Największa nadzieja młodego pokolenia? Rok temu tak mówiono o Kowalskim

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wydawało się, że polski żużel doczekał się kolejnej wyrazistej postaci młodego pokolenia. Bartłomiej Kowalski, zawodnik Betard Sparty Wrocław, nieoczekiwanie wyrósł na najlepszego zawodnika U24 w całej PGE Ekstralidze w 2024 roku. Nikt nie spodziewał się, że pokona w tej klasyfikacji Mateusza Cierniaka, uważanego za faworyta całego zestawienia.

Kowalski błyszczał szczególnie na własnym torze. W sezonie 2024 dysponował świetnym momentem startowym, potrafił skutecznie jechać parą i notował udane manewry wyprzedzania. W pamięci kibiców pozostał szczególnie mecz z Motorem Lublin, w którym zdobył komplet punktów i pokonał samego Bartosza Zmarzlika. Takich biegów przy pełnych trybunach Stadionu Olimpijskiego nie da się zapomnieć. W tamtym roku zakończył rozgrywki ze średnią 1,776 pkt na bieg, najlepszą spośród wszystkich zawodników U24, a jego postawa pomogła Sparcie m.in. w ważnym zwycięstwie nad Stalą Gorzów, dzięki któremu Wrocławianie awansowali do finału ekstraligowego sezonu.

Wtedy wszystko wskazywało na to, że Kowalski będzie jednym z tych, którzy w kolejnych latach zdominują kategorię młodzieżową. Nic z tego nie wyszło.

Regres, którego nikt się nie spodziewał

Sezon 2025 stał się dla Kowalskiego bardzo trudną lekcją. Zamiast stabilizacji i dalszego rozwoju pojawiła się nerwowość, błędy i seria kosztownych wykluczeń. To właśnie Kowalski miał ich w minionym sezonie najwięcej w całej lidze, co sprawiło, że zaczął pojawiać się w centrum niechcianej uwagi.

Statystyki były bezlitosne. Zawodnik, który rok wcześniej należał do objawień rozgrywek, tym razem zakończył sezon ze średnią 1,453 pkt na bieg, czyli aż o 0,323 pkt gorszą niż w poprzednim roku. W praktyce oznaczało to, że Sparta straciła część siły rażenia drugiej linii, która w PGE Ekstralidze często decyduje o zwycięstwach.

Nie brakowało również emocjonalnych sytuacji na torze. Głośno było o spięciach Kowalskiego z Mateuszem Cierniakiem, po których zawodnik Sparty usłyszał ostrą reprymendę od ówczesnego trenera Dariusza Śledzia. To wszystko tylko potęgowało wrażenie zawodnika, który zamiast iść do przodu – utknął w miejscu.

Odbudowa Sparty po nieudanym sezonie. Zmiany dotknęły niemal cały klub

Sparta Wrocław liczyła w 2025 roku na złoty medal. Kiedy cel nie został osiągnięty, w klubie ruszyło gruntowne sprzątanie. Na zmiany w kadrze zawodniczej było już jednak za późno. Z zespołem pożegnał się trener Dariusz Śledź, a także menedżer ds. sportu Piotr Mikołajczak. Zmieniono również toromistrza – Rafał Pilarski, po sezonie odszedł z klubu, po ostrej krytyce zawodników za przygotowanie toru na półfinał z Pres Toruń. Na nawierzchnię narzekali liderzy Spartan, m.in. Brady Kurtz i Artiom Łaguta, którzy mówili, że tor był kompletnie nieczytelny i nieprzewidywalny.

W ich miejsce klub postawił na nowy początek. Do Wrocławia sprowadzono Piotra Protasiewicza, który objął całość pionu sportowego jako menedżer a także dyrektor ds. sportowych. Z Zielonej Góry na Stadion Olimpijski przeniósł się także Przemysław Warecki, jeden z najbardziej cenionych toromistrzów w kraju. To jasny sygnał, że Sparta chce wrócić na drogę, która prowadziła ją do złotych medali.

W tej układance Kowalski ma odegrać bardzo ważną rolę. Bez skutecznego zawodnika U24 żaden klub nie ma dziś realnych szans na finał, a Sparta jasno deklaruje, że interesuje ją wyłącznie walka o tytuł.

Ostatni rok w U24. Najważniejszy sezon w karierze Kowalskiego

To, co jeszcze mocniej zwiększa presję na młodym żużlowcu, to fakt, że sezon 2026 będzie dla niego ostatnim rokiem w kategorii U24. Potem będzie musiał walczyć o miejsce w składzie już jako pełnoprawny senior. A w PGE Ekstralidze nie ma miejsca na przeciętność – szczególnie w zespole, który co sezon walczy o medale. Betard Sparta na kolejne dwa lata 2027-2028 ma już następcę Kowalskiego. Po startach w 2026 roku w barwach macierzystego klubu z Ostrowa Wlkp., do Wrocławia na kolejne dwa lata wróci Jakub Krawczyk, który w minionym sezonie zanotował ogromny postęp w PGE Ekstralidze.

Jeżeli Kowalski nie wróci do formy z sezonu 2024, może mieć problem ze znalezieniem pracodawcy w roli seniora na kolejne lata. Jeśli jednak pokaże to, co najlepsze – ma szansę na stabilizację pozycji w lidze i potwierdzenie, że zeszły rok był tylko chwilowym zakrętem.

Sparta potrzebuje go w formie, bo różnica między średnią 1,776 a 1,453 to w żużlu przepaść. Różnica, która decyduje o finałach, medalach i nastrojach na stadionie.

Powrót do formy może odmienić wszystko

Przed Kowalskim stoi więc zadanie jasne: musi uspokoić jazdę, ograniczyć wykluczenia i wrócić do agresji kontrolowanej, a nie destrukcyjnej. Powrót do atomowego startu i pewności na własnym torze może dodać Sparcie skrzydeł, a jemu samemu otworzyć drzwi do kolejnych lat startów w ekstraligowej elicie.

Wrocław potrzebuje Bartłomieja Kowalskiego z 2024 roku. Bartłomiej Kowalski potrzebuje najlepszego sezonu w karierze.
I dlatego rok 2026 będzie dla niego sezonem prawdy.

Zdjęcie: Maciej Trubisz