluczono Marcela Kowolika. – To skandaliczna decyzja – napisał jeden z kibiców na portalu X. – Najgorsza decyzja sędziowska od momentu wykluczenia Patryka Dudka w meczu z Unią Leszno – wyraził swoją opinię kolejny kibic.
Potwierdza to tylko, co widziało wielu kibiców, komentatorów i ekspertów: młody zawodnik Sparty został w Rybniku po prostu skrzywdzony przez arbitra.
Betard Sparta i tajemniczy pech sędziowski
Rybnik to nie pierwszy przypadek dziwnych i niezrozumiałych decyzji sędziowskich w meczach z udziałem Betard Sparty. W inauguracyjnym starciu sezonu w Toruniu miała miejsce słynna już „taśma widmo” – awaria mechanizmu startowego, o której przez dłuższy czas wiedział tylko sędzia. Robert Lambert wjechał w taśmę, ale mimo to został dopuszczony do powtórki. Kuriozum.
Teraz, w Rybniku, kolejny cios: niesłuszne wykluczenie młodzieżowca, który zamiast zostać pochwalony za odważną jazdę i determinację, musiał zejść z toru z poczuciem niesprawiedliwości.
W profesjonalnej lidze, która reklamuje się jako najlepsza żużlowa liga świata, takie błędy – a właściwie wielbłądy – nie mają prawa się zdarzać. To nie są niuanse interpretacyjne, lecz fundamentalne wypaczenia ducha sportu i reguł fair play.
Czugunow już wypisany, Kowolik z urazem ręki
Na szczęście Gleb Czugunow po badaniach został wypisany ze szpitala. Menedżer ROW-u Piotr Żyto przekazał, że zawodnik jest mocno poobijany, ale nie doznał złamań. Powinien być do dyspozycji drużyny w kolejnych meczach.
Marcel Kowolik narzeka na uraz ręki, ale także nie odniósł poważniejszych obrażeń. Choć fizycznie wydaje się, że junior Sparty szybko wróci na tor, to psychiczne skutki niesprawiedliwej decyzji mogą pozostać znacznie dłużej.
Komunikat o stanie zdrowia Marcela Kowolika
W odpowiedzi na krążące w środowisku żużlowym nieprawdziwe informacje dotyczące rzekomej amputacji palca Marcela Kowolika, trener Betard Sparty Wrocław, Dariusz Śledź, stanowczo je zdementował.
— Absolutnie proszę nie wierzyć w te informacje — powiedział Śledź.
— Marcel czuje się dobrze. Oczywiście, że jest obolały, ale z jego palcami wszystko w porządku. Aktualnie przechodzi szczegółowe badania i zobaczymy, czy w najbliższym czasie pojawi się na torze — dodał szkoleniowiec.
Czas na poważne rozmowy
To nie może przejść bez echa. Potrzebna jest publiczna analiza decyzji sędziów – nie tylko przez ekspertów w telewizji, ale również przez Ekstraligę i Polski Związek Motorowy. Czy sędzia, który tak jawnie wypaczył przebieg biegu, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności? Czy kibice mogą mieć gwarancję, że sędziowie w najdroższej i najlepiej zorganizowanej lidze świata nie będą psuć widowiska?
Marcel Kowolik zasłużył na przeprosiny i rehabilitację. A sędzia – na zawieszenie i konsekwencje.
Dla sportu, dla zawodników, dla kibiców – czas przestać udawać, że to tylko „błąd ludzki”. Bo ten konkretny błąd był ciosem w sprawiedliwość.






