Nowy menedżer reprezentacji Szwecji, Linus Sundström, postawił przed swoimi zawodnikami jasne zadanie – muszą wziąć większą odpowiedzialność i udowodnić swoją wartość na arenie międzynarodowej. Jest to konieczne w obliczu decyzji Fredrika Lindgrena, który ogłosił, że nie weźmie udziału w tegorocznej edycji Speedway of Nations (SoN), zaplanowanej na 30 września – 4 października w Toruniu.
Nowa era szwedzkiego żużla
Fredrik Lindgren, brązowy medalista mistrzostw świata 2024, podjął decyzję o zakończeniu sezonu we wrześniu, co oznacza, że w tym roku nie zobaczymy go w składzie reprezentacji Szwecji na SoN. Jego nieobecność to duże wyzwanie dla zespołu, ale jednocześnie ogromna szansa dla innych zawodników, by udowodnić swoją wartość.
„Oczywiście Freddie był kluczową postacią zarówno na torze, jak i poza nim, a także dostarczał cennych punktów dla zespołu. Teraz, gdy go zabraknie, inni muszą wziąć na siebie większą odpowiedzialność. Nie mogą już tylko liczyć na to, że Fredrik zdobędzie większość punktów, a oni dołożą po kilka. Teraz to oni muszą stać się liderami” – podkreślił Sundström.
Nowi liderzy reprezentacji
Wśród zawodników, którzy mają szansę wypełnić lukę po Lindgrenie, znajdują się doświadczeni byli uczestnicy cyklu Grand Prix, Kim Nilsson i Oliver Berntzon, a także dwukrotny mistrz Szwecji, Jacob Thorssell. Na swoją szansę czekają również młodsze talenty, takie jak Philip Hellström-Bängs oraz Casper Henriksson, którzy w ubiegłym roku startowali w cyklu SGP2.
„Jacob w ubiegłym roku był zaledwie o punkt od awansu do Grand Prix podczas turnieju kwalifikacyjnego w Pardubicach. Wszyscy ci zawodnicy na swoim najlepszym poziomie potrafią rywalizować z najlepszymi na świecie. Mam nadzieję, że w Toruniu wszyscy będą mieli dobry dzień i wspólnie pokażą swoją siłę” – zaznaczył Sundström.
Szwecja skazana na rolę underdoga?
Brak Lindgrena może sprawić, że wielu ekspertów i kibiców nie będzie zaliczać Szwecji do faworytów turnieju. Sundström jednak nie traci optymizmu i widzi w tej sytuacji szansę na zaskoczenie rywali.
„Bez Fredrika większość zespołów i ekspertów pewnie skreśli nas z walki o czołowe miejsca. Będziemy underdogiem, ale to nie oznacza, że nie możemy sprawić niespodzianki. Mimo że straciliśmy zawodnika z największym doświadczeniem, reszta drużyny wciąż posiada ogromne umiejętności” – powiedział selekcjoner.
Wiele nadziei wiąże się również z młodszymi zawodnikami, którzy pokazali się z dobrej strony w zeszłym sezonie. „Philip Hellström-Bängs miał bardzo udany sezon, podobnie jak Casper Henriksson, który również startował w SGP2. To dla nich świetna okazja, by pokazać się na międzynarodowej scenie” – dodał Sundström.
Powrót Lindgrena w 2026?
Czy Fredrik Lindgren wróci do reprezentacji Szwecji w 2026 roku? Na to pytanie na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Sundström podkreślił, że decyzje będą podejmowane rok po roku.
„Obecnie wiemy tylko tyle, że Fredrik nie wystąpi w SoN 2025. Po tym sezonie porozmawiamy ponownie i zobaczymy, jakie będą jego plany na przyszłość” – podsumował selekcjoner.
Jedno jest pewne – Szwecja stanie przed ogromnym wyzwaniem, ale jednocześnie ma szansę na wykreowanie nowych liderów, którzy będą stanowić o sile drużyny narodowej w kolejnych latach.
Źródło: fimspeedway.com






