Bartosz Zmarzlik był „murowanym” faworytem do zdobycia w tym sezonie piątego już tytułu indywidualnego mistrza świata. Wielu fachowców patrząc na obsadę tegorocznego cyklu Speedway Grand Prix twierdziło wręcz, iż zawodnik Orlen Oil Motoru Lublin nie ma za bardzo z kim przegrać. Pierwsze sześć turniejów tegorocznego sezonu zdawały się potwierdzać tę teorię. Najgorsze, czwarte miejsce Bartosz Zmarzlik zajął w inauguracyjnej rundzie w Gorican. Później do turnieju w Gorzowie Wlkp. Nasz czterokrotny indywidualny mistrz świata zajmował miejsca na pudle poszczególnych turniejów SGP. W piątej rundzie zwyciężył w Malilli.
Przewaga zawodnika z Kinic była ogromna. Jednak na początku drugiej części sezonu coś zazgrzytało w trybach maszyny Zmarzlika. W siódmej rundzie SGP nasz mistrz nie awansował nawet do półfinału. I po tym turnieju jego przewaga nad drugim wówczas Robertem Lambertem zmalała do 21 punktów. Po Grand Prix we Wrocławiu nasz zawodnik ma już tylko 15 oczek więcej od goniącego go duetu Lambert – Lindgren.
Jeśli nie nastąi „przebudzenie” naszego mistrza – to emocje związane ze zdobyciem tytułu indywidualnego mistrza świata czekają nas do ostatniego turnieju w Toruniu.
Zdobycze punktowe w SGP we Wrocławiu:


Klasyfikacja generalna po ośmiu (z jedenastu) turniejach SGP 2024 (czołówka):

Zdjęcie: autor tekstu






