Sobotnie (28 marca br.) Indywidualne Międzynarodowe Mistrzostwa Ekstraligi im. Zenona Plecha na Moto Arenie miały być świętem żużla na najwyższym krajowym poziomie. Sportowo widowisko nie zawiodło – wygrał Brady Kurtz, wyprzedzając Martina Vaculika i Mikkela Michelsena. Niestety, wydarzenia organizacyjne przyćmiły rywalizację na torze. Ich konsekwencje są poważne – GKSŻ zawiesiła licencję toru na łódzkiej Moto Arenie.

Maszyna startowa w centrum problemu

Największym problemem turnieju była niesprawna maszyna startowa. W trakcie zawodów aż pięciokrotnie dochodziło do powtórek wyścigów z powodu nierówno unoszącej się taśmy. Sytuacja była na tyle poważna, że wpływała nie tylko na płynność zawodów, ale również na ich sportowy odbiór.

Problemy te zauważali zarówno kibice, jak i eksperci. Głos zabrał m.in. Marek Cieślak, były selekcjoner reprezentacji Polski:

„Tym razem mi się naprawdę podobało. Turniej okazał się znacznie ciekawszy niż rok temu, kiedy były koleiny i sporo upadków. Wynikało to ze znacznie lepszego przygotowania toru. Niestety, wielkim minusem jest jednak to, co działo się z taśmą. Ciągłe powtórki popsuły odbiór tego widowiska. Gospodarze się trochę tym skompromitowali”.

To właśnie problemy z taśmą startową stały się bezpośrednim impulsem do interwencji władz żużlowych.

Oficjalna reakcja – zawieszenie licencji

Jak poinformował Przemysław Szymkowiak, konsekwencje dla organizatora były natychmiastowe:

„GKSŻ zawiesił licencję toru w Łodzi”.

Decyzja ta oznacza, że obiekt nie może obecnie organizować zawodów ligowych ani turniejowych do czasu wyjaśnienia sytuacji i usunięcia usterek.

Szymkowiak odniósł się również do samej przyczyny problemów:

„Maszyna była nowa, więc klub musi ustalić przyczynę z producentem. To kolejny powód skłaniający nas do prac nad nowym typem maszyn startowych. Zresztą mogę zdradzić, że takie prace trwają już od dawna. Chodzi o maszynę startową z całkowicie nowym napędem”.

Klub i Ekstraliga szukają odpowiedzi

Co istotne, zarówno H. Skrzydlewska Orzeł Łódź, jak i władze Ekstraliga Żużlowa nie były w stanie od razu wskazać źródła problemu. To dodatkowo komplikuje sytuację, bo oznacza konieczność współpracy z producentem urządzenia oraz przeprowadzenia dokładnej ekspertyzy technicznej.

Sprawą zajmuje się obecnie Główna Komisja Sportu Żużlowego, która analizuje zarówno kwestie techniczne, jak i organizacyjne.

Decyzje sędziego i kontrowersje

Dodatkowym wątkiem były decyzje arbitra zawodów, Michał Sasień. Część kibiców i obserwatorów wskazywała, że nie wszystkie wyścigi z problematyczną taśmą zostały przerwane.

Szymkowiak podkreślił jednak jasno:

„Decyzje sędziego są ostateczne. Zawodów nie powtórzymy. Wiele z nich wynikało z problemów z maszyną, co bardzo utrudniało sędziemu pracę”.

Cień na przyszłe imprezy w Łodzi

Tegoroczna edycja IMME była trzecią z rzędu rozgrywaną w Łodzi. W przeszłości zawody te gościły również m.in. w Toruniu, Gdańsku, Lesznie i Tarnowie. Po ostatnich wydarzeniach pojawia się jednak pytanie o przyszłość tej lokalizacji.

Na ten moment nie wiadomo, gdzie odbędzie się kolejna edycja turnieju w 2027 roku. Jak przyznają władze ligi – decyzje jeszcze nie zapadły.

Sport się obronił, organizacja – nie

Paradoksalnie, mimo organizacyjnych problemów, poziom sportowy zawodów był wysoki. Wielu obserwatorów podkreślało, że pod względem ścigania była to lepsza edycja niż rok wcześniej.

Jednak seria usterek – przede wszystkim awaria nowej maszyny startowej – sprawiła, że turniej zapamiętany zostanie nie tylko z powodu zwycięstwa Kurtza, ale przede wszystkim chaosu organizacyjnego.

A w zawodach sportowych tej rangi to właśnie detale decydują o odbiorze całości.