Temat przyszłości Jacka Holdera stał się osią najgłośniejszej transferowej historii żużlowej jesieni. Jeszcze niedawno wydawało się, że Australijczyk pozostanie w Stali Gorzów, ale sytuacja zmieniła się diametralnie. W tle pojawił się Włókniarz Częstochowa, który – jak wynika z licznych przecieków – jest gotów zapłacić ogromne pieniądze, by przejąć zawodnika mimo wcześniejszego porozumienia z Gorzowem.
Zmiana frontu: Częstochowa wchodzi do gry
W Częstochowie panuje przekonanie, że po przeciętnym sezonie drużyna potrzebuje wyraźnego wzmocnienia. Nowy właściciel, Bartłomiej Januszka, jakiś czas temu potwierdził spłatę zobowiązań z sezonu 2025, co otworzyło drogę do ofensywy transferowej.
Włókniarz stracił dwóch czołowych zawodników – Jasona Doyle’a i Piotra Pawlickiego – a klub nie ukrywa, że chce pozyskać żużlowca, który natychmiast stanie się filarem drużyny. W kręgu zainteresowań znalazło się dwóch liderów Stali: Jack Holder i Anders Thomsen.
W częstochowskim klubie mówią wprost, że „są gotowi na przejęcie jednej, a nawet dwóch gwiazd Stali”, co w praktyce oznaczałoby największą transferową operację tej zimy.
Transferowy poker: miliony w grze
Z danych wynika, że Stal Gorzów zaoferowała Jackowi Holderowi 1,1 mln złotych za podpis i 11 tysięcy złotych za punkt. Kontrakt Andersa Thomsena miał opiewać na 1 mln złotych i 10 tysięcy za punkt.
W przypadku ewentualnego przejęcia obu zawodników, Włókniarz musiałby nie tylko zapłacić za nowe umowy, ale też pokryć kary umowne za zerwanie wstępnych porozumień z Gorzowem – po 500 tysięcy złotych na każdego zawodnika.
Szacunkowy koszt całej operacji mógłby sięgnąć 7,5 mln złotych, co uczyniłoby ją jedną z najdroższych w historii PGE Ekstraligi.
Dlaczego Częstochowa tak mocno naciska?
Po zmianach właścicielskich i nieudanym sezonie 2025, w Częstochowie nikt nie chce powtórki z rozczarowujących wyników. Klub szuka impulsu sportowego i marketingowego. Holder jest zawodnikiem gwarantującym wysoką średnią, stabilność i duże nazwisko.
„Włókniarz nie chce kolejnego przeciętnego sezonu. Po zmianach w klubie, nowym właścicielu i czyszczeniu atmosfery, Częstochowa szuka mocnego impulsu sportowego. A Holder to zawodnik, który taką rolę spełnia” – mówi jeden z rozmówców bliskich klubowi.
Z perspektywy Włókniarza to ruch, który może zmienić układ sił w lidze. Jeszcze niedawno Częstochowa była wskazywana jako kandydat do spadku, ale przejęcie jednego z liderów Stali Gorzów mogłoby diametralnie odmienić sytuację drużyny.
Gorzów pod presją
W Gorzowie sytuacja wcale nie wygląda spokojnie. Klubowi udało się uzyskać kredyt i dokapitalizowanie od udziałowców, co otworzyło drogę do uzyskania licencji zwykłej na sezon 2026, ale nastroje wciąż są napięte.
„W Stali nie strzelają korki od szampana, bo wciąż nie można zakontraktować zawodników, z którymi klub dogadał się jeszcze w trakcie sezonu. Okno transferowe otwiera się dopiero 16 listopada, więc w Gorzowie boją się, że jakiś inny klub (czytaj Włókniarz Częstochowa) podkupi im dwie największe gwiazdy” – czytamy w relacji z Gorzowa.
Działacze mówią wprost, że odetchną dopiero wtedy, gdy podpisane kontrakty trafią do sejfu. Dopóki to nie nastąpi, ryzyko utraty liderów jest realne.
„Jeden telefon może zrujnować wszystko”
Jak donosi się z otoczenia Stali, największy strach budzi właśnie telefon z Częstochowy – z ofertą, której Australijczyk nie będzie w stanie odrzucić.
„W klubie nie brakuje głosów, że trzeba zrobić wszystko, by go zatrzymać, ale jednocześnie nikt nie mówi, gdzie są granice możliwości Stali. A Holder to dziś zawodnik, który swoje kosztuje” – wskazuje jedno ze źródeł.
Z kolei w Częstochowie panuje przekonanie, że sytuacja finansowa Stali może sprzyjać negocjacjom. Klub z Gorzowa – mimo kredytu i pomocy udziałowców – wciąż zmaga się z rosnącymi zobowiązaniami.
Potencjalny efekt domina
Jeśli Jack Holder rzeczywiście zmieni klub, skutki będą ogromne:
- Stal Gorzów straci lidera i będzie zmuszona przebudować skład na ostatnią chwilę,
- Włókniarz Częstochowa zyska zawodnika, który może poprowadzić drużynę do play-offów,
- PGE Ekstraliga odnotuje najgłośniejszy ruch transferowy od lat.
Nie ma jednak pewności, jak zakończy się ta transferowa saga. Okno otwiera się 16 listopada, a w Gorzowie nikt nie ukrywa, że każdy dzień oczekiwania działa na ich niekorzyść.
Podsumowanie
Historia Jacka Holdera pokazuje, jak kruchy potrafi być balans sił w polskim żużlu. Z jednej strony klub z tradycjami i aspiracjami, który dopiero wychodzi z finansowych turbulencji, z drugiej – ambitny projekt odbudowy w Częstochowie z nowym właścicielem i dużym budżetem.
Na dziś wiadomo jedno: Częstochowa naciska, Gorzów się broni, a decyzja Holdera może wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w PGE Ekstralidze.
Zdjęcie: Patrycja Knap






