Sezon 2025 był dla Patryka Dudka jednym z najważniejszych w karierze. Zdobycie Indywidualnego Mistrzostwa Polski (po raz drugi w karierze) oraz sięgnięcie po Drużynowe Mistrzostwo Polski z Pres Toruń stworzyło rozdział, który sam zawodnik określa jako wyjątkowy – zarówno sportowo, jak i prywatnie. Jak sam mówi: „Ten rok jest jak z bajki”.
Dudek, od lat jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich żużlowców, spiął klamrą dwa tytuły, regularność oraz rolę lidera, której oczekiwał po nim toruński klub. Za sukcesem stała jednak nie tylko forma na torze, lecz także stabilność i zaplecze, które – jak podkreśla – zapewniła mu decyzja o przedłużeniu kontraktu.
Trzy lata spokoju. Dlaczego Dudek został w Toruniu?
Jedną z najważniejszych decyzji sezonu była deklaracja pozostania w Toruniu aż do 2027 roku. Dudek otwarcie tłumaczy, co sprawiło, że podpisał długoterminową umowę.
– Zostałem w Toruniu do 2027 roku, bo wcześniej zrobił to Piotr Baron, a on jest dla mnie pewną gwarancją – powiedział.
Zaufanie do nowego menedżera było jednym z fundamentów, które ustabilizowały sytuację w klubie i pozwoliły skoncentrować się wyłącznie na ściganiu. Właśnie ta stabilizacja przełożyła się na regularność, z której Dudek był znany cały sezon.
„Z trybun wyglądało to łatwiej”. Jak naprawdę wyglądała droga do mistrzostwa?
Oglądając jazdę Dudka, kibice mieli wrażenie, że jest w życiowej formie. Że niezależnie od stadionu, ustawi się na starcie, ruszy i zdobędzie swoje. Sam zawodnik studzi jednak te opinie.
– To mogło tak wyglądać z trybun. W parkingu przed zawodami wcale tak spokojnie i pewnie już nie było. Do każdego turnieju podchodziliśmy z jakimś planem, który razem z teamem dobrze realizowaliśmy i być może pod tym względem byliśmy lepsi od rywali – tłumaczy.
To właśnie zgranie zespołu i praca „od kulis” były jego zdaniem kluczem do przewagi. Nie talent, nie czysta forma, ale przygotowanie – szczególnie to techniczne.
„Wyścig najczęściej wygrywa się w parkingu” – żużel dziś a kiedyś
Patryk Dudek często powtarza słowa swojego ojca – Sławomira Dudka – które oddają filozofię jego podejścia do żużla.
– Powtarzam też często po tacie: wyścig najczęściej wygrywa się w parkingu – mówi.
I dodaje, jak bardzo zmieniła się dyscyplina przez ostatnie dekady.
– Kiedyś to wszystko było dużo prostsze, ale też miało swoje skutki uboczne: bardzo trudno było wygrać z Tony Rickardssonem. Dzisiaj ta różnica między czołówką światową a resztą mocno się zaciera, nawet 16-latek, jeśli dobrze trzyma gaz, jest w stanie wygrać z czołowym zawodnikiem świata. Wszystko się spłaszczyło, a wtedy to ustawienia motocykla przed każdym wyścigiem są niezwykle ważne. Dasz wybitnemu żużlowcowi bardzo dobry silnik, ale bez odpowiednich ustawień na dany tor, to on ten wyścig pewnie przegra.
To ważne wyjaśnienie, szczególnie wobec opinii, jakoby Dudek był w sezonie „najbardziej przewidywalnym” zawodnikiem w Polsce.
Czy w mistrzostwie było miejsce na szczęście?
Dudek podkreśla zdecydowanie, że jego sukces nie wynikał z przypadku, szczęścia czy intuicyjnych strzałów w ustawienia.
– Szczęścia bym tu jednak nie mieszał. Wszystko mieliśmy omówione przed każdym meczem, każdym wyścigiem, mniej więcej zakładaliśmy, co może się wydarzyć. To nie było na chybił-trafił i przecież nie zdobywałem punktów, nie wiedząc dlaczego – podkreśla.
Dodaje jednak, że żużel potrafi płatać figle:
– Pewnie, czasami się poszczęści trochę, nic nie idzie, zakładamy nietypowe zębatki, o których wcześniej nie myśleliśmy i nagle jest zwycięstwo. Potem jednak przyjedziesz na ten tor następnym razem i to już nie zadziała. Sport żużlowy naprawdę mocno się zmienił.
Jest to jedna z najbardziej szczerych i jednocześnie najbardziej technicznych wypowiedzi Dudka, świetnie pokazująca, jak świadomie podchodzi do swojej profesji.
Mistrz Polski indywidualnie i drużynowo, indywidualny mistrz Europy, godny rywal Zmarzlika – sezon kompletny
Choć w dostarczonych informacjach nie pojawiły się cytaty dotyczące rywalizacji z Bartoszem Zmarzlikiem, Dudek w tym sezonie wielokrotnie podkreślał, że mierzenie się z najlepszymi w kraju i na świecie zawsze go napędza. Zdobycie Indywidualnego Mistrzostwa Polski to tytuł, który stawia go w jednym szeregu z największymi polskiego speedwaya. Nie można zapomnieć o wywalczonym przez Patryka Dudka tytule indywidualnego mistrza Europy w trzyrundowym cyklu Tauron SEC. Oprócz prestiżu (dokonał tego jako pierwszy Polak w cyklu Tauron SEC) zwycięstwo to dało mu automatyczny awans do przyszłorocznego cyklu Speedway Gradn Prix i tym samym rywalizacji o tytuł indywidualnego mistrza świata.
Dodatkowo udział w drużynowym sukcesie Pres Toruń potwierdził, że jest liderem nie tylko jeśli chodzi o zdobycze punktowe, ale też mentalnym – zawodnikiem, który swoim stylem pracy wyznacza wysokie standardy.
Zdjęcie: Patrycja Knap






