Z Nowym Rokiem osobisty manifest (nie)populistyczny Przemysława Sierakowskiego…. ( (20+) Facebook )

Dla mnie nic się nie zmienia. Wojna trwa. Putler nie rezygnuje przy wsparciu m.in. Chin. Nam wydaje się, że „cały” świat jest oburzony. Niekoniecznie. Nie zmienia to jednak fundamentów. Moich fundamentów. Rosja jest agresorem. Rosja dokonuje zbrodni wojennych. Rosjanie jak jeden mąż powinni być dotknięci ostracyzmem w sporcie. Nie ma znaczenia kogo atakują. Ukraińcy niczym im nie zawinili. Tak generalnie. To tylko mocarstwowe zapędy caratu odżyły. Niezależnie od sponsorów, lobby, układów. W każdej dyscyplinie sportu. Powinni zniknąć z aren. I tyle. A że są? Że rywalizują jak gdyby nigdy nic? To tylko potwierdza, że współczesnemu światu daleko do doskonałości.

Podobnie uważam, iż rzeczone wykluczenie winno dosięgnąć także reprezentantów Izraela. I każdego komu przyjdzie do głowy „przekonywać” siłą do swych racji. Niegdyś kiedy trwały Igrzyska milkły wojny. Dziś to nierealne. Sport niekoniecznie winien być zwierciadłem politycznym współczesnego świata, jednak inaczej obecnie się… nie da. Jeżeli z jednej strony kraj stawia się w roli agresora dokonując czynów niecnych, zwyczajnie nieludzkich, to z drugiej sankcje zdają się niezbędną formą nacisku. W tym ostracyzm w sporcie. Nośna dziedzina. W dobie „short”, zatem krótkich, strawnych , przyswajalnych komunikatów i wszech obecnej socjotechniki (czytaj – manipulacji) komunikat treści „Nie startują, bo są fe” (niestety) wystarczy. Bez dłuższych wyjaśnień.

Co do Rosjan, takoż Izraelczyków sytuacja pozostaje nieoczywistą. Część federacji światowych dopuszcza. Ot – po prostu. Część szuka furtki, a to „bezpaństwowej”, a to „pod neutralną flagą”. Wszystko to złudne działanie pod alibi. Bo sponsor – najczęściej – pochodzi z Rosji. Są też przykłady godne. To ci, którzy zwyczajnie wykluczają Rosjan (Izrael ma lepsze „publicity” póki co), nie dociekając co ten czy ów sądzi o dyktatorze. Nie szukają też przy tym „wyjścia”. Żadnych obcych paszportów. Trudno. Jesteś rosjaninem z urodzenia – masz pecha. To oczywiste, że wykluczenie jednego, bądź kilku zawodników światowej czołówki w danej dyscyplinie przewraca układ. Koszty własne. Sajfutdinow czy Łaguta ubarwiliby SGP. Rywalizacja byłaby „sprawiedliwsza” i pełniejsza. O tym nawet nie ma sensu dyskutować. Mimo to uważam, że do czasu rozwiązania konfliktu ukraińskiego – nie powinno ich tam być. Bez względu na to co powiedzieli, napisali, albo też czego nie napisali, takoż z kim i kiedy się fotografowałi, bądź nie.

Brak raptem dwójki czołowych grajków sprawiający, że rywalizacja pozostaje niepełną i dopuszcza udział kelnerów, świadczy jedynie marnie o kondycji dyscypliny. Tak mamy w żużlu i stąd tak widoczna i tak bolesna to strata. Naturalnie wyłącznie z punktu widzenia rywalizacji sportowej. Rozumiem, iż wpływ pojedynczego człowieka na decyzje uzurpatora wspieranego masą interesownych karierowiczów jest żaden. Jeśli jednak zjednoczyć siły… . Przy tym siły znaczące, bo powszechnie rozpoznawalne. Tak czynią reżimy. Obstawiają się „bezinteresownymi” wyznawcami. Oni mają dawać glejt do czynienia zła. Skoro zatem mogą jedni handlować swą „lojalnością”, dlaczego nie mieliby tego czynić ich antagoniści? Milcząc wyrażasz zgodę. Dajesz przyzwolenie. Milczenie bywa też dwuznaczne. Nie wnikam co tam w duchu myśli sobie Avelina. Jej sprawa. Jednak Artiom nie zajmuje jasnego i jednoznacznego stanowiska, zasłaniając się… sportem. Kluczy, wije się, przyparty do muru ucieka od deklaracji. Ja „tylko” się ścigam – polityka to obca mi dziedzina. Brzmi wiarygodnie jak 100 konkretów Tuska. Wolę już Griszę. Ten mimo iż prezentujący zupełnie dla mnie niezrozumiałe poglądy – jest stały i określony. Nie sprzedał się za Judaszowe srebrniki. Popiera Putlera i… jego decyzja, takoż on ponosi konsekwencje.

A SGP? Bez Rosjan też się odbywa. Za kilka lat niewielu będzie pamiętało, że bez Emila i Artioma takie nie do końca ono wiarygodne. Bo uczciwe na pewno. Z Rosjanami jako uczestnikami nie odważyłbym się tak napisać przed zakończeniem (cywilizowanym) ukraińskiego konfliktu. A Izrael? Oni nie mają (na szczęście) żużla. Ale za pazurami czarno jak na starej szlace… .

Nowy Rok zatem nowe otwarcie. Oby wracała normalność. Oby określenie „uczciwy polityk” nie było klinicznym przykładem oksymoronu. Byśmy nie wstydzili się tradycji. Aby wyrażenia takie jak filantrop bądź wartości nie stanowiły synonimu naiwniaka. W każdej dziedzinie może być zwyczajnie. Bez wyrachowania, zimnej kalkulacji i manipulowania umysłami. Zakończę więc jak wypowiedź typowej kandydatki na Miss czegokolwiek – „Pokoju na świecie”

Przemysław Sierakowski

fot.ilustracyjne publiczny FB

#sport#motosport#sgp#speedway#pgeekstraliga#pzm#fim#zuzel