Gorzów trudny, ale nie bez szans – optymizm mimo porażki

BAYERSYSTEM GKM Grudziądz przegrał na trudnym terenie w Gorzowie swój, jak dotąd ostatni mecz ligowy w ramach 8 rundy PGE Ekstraligi, ale w szeregach drużyny z Kujaw nie ma załamania. Jednym z tych, którzy pokazali się z bardzo dobrej strony w tym spotkaniu, był doświadczony Michael Jepsen Jensen – 33-letni Duńczyk, który jeszcze niedawno ścigał się w Metalkas 2. Ekstralidze, a dziś z powodzeniem walczy z najlepszymi w PGE Ekstralidze. Po meczu udzielił szczerego wywiadu, w którym nie zabrakło optymizmu, żużlowych anegdot i… duńskiego humoru.

„Myślę, że było w porządku. Gorzowianie byli od nas lepsi – taki jest sport. Popełniliśmy kilka błędów, ale też się poprawiliśmy. Udało nam się odrobić trochę punktów, więc staramy się patrzeć pozytywnie. Mamy bardzo dobrą drużynę – może nie najsilniejszą na papierze, ale jesteśmy mocni i jeszcze to pokażemy” – powiedział Jepsen Jensen zaraz po spotkaniu.


Powrót na stare śmieci – dobre wspomnienia i gorzka lekcja z 2016 roku

Jensen zna gorzowski tor jak własną kieszeń – w barwach miejscowej drużyny ścigał się w 2012 i 2016 roku. Choć ten drugi sezon nie był dla niego łatwy, nie żałuje powrotu myślami do tamtych czasów.

„Dobrze. Rok 2016 nie był dla mnie najlepszy. Miałem swoje problemy. Na początku sezonu testowałem różne rzeczy i to zepsuło mi cały rok. Ale jak sobie przypomnę, to bez moich punktów nie zdobylibyśmy złota, bo w play-off pojechałem naprawdę dobrze. Zawsze dobrze się tu czułem” – przyznał.


„To już zupełnie inny tor” – zmiany, które robią różnicę

Tor w Gorzowie znacznie zmienił się przez ostatnią dekadę. Dla zawodników takich jak Jepsen Jensen – z doświadczeniem i pamięcią poprzednich lat – te różnice są aż nadto widoczne.

„Bardzo. Nie da się porównać tego, co było wcześniej, z tym co jest dziś. Różnica jest ogromna – zwłaszcza jeśli porównać z 2012 rokiem, bo wtedy tor był zupełnie inny” – zaznaczył Duńczyk.


Showman w Grudziądzu – Jepsen Jensen uwielbia mijać rywali

W Gorzowie był najaktywniejszym zawodnikiem na torze, jeśli chodzi o mijanki. Kibice nie mogli narzekać na nudę, gdy tylko Duńczyk wyjeżdżał spod taśmy.

„No i dobrze, prawda? To właśnie ludzie chcą oglądać!” – rzucił z uśmiechem, pokazując, że rozumie znaczenie widowiskowości w żużlu.


Bez rewolucji w sprzęcie – recepta na szybkość

Jego styl jazdy mógł sugerować poważne zmiany w ustawieniach motocykla, ale Jepsen Jensen zaskoczył skromnością i spokojem.

„Nie. Znaczy, oczywiście były jakieś zmiany, ale nie duże. Powiedzmy drobne poprawki. Musimy reagować na to, co się dzieje na torze, ale nie było żadnych rewolucji” – zdradził.


Medal dla Grudziądza? „Zrobię wszystko, żeby wlać w chłopaków wiarę”

Dla wielu ekspertów GKM Grudziądz nie jest naturalnym kandydatem do podium, ale zawodnicy zespołu – z Jepsenem Jensenem na czele – mają zupełnie inne nastawienie.

„Patrząc na skład na papierze, może nie jesteśmy najsilniejsi, ale myślę, że realnie możemy walczyć o medal. Pewne rzeczy w ostatnim czasie nie działały, ale możemy to zmienić. Zrobię wszystko, żeby wlać w chłopaków wiarę, bo to jest kluczowe. Byłoby niesamowicie powalczyć o medal. Kibice zasługują na to” – podkreślił z pełnym przekonaniem.


Od METALKAS 2. Ekstraligi do czołówki PGE Ekstraligi

Jeszcze rok temu był zawodnikiem niższej klasy rozgrywkowej. Dziś jest drugim najlepszym zawodnikiem całej PGE Ekstraligi pod względem średniej biegowej. Co na to sam zainteresowany?

„Nie jest źle. Drugie miejsce? Nie tak źle. A jeśli pojedziesz do Danii, zwłaszcza w okolice, skąd pochodzę, to tam 'nie tak źle’ znaczy 'bardzo dobrze’! Zapytaj mojej żony – ona potwierdzi. (śmiech)”


Komentarz: Dojrzałość, walka i serce do jazdy

Michael Jepsen Jensen udowadnia w tym sezonie, że z wiekiem nie traci pasji do ścigania. Wręcz przeciwnie – staje się bardziej świadomym zawodnikiem, który potrafi poprowadzić zespół nie tylko punktem, ale i postawą mentalną. Jego historia to idealny przykład tego, jak można wrócić do elity z pełną mocą, nawet jeśli wcześniej nie wszystko układało się idealnie.

Czy Duńczyk dostanie szansę w przyszłości w Grand Prix? Jeśli utrzyma formę, nikt nie będzie miał wątpliwości, że na to zasługuje. A medal dla GKM-u Grudziądz? Jak sam mówi – „to możliwe”. A z taką postawą lidera – również bardzo realne.