Za Bayersystem GKM Grudziądz sezon, który w klubowej historii zapisze się jako jeden z najlepszych. Premierowe wejście do czołowej czwórki PGE Ekstraligi a wcześniej w 2024 roku był pierwszy awans do sześciozespołowej fazy play off – to fakty, które jeszcze kilka lat temu w Grudziądzu były marzeniem. Dziś apetyt wyraźnie rośnie.
Trener Robert Kościecha nie ukrywa, że choć miniony rok należy uznać za udany, w drużynie pozostał niedosyt.
– „Świetny był początek sezonu, gdy wygraliśmy na wyjeździe, u siebie i znów na wyjeździe. Najtrudniejszym momentem była z kolei sytuacja środka sezonu, gdy przyjechały do nas trzy drużyny z czołówki i nie mogliśmy wygrać żadnego meczu u siebie. Zawodnicy gdzieś się pogubili, punkty nam uciekały” – wspominał Kościecha w rozmowie z klubową telewizją. – „Weszliśmy jednak do play off, więc sezon można ocenić na mocną czwórkę. Jeśli jednak już tam się jest, to chce się medalu, a to się nie udało”.
Ta „mocna czwórka” to w realiach Grudziądza znaczący postęp. GKM po raz kolejny potwierdził, że nie jest już tylko zespołem walczącym o utrzymanie, ale drużyną zdolną rywalizować z najlepszymi w kraju. Teraz jednak poprzeczka zawieszona jest jeszcze wyżej.
Zmiany w składzie i nowe otwarcie
Przed nowym sezonem w klubie postawiono na ruchy kadrowe. Z drużyną pożegnali się Jakub Miśkowiak oraz Jaimon Lidsey. W ich miejsce zakontraktowano Maksym Drabik, Bastian Pedersen oraz Beau Bailey.
Kościecha jasno tłumaczy filozofię zmian:
– „Nie lubię stagnacji, lubię za to wyzwania, więc liczę na udaną współpracę z naszymi nowymi zawodnikami”.
To nie jest rewolucja, ale przemyślana korekta. W Grudziądzu nikt nie ukrywa, że skład ma być bardziej stabilny i gotowy do walki o najwyższe cele. Ambicje zostały zdefiniowane wprost.
– „Nie po to klub się wzmocnił, by być gdzieś w dole tabeli, ale by walczyć o medal”.
A chwilę później padły słowa, które najlepiej oddają nastroje przy Hallera:
– „Ten medal dla Grudziądza gdzieś tam mi się śni po nocach, tak jak pewnie większości ludzi pracujących w klubie i kibicom”.
Zdrowie kluczem do sukcesu
Trener podkreśla jednak, że nawet najlepiej skonstruowany skład nie zagwarantuje wyniku bez jednego elementu – zdrowia.
– „Przede wszystkim jednak chcę, by drużyna była zdrowa. To najważniejsze, bo nie mamy rezerwy”.
To zdanie wybrzmiewa szczególnie mocno w realiach ligowego żużla, gdzie urazy potrafią całkowicie zmienić układ sił. GKM nie dysponuje szeroką ławką rezerwowych, dlatego każdy zawodnik musi być w pełnej dyspozycji.
Przygotowania: integracja i praca u podstaw
Przygotowania do sezonu trwają już od kilku miesięcy. Od grudnia juniorzy trenują na miejscu, natomiast seniorzy realizują indywidualne programy przygotowań motorycznych. W poniedziałek 16 lutego br. cała drużyna udała się na krótki obóz do Hiszpanii.
– „Będą rowery, czas by zintegrować drużynę, by nowi zawodnicy poznali się lepiej ze starymi. Dla mnie to czas, kiedy wszyscy będziemy razem i będziemy mogli spokojnie dużo przegadać. To mnie cieszy” – podkreślił Kościecha.
Obóz ma mieć charakter nie tylko fizyczny, ale i mentalny – to moment na budowanie relacji oraz wypracowanie wspólnej wizji sezonu.
Sparingi i inauguracja ligi
Przed startem rozgrywek Bayersystem GKM Grudziądz planuje odjechać cztery mecze sparingowe. Rywalami będą KS Toruń (23 i 24 marca) oraz Polonia Bydgoszcz (31 marca i 1 kwietnia).
Nowy sezon PGE Ekstraligi rozpocznie się 10 i 12 kwietnia. W pierwszym meczu ligowym, w piątek, GKM podejmie u siebie Stal Gorzów.
Już na inaugurację grudziądzanie staną więc przed poważnym testem. Jeśli chcą realnie myśleć o medalu, takich spotkań nie mogą traktować wyłącznie jako otwarcia sezonu – muszą być sygnałem, że drużyna zrobiła kolejny krok.
W Grudziądzu nie mówią już o utrzymaniu czy „spokojnym środku tabeli”. Po historycznym awansie do czołowej czwórki przyszedł czas na następny etap. A skoro – jak przyznaje trener – medal śni się po nocach, to znaczy, że w klubie zaczęto myśleć kategoriami, które jeszcze niedawno wydawały się zbyt odważne.








