Problematyczne sytuacje na starcie
Niemal co roku w żużlu dochodzi do drobnych zmian w przepisach, jednak niektóre kwestie wciąż budzą kontrowersje wśród zawodników i kibiców. Jednym z najbardziej dyskusyjnych zagadnień jest sytuacja, w której ruch zawodnika na jednym z pól startowych powoduje, że inny uczestnik wyścigu wpada w taśmę i zostaje wykluczony. Przemysław Pawlicki, kapitan Stelmet Falubazu Zielona Góra, w rozmowie na kanale Falubaz.TV zaproponował zmianę przepisów dotyczących tego aspektu rywalizacji.
„To nie jest fair” – Pawlicki o obecnych zasadach
Pawlicki zwrócił uwagę na często spotykaną sytuację, w której zawodnik z czwartego pola startowego wykonuje ruch przed startem, co prowokuje zawodnika z trzeciego pola do przedwczesnego startu i wjazdu w taśmę. Obecnie w takich przypadkach wykluczenie otrzymuje ten, kto faktycznie zerwał taśmę, niezależnie od tego, czy jego reakcja była efektem ruchu innego zawodnika.
- „Na pewno zmieniłbym to, że jeśli zawodnik z czwartego pola rusza się na starcie, a zawodnik z trzeciego wjeżdża w taśmę, to nie wykluczałbym tego z trzeciego pola. Dałbym ostrzeżenia obu zawodnikom i drugą szansę” – powiedział Pawlicki na kanale Falubaz.TV.
Sprawa powraca po meczu z GKM-em Grudziądz
Dyskusja na ten temat powróciła po meczu Stelmet Falubazu z Bayersystem GKM-em Grudziądz w ubiegłym sezonie (2 kolejka PGE Ekstraligi 21.04.2024 r.). W jednej z gonitw Piotr Pawlicki został wykluczony za wjazd w taśmę, choć jego reakcja mogła być wynikiem ruchu innego zawodnika. Po meczu sprawę skomentował dyrektor sportowy Falubazu, Piotr Protasiewicz.
- „Kiedy zawodnik z pola A robi tak mocny ruch, to 99 procent żużlowców wjedzie w taśmę. Wykluczony? Naprawdę nie wiem, za co. Mówimy o tym piąty czy szósty rok, a boimy się tę modyfikację wprowadzić. To jest proste i wiele by zmieniło” – grzmiał Protasiewicz na antenie Canal+.
Aktualne przepisy i ich konsekwencje
W ostatnich latach przepisy dotyczące tzw. mikroruchów zostały nieco złagodzone, a sędziowie nie reagują już tak surowo na minimalne ruchy przed startem. Jednak przypadki, w których ruch jednego zawodnika prowokuje błąd drugiego, wciąż budzą kontrowersje i prowadű do pytań o konieczność dalszych zmian w regulaminie. Krytycy obecnych zasad wskazują, że „wpuszczanie” rywala w taśmę jest często wykorzystywane jako element strategii.
Czy zmiany są potrzebne? Podsumowanie i wnioski
Propozycja Przemysława Pawlickiego ma swoich zwolenników i przeciwników. Z jednej strony, bardziej elastyczne podejście do oceny takich sytuacji mogłoby ograniczyć przypadki niesłusznego wykluczania zawodników, a tym samym wpłynąć na bardziej sprawiedliwe rozstrzygnięcia w meczach. Z drugiej strony, każda zmiana w przepisach wymaga szczegółowych analiz i testów, by uniknąć potencjalnych nadużyć.
W bieżącym sezonie (2025) mamy już pięć kolejek ligowych za sobą. Dotychczas zjawisko to nie wystąpiło podczas rywalizacji o ligowe punkty. Może jest mniej „cwaniaków”, chcących wyeliminować nieczysto swoich przeciwników z biegu, lub po prostu żużlowcy wolą walkę na torze w pełnej obsadzie. Poczekajmy na rozwinięcie wypadków w bieżących rozgrywkach. Być może „wpuszczanie” przeciwników w taśmę nasili się, gdy niektóre ekipy będą walczyć w PGE Ekstralidze z „nożem na gardle”.
Nie ulega wątpliwości, że kontrowersyjne sytuacje na starcie mogą mieć wpływ na wyniki meczów i ostateczne rozstrzygnięcia w ligowych tabelach. Być może nadszedł czas, by środowisko żużlowe ponownie przyjrzało się temu przepisowi i rozważyło jego ewentualną modyfikację w przyszłych sezonach.






