Piotr Protasiewicz wrócił po latach do Wrocławia, ale tym razem w zupełnie nowej roli – jako trener i dyrektor sportowy Betard Sparty. Zastąpił Dariusza Śledzia, który po siedmiu latach pracy pożegnał się z klubem. Decyzja władz Sparty wywołała szerokie komentarze w środowisku żużlowym. Głos w tej sprawie zabrał były trzykrotny drużynowy mistrz Polski, Zbigniew Lech, który w rozmowie z Tygodnikiem Żużlowym przyznał, że nie do końca rozumie sens tej roszady.


Brąz ze smakiem porażki

W sezonie 2025 Betard Sparta Wrocław zakończyła rozgrywki PGE Ekstraligi na trzecim miejscu, zdobywając brązowy medal po dwumeczu z Bayersystem GKM Grudziądz. Choć podium to formalny sukces, we Wrocławiu odebrano go jako sportową porażkę. Celem minimum był awans do finału i walka o złoto.

Po przegranym półfinale z Pres Grupą Deweloperską Toruń w klubie zapadła decyzja o zmianie szkoleniowca. Dariusz Śledź – trener, który zdobył ze Spartą sześć medali Drużynowych Mistrzostw Polski – odszedł po siedmiu sezonach pracy. Jego miejsce zajął Piotr Protasiewicz, wieloletni kapitan Falubazu Zielona Góra, który karierę zawodniczą zakończył z końcem 2023 roku.


„Łatwiej zmienić jednego człowieka, niż kilku zawodników”

Zbigniew Lech, były żużlowiec i trzykrotny Drużynowy Mistrz Polski ze Spartą Wrocław z lat 1993–1995, przyznał, że decyzję władz Sparty trudno jednoznacznie ocenić. Jego zdaniem w takich sytuacjach to trener najczęściej ponosi odpowiedzialność za wynik – niezależnie od tego, czy faktycznie zawinił.

– Z jednej strony to jasne, bo łatwiej zmienić jednego człowieka, niż kilku zawodników. Prezes po gorszym wyniku też się raczej nie podaje do dymisji i nie rezygnuje, to kto zostaje kozłem ofiarnym? Zmieńmy trenera. Tylko on może stawać na głowie i robić wszystko książkowo, ale za zawodników na motor nie wsiądzie i nie pojedzie – przyznał Lech w rozmowie z Tygodnikiem Żużlowym.

Doświadczony zawodnik podkreślił, że nie jest przeciwny zmianom w klubie, ale uważa, że nie zawsze to właśnie trener jest winny spadku formy drużyny.


„Piotr to wielka firma w żużlu”

Lech zaznaczył jednak, że ma duży szacunek dla nowego trenera Sparty. Z Piotrem Protasiewiczem zna się doskonale – obaj reprezentowali wrocławski klub w 1995 roku, gdy Sparta świętowała trzecie z rzędu mistrzostwo Polski.

– Piotr to jest rzetelna i wielka firma w sporcie żużlowym. Ja go pamiętam jako zawodnika i jeżeli jako trener jest równie profesjonalny, zaangażowany i solidny, to znaczy, że może pomóc drużynie. Dla mnie to jest fachowiec – dodał.

Były zawodnik nie kryje jednak, że trudno przewidzieć, jakie efekty przyniesie zmiana na stanowisku trenera. – Nikt nie wie, czy zawodnicy zaczną nagle lepiej jeździć, czy to tylko efekt napięcia i szukania winnych – ocenił.


Nowe otwarcie Sparty

Dla Piotra Protasiewicza powrót do Wrocławia to symboliczny moment. To właśnie w barwach Sparty stawiał pierwsze kroki w PGE Ekstralidze, a teraz wraca jako szkoleniowiec i dyrektor sportowy. Jego zadaniem będzie nie tylko odbudowa formy liderów – Macieja Janowskiego i Daniela Bewleya – ale też wprowadzenie stabilności w występach Bartłomieja kowalskiego – zawodnika formacji U24 Spartan.

We Wrocławiu liczą, że doświadczenie i autorytet Protasiewicza pomogą zespołowi zrobić kolejny krok do wygrania PGE Ekstraligi, po trzech latach dominacji Lublina i ostatnim mistrzostwie Torunia. Jednak, jak trafnie zauważył Zbigniew Lech, w sporcie żużlowym sam trener nie wystarczy. Potrzebna będzie nie tylko nowa energia, ale też pełne zaangażowanie całej drużyny i chęć wygrywania meczów.