Przed czasem, ale z głową: ROW nie chce powtórki z Kurtzem

INNPRO ROW Rybnik, choć obecnie zamyka tabelę PGE Ekstraligi, nie zamierza biernie czekać na rozwój wydarzeń. Po ubiegłorocznej lekcji z Brady Kurtzem, który jeszcze przed otwarciem okna transferowego związał się z Betard Spartą Wrocław, klub podjął decyzję o wcześniejszym rozpoczęciu działań kontraktowych. Celem jest nie tylko uniknięcie kolejnych strat, ale przede wszystkim budowa solidnych fundamentów na sezon 2026 – bez względu na to, czy zespół utrzyma się w elicie.

Dwa pytania do Tungate’a. ROW już działa

W centrum zainteresowania włodarzy ROW-u znalazła się największa gwiazda zespołu – Rohan Tungate. Australijczyk, który w tym sezonie prezentuje wyśmienitą formę, został zapytany o swoją przyszłość oraz o plotki, według których jego menedżerka, Kinga Hepel, miała oferować jego usługi innym klubom, w tym Gezet Stali Gorzów. Tungate zaprzeczył, jakoby prowadził jakiekolwiek rozmowy z Gorzowem, a na pytanie, czy jest otwarty na rozmowy z Rybnikiem o sezonie 2026, odpowiedział twierdząco.

Kontrakt z klauzulą – plan minimum

Ze względu na niepewną przyszłość w Ekstralidze, klub z Rybnika nie jest w stanie zagwarantować Tungate’owi miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej. Może jednak zaproponować mu kontrakt z klauzulą umożliwiającą odejście w przypadku spadku do Metalkas 2. Ekstraligi. Wszystko wskazuje na to, że taki wariant wchodzi w grę – zawodnik długo czekał na powrót do elity i nie zamierza z tego rezygnować, szczególnie gdy w 2025 roku prezentuje się lepiej, niż wielu się spodziewało.

Tungate łakomym kąskiem na rynku

Nie tylko ROW chciałby zatrzymać Tungate’a. Na rynku panuje deficyt klasowych zawodników, a Australijczyk w obecnym sezonie udowadnia swoją wartość. Zainteresowanie jego osobą zgłasza m.in. Stal Gorzów, choć sama również nie ma jeszcze pewności utrzymania się w lidze. Niezależnie od wszystkiego, Rohan Tungate najpewniej znajdzie zatrudnienie – czy to w Rybniku, Gorzowie, czy u potencjalnego beniaminka PGE Ekstraligi 2026.

Następny cel: Maksym Drabik

Równolegle do rozmów z Tungate’em, działacze ROW-u planują przedłużenie współpracy z Maksymem Drabikiem. Polak, który z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej, stał się jednym z filarów rybnickiej drużyny. Jego forma wyraźnie zwyżkuje, a sam zawodnik odzyskał pewność siebie. Czy zdecyduje się pozostać w ROW-ie? Tego na razie nie wiadomo. Wszystko zależy od rozmów z prezesem Krzysztofem Mrozkiem, który już raz przekonał Drabika do dołączenia do zespołu. Teraz musi zrobić to ponownie.

Czy zostanie też Nicki Pedersen?

W składzie ROW-u pozostaje jeszcze jeden doświadczony zawodnik, którego przyszłość może być przedmiotem dyskusji – Nicki Pedersen. 48-letni Duńczyk zaskoczył wszystkich solidną postawą w sezonie 2025. Po zmianie tunera i zakupie silnika od Ashleya Hollowaya, zanotował znakomite występy – 10+1 przeciwko Betard Sparcie Wrocław oraz 11+1 w meczu z Falubazem Zielona Góra. Choć wielu już go skreśliło, to jego postawa może skłonić klub do rozważenia jego dalszej obecności w drużynie.

Brak pewności utrzymania – wielka niewiadoma do października

Największym problemem ROW-u jest fakt, że nie wiadomo, w jakiej lidze zespół będzie startował w sezonie 2026. Jeśli przewidywania ekspertów się potwierdzą, kluczowe informacje poznamy dopiero 5 października, po rozegraniu baraży o utrzymanie w PGE Ekstralidze. Do tego czasu wszystkie rozmowy kontraktowe muszą odbywać się w oparciu o różne scenariusze – z klauzulami, zabezpieczeniami i założeniem, że utrzymanie nie jest przesądzone.

Podsumowanie: ROW nie składa broni

Mimo fatalnej sytuacji sportowej, ROW Rybnik nie zamierza poddawać się na rynku transferowym. Klub konsekwentnie prowadzi rozmowy z kluczowymi zawodnikami, licząc na zatrzymanie trzonu zespołu na sezon 2026. Priorytetem są Rohan Tungate i Maksym Drabik, a także – potencjalnie – Nicki Pedersen. Wszystko zależy od wyników sportowych i sprytu działaczy. Jedno jest pewne: w Rybniku zrozumieli, że czas działać z wyprzedzeniem, nie po fakcie.

Zdjęcie: Patrycja Knap