W sezonie 2025 ROW Rybnik wrócił do PGE Ekstraligi z dużą nadzieją, ambicją i wsparciem kibiców, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała te oczekiwania. Zaledwie jedno zwycięstwo w dziewięciu meczach, ostatnie miejsce w tabeli i seria rozczarowujących występów – to nie jest powrót, o jakim marzyli fani 12-krotnych mistrzów Polski. Emocje wśród kibiców buzują, a jeden z najgłośniejszych głosów, opublikowany przez Bogdana Wollnika w mediach społecznościowych, jasno pokazuje: wierni kibice są zmęczeni, ale jeszcze nie tracą nadziei.
Rozczarowanie i frustracja
Jak pisze Bogdan Wollnik, kibice czują głęboką frustrację. Po obiecującym starcie sezonu – zwycięstwie nad Falubazem Zielona Góra – przyszedł prawdziwy koszmar: osiem porażek z rzędu. Drużyna nie pokazuje zaangażowania, zawodnicy sprawiają wrażenie niezdyscyplinowanych, a atmosfera w zespole – zarówno na torze, jak i poza nim – pozostawia wiele do życzenia.
„Wszyscy widzimy ten brak zaangażowania zawodników podczas meczów, brak dyscypliny, nieodpowiedzialne zachowanie poza torem…” – zauważa autor wpisu.
To nie tylko sportowe niepowodzenia bolą kibiców, ale również brak kontaktu i empatii ze strony klubu. Fani nie oczekują cudów – oczekują szczerości i świadomości odpowiedzialności. Tymczasem – jak zauważa wielu – brakuje nawet zwykłego „przepraszam”.
Zła polityka kadrowa?
Jednym z głównych zarzutów wobec zarządu klubu jest sposób budowania drużyny. Skład Rekinów został skompletowany z resztek dostępnych na rynku, co więcej – liczba zawodników jest większa niż dostępnych miejsc w składzie, co wywołuje niepotrzebną rywalizację wewnętrzną.
„Czy to był dobry pomysł? Niepewność startów odbija się na atmosferze w drużynie” – czytamy we wpisie.
Takie podejście skutkuje konfliktem interesów, brakiem stabilizacji w składzie i ogólnym chaosem organizacyjnym. Trudno oczekiwać, by zawodnicy walczyli z pełnym zaangażowaniem, gdy nie wiedzą, czy wystąpią w kolejnym spotkaniu i kiedy znowu będą mogli zarobić.
Problemy wewnętrzne i utrata morale
Na jaw wychodzą także zgrzyty między samymi zawodnikami. Kibice widzą to nie tylko na torze, ale także w ich postawie poza nim. Brak jedności, oskarżenia, kłótnie – wszystko to sprawia, że atmosfera wokół drużyny staje się toksyczna. A przecież, jak zauważa Wollnik, są zawodnicy, którym „nie można odmówić ambicji”, ale ich starania toną w ogólnej nijakości zespołu.
Nadzieja w systemie play-down
Nowy system rozgrywek daje nadzieję. Faza play-down oznacza, że walka o utrzymanie zacznie się od zera, a kluczem do pozostania w elicie będzie wygranie pierwszego dwumeczu. Mimo obecnych niepowodzeń, matematyka daje ROW-owi drugą szansę. Ale czy z tak rozbitą drużyną i atmosferą wokół niej, można realnie myśleć o utrzymaniu?
Kibice chcą szacunku i autentyczności
Najmocniejszy przekaz dotyczy jednak tego, jak zawodnicy i działacze traktują kibiców. Autor apeluje o elementarny szacunek i gesty wdzięczności, których ewidentnie brakuje. Kibice, którzy przemierzają setki kilometrów, by wspierać drużynę nawet w najbardziej beznadziejnych momentach, chcą zobaczyć nie tylko „piątkę”, ale uczciwe podziękowanie i – jeśli trzeba – przeprosiny.
„Fajnie by było, gdyby cała drużyna łącznie z trenerem i prezesem, wyszli po meczu nie tylko przybić tzw. ‘piątki’ (…), ale z ręką na sercu przeprosili swoich wiernych kibiców”.
Co dalej?
ROW Rybnik czeka pięć ostatnich meczów sezonu zasadniczego – trzy domowe i dwa wyjazdowe. Mecz z Włókniarzem Częstochowa 29 czerwca będzie kluczowy – nie tylko sportowo, ale i symbolicznie. To właśnie wtedy kibice będą chcieli zobaczyć, czy coś się zmieniło, czy ktoś w zespole faktycznie chce walczyć i pokazać charakter.
Na razie jedno jest pewne: ROW nie traci kibiców, ale traci ich cierpliwość. To ostatni moment, by odwrócić losy tego sezonu – nie tylko wynikami, ale również postawą. Bo choć wyniki można poprawić, to zaufanie i szacunek kibiców – jeśli zostaną stracone – odzyskuje się bardzo długo.
Źródło i grafika: publiczny Fb „ROW Rybnik – kibice, żużel, pasja”








