W świecie polskiego sportu trudno o lepszy przykład spektakularnej hipokryzji niż działania Władysława Komarnickiego, senatora RP i byłego prezesa Stali Gorzów. Człowiek, który jeszcze niedawno grzmiał na temat „głupoty” sponsorowania klubów przez państwowe spółki, dziś sam prowadzi rozmowy z PGE, by ta kupiła prawa do nazwy gorzowskiego stadionu. Czyżby senator zapomniał, co mówił, czy może liczy na to, że wszyscy inni zapomną?

„Ludzie nie rozumieją”

Kiedy informacja o negocjacjach z PGE trafiła do opinii publicznej, senator musiał zmierzyć się z falą krytyki. Kibice wytknęli mu hipokryzję, przypominając wcześniejsze wystąpienia, w których krytykował wspieranie sportu przez państwowe spółki. Co odpowiedział Komarnicki? Klasyka gatunku: „Ludzie nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć, o czym od dawna mówię”. Brzmi znajomo? To uniwersalny argument każdego polityka, który zapędził się w ślepy zaułek własnej narracji.

Stadion to nie klub, a hipokryzja to nie hipokryzja

W obronie swojej postawy senator wytoczył dość osobliwy argument – że rozmowy z PGE dotyczą stadionu, a nie klubu. „Stadion a klub to dwie różne rzeczy” – oznajmił. To tak, jakby mówić, że dom to nie mieszkanie, bo ma więcej pokoi. Co więcej, PGE ma w Gorzowie „znaczącą obecność” z racji elektrociepłowni, co według Komarnickiego uzasadnia wsparcie.

Cóż, skoro sponsorowanie stadionu przez PGE to zupełnie inna sprawa niż wspieranie klubu np. przez Bogdankę w Lublinie, to senator chyba ma wyjątkową zdolność do widzenia „różnic” tam, gdzie inni widzą jedynie czyste sprzeczności.

„Nie chciałem nalegać”

Jak się okazuje, rozmowy z PGE zakończyły się fiaskiem. Senator tłumaczy to w sposób, który może wywołać uśmiech politowania: „Rozmawialiśmy, ale specjalnie nie nalegałem. Chciałem się dowiedzieć, jakie są możliwości”. Brzmi to, jakby senator po prostu wpadł na chwilę do PGE – jak do sklepu np. po telewizor – zapytał o ceny i wyszedł.

Powrót do przeszłości

Przyglądając się tej sytuacji, trudno nie zauważyć, że Komarnicki sam strzela sobie w kolano. Kiedy w przeszłości krytykował finansowanie klubów przez spółki skarbu państwa, przekonywał, że takie praktyki to niegospodarność. Dziś, w obliczu finansowych problemów Stali Gorzów, zaczyna szukać ratunku tam, gdzie wcześniej widział głupotę.

Dlaczego ludzie to widzą?

Oczywiście Komarnicki nie jest wyjątkiem w świecie polityki – tam hipokryzja jest niemalże wpisana w zakres obowiązków. Jednak rzadko kiedy polityk sam tak otwarcie dostarcza argumentów przeciw sobie. Można powiedzieć, że jeśli ktoś ośmiesza Władysława Komarnickiego, to nie są to kibice, media czy krytycy – to robi on sam.

Podsumowując, senator mógłby zapisać się w podręcznikach jako przykład polityka, który mówi jedno, robi drugie, a potem jeszcze przekonuje wszystkich, że to przecież logiczne. Jak na ironię, cały ten spektakl rozgrywa się w mieście, które od lat walczy o to, by Stal Gorzów odzyskała finansową stabilność. A może to właśnie Gorzów potrzebuje stabilności w kwestii politycznych wypowiedzi? Na razie Komarnicki w tej kategorii mocno odstaje.


Hipokryzja (za Wikipedia) (od gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie) – fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści.

Hipokryzja może się przejawiać na wiele sposobów, np.:

oficjalne głoszenie przestrzegania określonych zasad moralnych i jednoczesne ich „ciche” łamanie, gdy nikt ważny tego nie widzi (np. głoszenie przez polityka, że walczy z korupcją i jednoczesne branie przez tego polityka po cichu łapówek),

stosowanie różnych, sprzecznych wzajemnie zasad moralnych przy różnych sytuacjach (np. wymaganie od męża żeby nie zdradzał i jednoczesne zdradzanie męża),

wymyślanie rozmaitych teorii, które w pokrętny sposób tłumaczą stosowanie różnych norm moralnych przy różnych sytuacjach (np. głoszenie, że zabijanie dzieci wroga w czasie wojny jest dobre dlatego, że wróg ten popełnił wcześniej zbrodnię mordując nasze dzieci),

tworzenie obszarów tabu, czyli spraw, o których się nigdy nie rozmawia publicznie; zazwyczaj są to sprawy, które w świadomości wielu ludzi są niemoralne, ale są lub były jednocześnie masowo praktykowane (zob. też tajemnica poliszynela).

Hipokryzja jest stałą cechą ludzkich społeczeństw. Wynika ona z jednej strony z konfliktu między indywidualnym interesem poszczególnych osób i normami moralnymi panującymi w danym społeczeństwie, a z drugiej strony z konfliktu między normami obyczajowymi i moralnymi.

Źródło: sportowefakty.wp.pl