Po miesiącach niepewności i prawnych absurdów — wreszcie jest światełko w tunelu dla dzieci i młodzieży trenującej w klubach takich jak Szarża Wrocław. Sejm zakończył prace nad nowelizacją prawa, która wyłącza spod norm hałasu obiekty sportowe użytkowane przez młodzież i amatorów. To oznacza koniec wieloletnich problemów z absurdalnymi pozwami sąsiadów, którzy próbowali uciszyć boiska, korty czy… tory rowerowe.
Koniec z „hałaśliwymi dziećmi”? Nowelizacja prawa daje nadzieję tysiącom klubów
Nowe przepisy, przygotowane przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, dodają do ustawy o sporcie zapis, zgodnie z którym korzystanie z obiektów takich jak boiska, korty, bieżnie, lodowiska, siłownie plenerowe, skateparki czy pumptracki — będzie traktowane jako powszechne korzystanie ze środowiska w rozumieniu art. 4 ust. 1 ustawy z 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska, jeżeli odbywa się w ramach szkolenia sportowego albo aktywności sportowej o charakterze szkolnym lub rekreacyjnym.. W praktyce oznacza to, że nie będą one podlegały restrykcyjnym normom hałasu.
Jak tłumaczy resort sportu, to odpowiedź na coraz częstsze przypadki zamykania ogólnodostępnych obiektów po skargach mieszkańców. W ostatnich latach sądy nakładały kary na samorządy i organizatorów, uznając, że dzieci grające w piłkę czy trenujące jazdę na rowerze generują „uciążliwy hałas”.
Wrocławskie Sępolno – symbol absurdu
Z podobnym dramatem zmagała się Szarża Wrocław, klub prowadzący szkolenie w speedrowerze.
Tor przy ul. Krajewskiego 1 na Sępolnie, zbudowany został w ramach Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego na terenie Zespołu Szkół nr 9, był miejscem, gdzie regularnie trenowało około 100 dzieci. Obiekt, sfinansowany ze środków publicznych i otwarty dla wszystkich, stał się jednak przedmiotem sporu, gdy niezadowolonych trzech (!) mieszkańców osiedla złożyło skargę na „naturalny” hałas dobiegający z toru podczas treningów i zawodów.
W wyniku tych działań klub przez jakiś czas stracił dostęp do toru, co doprowadziło do przerwania zajęć dla dzieci i całkowitego chaosu w planach sportowych Szarży na sezon 2025. Nad klubem wisiała groźba całkowitej likwidacji, ze względu na brak miejsca do treningu. We Wrocławiu nie ma innego toru speedrowerowego.
Wyrok, który wstrząsnął środowiskiem
Sprawa trafiła do sądu. Sąd bez przesłuchania stron wydał wyrok, w którym Adrian Kocur, prezes i organizator treningów i zawodów Szarży na torze przy ul. Krajewskiego we Wrocławiu, został uznany za winnego „zakłócania spokoju” poprzez… organizowanie zawodów sportowych dla dzieci. Klub musiał zapłacić grzywnę co także jest absurdem!
Wyrok ten odbił się szerokim echem w środowisku sportowym, a wrocławianie nie kryli oburzenia.
– „To był sygnał, że w Polsce można przegrać z absurdalnym prawem. Hałas dzieci na boisku czy torze to nie zło, to dźwięk zdrowia, pasji i wychowania przez sport” – komentowali rodzice zawodników.
O sprawie zamknięcia toru speedrowego we Wrocławiu z powodu trzech niezadowolonych ludzi zrobiło się głośno w całej Polsce. Po publikacjach w ogólnopolskich portalach sportowych na temat wyroku sądowego i nałożenia kary pieniężnej (500 zł plus 50 zł koszty procesu) na Adriana Kocura, wrocławskie fora internetowe, zwłaszcza te związane z Sępolnem, stały się areną gorących dyskusji.
Paweł Rańda, olimpijczyk, wrocławski radny i mieszkaniec tej części miasta, również zabrał głos, podkreślając absurdalność zarzutów trzech mieszkańców, którym przeszkadza działalność sportowa na obiekcie przeznaczonym do tego celu. Inni wskazywali, że inne głośne aktywności w okolicy nie budzą takich kontrowersji, co sugeruje niesprawiedliwe traktowanie klubu i trenujących w nim dzieci, które w 2024 roku były nie raz świadkami, jak podczas ich zmagań na obiekt przyjeżdżała policja czy straż miejska, które wobec przedstawianych wówczas argumentów przez prezesa klubu odjeżdżały z obiektu przy Krajewskiego 1, nie podejmując interwencji.
Minister Nitras: „Nigdy więcej zamkniętych orlików!”
Impulsem do zmian w prawie była m.in. głośna sprawa z Puław, gdzie prezydent miasta Paweł Maj miał trafić do aresztu za to, że nie chciał płacić grzywny za hałas dobiegający z przyszkolnego boiska. Ostatecznie interweniował minister sportu Sławomir Nitras, który zapłacił karę i zapowiedział zmianę przepisów:
– „Nigdy więcej żaden Orlik, żaden obiekt sportowy nie zostanie zamknięty” – powiedział podczas posiedzenia Sejmu.
Teraz jego słowa stają się rzeczywistością. Nowelizacja została przyjęta i czeka jedynie na podpis prezydenta RP Karola Nawrockiego – co wydaje się już formalnością.
Szarża Wrocław znów pojedzie! Dzieci wracają na tor
Dla wrocławskiej Szarży to wiadomość o ogromnym znaczeniu.
Po miesiącach niepewności, przesłuchań, apelacji i stresu, klub może wreszcie odetchnąć z ulgą. Jeśli nowelizacja wejdzie w życie, tor przy ul. Krajewskiego znów będzie mógł być używany bez groźby kolejnych skarg – w celach do jakich został wybudowany – dodajmy – z publicznych pieniędzy!
– „To zwycięstwo zdrowego rozsądku. Dzieci wracają tam, gdzie ich miejsce – na tor, na świeże powietrze, z dala od ekranów” – komentują rodzice.
Jeśli jednak konflikt z sąsiadami na Sępolnie nie wygaśnie, być może uda się przenieść zajęcia na inny obiekt we Wrocławiu (który ma niebawem powstać), by zapewnić młodym sportowcom ciągłość szkolenia, spokój i skupienie się na treningach i zmaganiach z rywalami – a nie oglądaniu zionącego nienawiścią niezadowolonego człowieka, czy też interweniującą policję i straż miejską.
Sport to nie hałas, to życie
Decyzja Sejmu to nie tylko koniec problemów Szarży, ale także początek nowego rozdziału dla tysięcy podobnych inicjatyw w całej Polsce.
Wreszcie ustawodawca stanął po stronie dzieci, rodziców i trenerów, którzy od lat walczyli o prawo do zwykłego, codziennego sportu.
– „To nie są fabryki ani koncerty, tylko dzieci, które uczą się zdrowej rywalizacji. Jeśli komuś przeszkadza ich śmiech czy doping, to naprawdę nie zrozumiał, czym jest zdrowa sportowa rywalizacja” – mówi jeden z działaczy Szarży.
Wrocławskie dzieci znowu będą mogły ścigać się na rowerach w miejscu do tego z definicji przeznaczonym. A cała sportowa Polska może odetchnąć z ulgą.






