Australijska torpeda nie zwalnia tempa

W czwartek 3 lipca 2025 roku na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu Jason Doyle zrobił coś, co przejdzie do historii PGE Ekstraligi. Australijczyk zdobył aż 20 punktów w zaległym meczu 7. kolejki z Betard Spartą Wrocław. To wynik, jakiego w lidze nie było od dekady – od kiedy to Darcy Ward w sezonie 2015 osiągnął podobny pułap. Ale równie imponująca jak dorobek punktowy, była też… wypłata Doyle’a. Według nieoficjalnych informacji żużlowiec Krono-Plast Włókniarza Częstochowa zainkasował rekordowe 240 tysięcy złotych za występ, który trwał nieco ponad dwie godziny.


20 punktów – i ani grosza mniej niż 240 tysięcy

Za każdy zdobyty punkt Doyle miał otrzymać aż 12 tysięcy złotych – wszystko dzięki motywacyjnemu kontraktowi, który uzależnia jego zarobki od konkretnego wyniku. W sytuacji kadrowego kryzysu w zespole z Częstochowy Australijczyk wystartował w aż siedmiu biegach i wygrał sześć z nich. Sam jego występ nie uchronił jednak „Lwów” przed porażką, bo cały zespół zdobył zaledwie 35 punktów. Niemniej – rekord zarobkowy stał się faktem.


Komentarz bohatera wieczoru: „Nie zdarza się zbyt często”

Po spotkaniu Jason Doyle udzielił krótkiego, ale bardzo treściwego komentarza dla klubowych mediów. Poniżej jego pełna wypowiedź, bez skrótów i interpretacji:

Po pierwsze, nie zdarza się to zbyt często, że wszystko działa dobrze, gdy nie zmieniasz w ogóle zębatki. Wprowadziliśmy tylko jedną małą zmianę przez cały wieczór i motocykl działał naprawdę dobrze. Silniki RK Racing słyną z tego, że radzą sobie bardzo dobrze we Wrocławiu, a dowodem tego była dzisiejsza prędkość. Zaliczyliśmy także kilka dobrych startów, czego nie miałem od bardzo dawna.

To zawsze trudne, gdy jesteś z tyłu i próbujesz walczyć o punkty. Ale tego wieczoru złapałem jednak trochę świeżości i poczułem, że nadal mogę to robić, co naprawdę mnie uspokoiło.

Bez Piotra i Madsa jest bardzo ciężko. To dla nas ogromna strata i trzymam kciuki za ich szybki powrót do zdrowia. Jazda w siedmiu wyścigach jest dla mnie czymś niespotykanym.


Elita może mu pozazdrościć

Choć rekordowe stawki w PGE Ekstralidze nie są nowością – Bartosz Zmarzlik, Leon Madsen czy Anders Thomsen od lat inkasują nawet do 150 tysięcy złotych za mecz – nikt z nich nie osiągnął tak wysokiej jednorazowej wypłaty. Tymczasem Doyle, który jeszcze niedawno zmagał się z kontuzjami i sportową niepewnością, pokazuje, że potrafi wrócić z przytupem. A przy okazji… z maksymalnym przelewem.


Kiedy emocje opadły – zostaje przelew

Choć jego wynik punktowy nie uratował Krono-Plast Włókniarza przed porażką we Wrocławiu, Jason Doyle przejdzie do historii jako autor najlepszego indywidualnego występu sezonu i beneficjent najwyższej wypłaty meczowej, jaką pamięta polski sport ligowy. Aż trudno uwierzyć, że wszystko to wydarzyło się w zaledwie jeden wieczór.

Zdjęcie: Maciej Trubisz