Komentarz trenera Stelmet Falubazu Zielona Góra po meczu z Toruniem nie zostawia złudzeń
Pierwsze zwycięstwo Stelmet Falubazu Zielona Góra w sezonie 2025 przyniosło ulgę kibicom i samym zawodnikom. Po serii rozczarowujących występów zielonogórzanie w końcu sięgnęli po dwa punkty, pokonując PRES Grupę Deweloperską Toruń 46:44. Mimo wygranej, nie wszyscy zawodnicy drużyny zaprezentowali się tak, jak oczekiwano – szczególnie zawiódł lider zespołu Leon Madsen, który zdobył zaledwie sześć punktów z bonusem w czterech startach. Trener Piotr Protasiewicz na antenie Canal+ odniósł się do formy Duńczyka w sposób jednoznaczny, nie owijał w bawełnę i zaapelował do zawodnika o wzięcie się do pracy.
Madsen zawodzi, ale Falubaz wygrywa
Choć Falubaz odniósł cenne zwycięstwo, to nastroje wokół Leona Madsena są dalekie od optymizmu. Duńczyk, który przed sezonem miał być jednym z motorów napędowych beniaminka, do tej pory prezentuje się poniżej oczekiwań. Tym razem nie pomogło mu nawet tłumaczenie o przeziębieniu, które padło z jego ust w rozmowie z Canal+. Szkoleniowiec Falubazu, Piotr Protasiewicz, zareagował na te słowa natychmiast w pomeczowej mix zonie.
Protasiewicz o Madsenie: „Trzeba się uderzyć w pierś”
Trener zielonogórzan udzielił szczerego i emocjonalnego wywiadu dla Canal+ Sport, w którym dokładnie wskazał na problemy swojego zawodnika oraz oczekiwania wobec niego. Oto pełna wypowiedź Protasiewicza:
– Leon ma problem z ręką, która boli go przy większym wysiłku. Ogólnie nie jest w optymalnej formie. Czekałem, aż ruszą ligi zagraniczne, w których startuje. Walka z wiatrem na treningach nic nie daje. Tydzień temu było nieźle, ale dziś znów zabrakło punktów. Pamiętajmy, że drużyna to nie tylko Leon Madsen. Jeśli wróci chociaż w 60–70 proc., to wierzę, że jeszcze postraszymy w kilku meczach.
Następnie, odnosząc się do słów zawodnika o przeziębieniu, Protasiewicz nie krył zaskoczenia i nie próbował go usprawiedliwiać:
– Ja nigdy nie odpuściłem zawodów z powodu przeziębienia. Ale ja za niego na motor nie wsiądę i nie pojadę. To nie miało wpływu na jego występ – po prostu inni zawodnicy byli dziś lepsi. Trzeba podnieść głowę, uderzyć się w pierś, zacisnąć zęby i wziąć się do roboty.
Ten cytat błyskawicznie obiegł media społecznościowe, stając się symbolem determinacji i oczekiwań wobec żużlowców Falubazu. Wypowiedź Protasiewicza to jednocześnie ostrzeżenie i mobilizacja dla Madsena, który bez wątpienia wciąż ma potencjał, by odgrywać kluczową rolę w drużynie.
Optymizm mimo wszystko
Mimo kłopotów kadrowych i słabej postawy niektórych liderów, Protasiewicz po meczu z Toruniem był wyraźnie podbudowany:
– Wszyscy zostali wyściskani, bo każdy zostawił serce na torze. Długo musieliśmy czekać, ale – tak jak mówiłem po meczu w Gorzowie – punkty musiały w końcu nadejść. Może nie sądziłem, że stanie się to tak szybko, tym bardziej że wiedzieliśmy, z kim się mierzymy. Obawiałem się, że brak jednego z liderów – Leona Madsena – może być odczuwalny w końcówce. Świetny mecz Przemka, wspaniały występ Damiana. W końcówce obudził się też Rasmus Jensen. Widzę, jak z tygodnia na tydzień robimy postępy. Jestem zbudowany i z większym optymizmem patrzę dziś w przyszłość.
Prosił również o więcej cierpliwości wobec zespołu, który – jego zdaniem – dopiero się rozpędza:
– Dużo mówiło się o czasie. Wytknięto nam błędy, których – nadal twierdzę – nie było. Patrzę dalej w przyszłość. Zawodników trzeba budować z myślą o kluczowych momentach sezonu. Wiem, że kilka meczów uciekło, ale sezon jeszcze się nie skończył. Prosiłbym więc, by nie skreślać jeszcze Falubazu.
Dudek błyszczy na „starych śmieciach”
W pomeczowej strefie wywiadów pojawił się również Patryk Dudek, który jako zawodnik toruńskiej drużyny powrócił na swój macierzysty tor. Choć jego relacje z zielonogórską publicznością są napięte, to zdołał zaprezentować się z bardzo dobrej strony, zdobywając 13 punktów:
– Od rana czułem się trochę tak, jakbym znów był juniorem i jechał w derbach. To nie był dla mnie spokojny dzień, ale ostatecznie mogę być zadowolony. Wszystko układa się zgodnie z planem, który ustaliliśmy z teamem. Moja dyspozycja mnie cieszy – podsumował Dudek.
Co dalej z Madsenem?
Słowa Protasiewicza mogą być impulsem do działania dla Leona Madsena, który bez wątpienia ma papiery na bycie liderem. Jednak jeśli Duńczyk nie zacznie punktować na poziomie oczekiwanym od zawodnika jego klasy, cierpliwość kibiców i trenera może się wyczerpać. Falubaz, choć podniósł się po serii porażek, wciąż ma wiele do udowodnienia – a Madsen musi w końcu stać się jednym z filarów tej drużyny.
Czy Leon Madsen odpowie dobrą jazdą na publiczną krytykę? Najbliższe tygodnie dadzą odpowiedź.






