Niels Kristian Iversen to nazwisko doskonale znane kibicom żużla w Polsce. Przez ponad dwie dekady obecności na naszych torach Duńczyk zapracował na opinię zawodnika niezwykle solidnego, odpornego psychicznie i zawsze gotowego do walki – niezależnie od wieku, klasy rozgrywkowej czy aktualnej formy drużyny. Brązowy medalista Indywidualnych Mistrzostw Świata, wielokrotny medalista Drużynowych Mistrzostw Polski oraz mistrz świata w Drużynowym Pucharze Świata w sezonie 2026 ponownie stanie do rywalizacji w METALKAS 2. Ekstralidze, tym razem w barwach HUNTERS PSŻ Poznań.

Początki w Polsce: trudny start i szukanie miejsca

Swoją przygodę z polską ligą Iversen rozpoczął w 2004 roku, reprezentując Betard Spartę Wrocław. Miał wówczas zaledwie 22 lata i rywalizował o miejsce w składzie z takimi postaciami jak Piotr Baron, Greg Hancock czy Jarosław Hampel. Trenerem zespołu był Marek Cieślak, który rzadko stawiał na młodego Duńczyka. W całym sezonie Iversen wystąpił tylko w trzech spotkaniach ligowych.

Rok później przeniósł się do Rybnika, jednak i tam nie zdołał na stałe przebić się do podstawowego składu. W 2006 roku otrzymał więcej szans w Toruniu, lecz również ten etap nie przyniósł stabilizacji. Dopiero transfer do Stelmet Falubazu Zielona Góra okazał się pierwszym prawdziwym przełomem w jego karierze na polskich torach.

Falubaz Zielona Góra – pierwsza stabilizacja i medale DMP

W Zielonej Górze Iversen po raz pierwszy spędził więcej niż jeden sezon. W pierwszym roku startów został sklasyfikowany na 21. miejscu w rankingu średnich biegopunktowych, osiągając wynik 1,837 pkt/bieg. Falubaz do końca walczył wówczas o utrzymanie w PGE Ekstralidze, a w barażach pokonał zespół z Ostrowa Wielkopolskiego.

Choć kolejny sezon nie był już tak udany, okres startów w Zielonej Górze przyniósł Duńczykowi jego pierwsze medale Drużynowych Mistrzostw Polski:

  • brązowy medal w 2008 roku,
  • złoty medal w 2009 roku,
  • srebrny medal w 2010 roku.

Po sezonie 2010 władze klubu zdecydowały się jednak zakończyć współpracę z zawodnikiem.

Złote lata w Gorzowie i sukces indywidualny

Rok 2011 otworzył najważniejszy rozdział w karierze Nielsa Kristiana Iversena. Duńczyk trafił do Gezet Stali Gorzów, gdzie spędził siedem kolejnych sezonów. To właśnie tam osiągał największe sukcesy drużynowe i indywidualne.

Już w drugim sezonie startów w Gorzowie został drugim najlepszym zawodnikiem PGE Ekstraligi, ustępując jedynie swojemu rodakowi Nickiemu Pedersenowi. W barwach reprezentacji Danii po raz trzeci sięgnął po złoty medal Drużynowego Pucharu Świata, będąc jednym z liderów kadry.

Kulminacją kariery był jednak sezon 2013. Iversen zdobył wówczas brązowy medal Indywidualnych Mistrzostw Świata, wygrywając dwie rundy cyklu Grand Prix – w Terenzano i Sztokholmie – oraz zajmując drugie miejsce w Cardiff. Jak się później okazało, był to największy indywidualny sukces w jego karierze, którego nigdy już nie powtórzył, choć przez kolejne lata pozostawał w światowej czołówce.

Toruń i początek problemów

Po sezonie 2017 Duńczyk zdecydował się opuścić Gorzów i przenieść do Toruń, gdzie spędził dwa lata. Z perspektywy czasu był to nieudany transfer – zarówno dla zawodnika, jak i dla klubu. W 2019 roku torunianie po raz pierwszy w historii spadli z PGE Ekstraligi, a forma Iversena wyraźnie obniżyła się. Dla doświadczonego żużlowca był to początek poważniejszych problemów sportowych.

Kontuzje i dramatyczny wypadek

W 2020 roku Iversen wrócił do Gorzowa, jednak niemal cały sezon zmagał się z kontuzją. Jego przygoda z najlepszą ligą świata zakończyła się dramatycznie w półfinale PGE Ekstraligi przeciwko Betard Sparcie Wrocław. Na wejściu w drugi łuk Duńczyk nie opanował motocykla i zaliczył uślizg, a w leżącego już na torze zawodnika wjechał Tai Woffinden. Był to jeden z najgroźniejszych wypadków tamtego sezonu.

Po tych wydarzeniach „PUK” był zmuszony zejść ligę niżej.

Walka o odbudowę formy

Największe zainteresowanie usługami Duńczyka wykazywała Unia Tarnów, jednak klub ostatecznie spadł do najniższej klasy rozgrywkowej, a sam zawodnik przez długi czas zmagał się z odnawiającymi się urazami. Kolejne dwa sezony spędził w barwach H. Skrzydlewska Orła Łódź, gdzie próbował odbudować swoją pozycję.

W 2022 roku niemal wprowadził łodzian do finału rozgrywek, natomiast sezon później walczył już o utrzymanie drużyny w lidze. W obu przypadkach był wyraźnym liderem zespołu.

Gdańsk i rozczarowanie w KLŻ

Następnym przystankiem w jego karierze było Wybrzeże Gdańsk. Iversen prezentował się tam solidnie, jednak cały zespół spadł do Krajowej Ligi Żużlowej. Duńczyk zdecydował się pozostać w klubie, wierząc w szybki powrót na zaplecze Ekstraligi.

Sezon 2025 przyniósł jednak gorzkie rozczarowanie. Awans do METALKAS 2. Ekstraligi wywalczyła Pronergy Polonia Piła, a cierpliwość doświadczonego zawodnika się wyczerpała. Po przegranym finale KLŻ mówił otwarcie na łamach ekstraliga.pl:

Na ten rok zdecydowałem się zostać w Gdańsku, gdzie mieliśmy jeden cel i jedną misję, ale nie udało nam się awansować. Uważam jednak, że wciąż jestem na tyle dobry, aby jeździć w METALKAS 2. Ekstralidze, choć jeszcze nie wiem dokładnie, gdzie znajdę się w przyszłym sezonie.

Nowy rozdział w Poznaniu

Dziś wiadomo już, że w sezonie 2026 nowym klubem Nielsa Kristiana Iversena będzie HUNTERS PSŻ Poznań. Wraz z takimi zawodnikami jak Dimitri Berge czy Ryan Douglas ma pomóc drużynie w walce o jak najlepszy wynik w METALKAS 2. Ekstralidze.

Czy 43-letniego Duńczyka wciąż stać na rolę lidera? Czy doświadczenie, które zbierał przez lata w PGE Ekstralidze i cyklu Grand Prix, pozwoli mu ponownie odegrać kluczową rolę? Jedno jest pewne – historia Nielsa Kristiana Iversena pokazuje, że to zawodnik, którego nie wolno skreślać. A odpowiedzi na najważniejsze pytania przyniesie już nadchodzący sezon.

Źródło: ekstraliga.pl