W niedawno zakończonym przez PZM procesie licencyjnym na sezon 2022 żaden z klubów PGE Ekstraligi żużlowej nie otrzymał bezwarunkowej licencji na udział w rozgrywkach bieżącego sezonu.

Wszystkie ekstraligowe drużyny weszły w nowy rok z licencjami warunkowymi.

Uchybienia odnośnie wymogów PGE Ekstraligi w różnych klubach są różne. Jednym z warunków przyznania licencji bezwarunkowej na starty w PGE Ekstralidze w 2022 r. jest posiadanie odwodnienia liniowego na domowym stadionie, które w polskich klubach nie jest powszechne. Taki system funkcjonuje na torach we Wrocławiu, Grudziądzu i Lublinie. Odwodnienie i plandeka zabezpieczająca tor na wypadek deszczu miały obowiązywać już od sezonu 2020. Jednak władze PGE Ekstraligi przesunęły ten termin o dwa lata.

Wszystkie polskie kluby żużlowe miały więc dostateczną ilość czasu by dostosować obiekty żużlowe do wymogów speedway ekstraligi.

Ostatnio w sieci pojawiły się niepokojące informacje na temat finansów Unii Leszno.

Podczas sesji Rady Miasta jaka odbyła się 30 grudnia w Lesznie prezydent miasta Łukasz Borowiak poinformował, że sytuacja finansowa klubu jest trudna.
Unia zamknęła rok z trudnym wynikiem finansowym, bo klub zaciągnął kredyt w wysokości 1 mln zł – przekazał prezydent Borowiak radnym, po spotkaniu z prezesem Unii Piotrem Rusieckim.

Powszechnie wiadomo, że pandemia i niska frekwencja na trybunach w Lesznie w ostatnim sezonie sprawiły, że klub z Wielkopolski nie jest w najlepszej kondycji finansowej. Wobec sukcesów klubu w ostatnich czterech latach, słabsze wyniki w ostatnim sezonie spowodowały, że kibiców na meczach było mało, co wiązało się z mniejszymi wpływami do klubowej kasy.

Na stadionie im Alfreda Smoczyka, oprócz przebudowy parkingu i innych „drobniejszych” zmian (które jednak są kosztowne) wymagane jest wykonanie odwodnienia. Jak przekazał prezydent Borowiak, odwodnienie na stadionie sfinansuje samorząd Leszna, który przeznaczył na ten cel 1 mln zł. Klub natomiast będzie musiał zakupić plandekę do przykrycia toru.

Przedłuża się jednak procedura przetargowa na wykonie odwodnienia. Pierwotnie zakładano, że prace na torze zakończą się do 1 marca 2022 r. Termin ten obecnie jest zagrożony, gdyż trzeba powtórzyć procedurę przetargową, a jeśli nowe oferty będą wycenione na kwotę wyższą niż 1 mln zł to albo klub będzie musiał dołożyć brakujące środki, albo radni będą musieli przegłosować zwiększenie wydatków na tę inwestycję. Jednak większość radnych jest przeciwna zwiększeniu pieniędzy na inwestycje na – przecież – miejskim stadionie w Lesznie. Uważają, że za odwodnienie na Smoczyku powinien zapłacić klub.

Do postawy radnych Leszna odniósł się na twitterze prezes Unii Leszno Paweł Rusiecki: Drodzy radni o odwodnieniu mówi się już kilka lat wiec nikt nikogo nie stawia pod murem. Wielokrotnie pytałem Was czy chcecie żużel w Lesznie ??? Odp była zawsze ze tak,wiec proszę was czasu zostało już niewiele.

Do rozpoczęcia sezonu co prawda jest jeszcze „trochę” czasu, ale z każdym dniem jest go coraz mniej.

Sytuacja nie jest prosta. Przypomina tę sprzed lat ze Stadionem Olimpijskim, kiedy właścicielem zabytkowego obiektu we Wrocławiu był wrocławski AWF. WTS tylko dzierżawił popadający w ruinę stadion, płacąc uczelni pieniądze za użytkowanie stadionu. Olimpijski z roku na rok popadał w coraz większą ruinę, a władze AWF twierdziły, że wydają ogromne środki na bieżące remonty stadionu. Jak to wyglądało wszyscy dobrze wiemy. Redaktor Koerber pisał wręcz nie o stadionie Olimpijskim a o skansenie Olimpijskim. Na szczęście Wrocław potrzebował na zawody World Games stadionu i miasto przejęło od uczelni ten obiekt sportowy. Zostały wydane ogromne miejskie pieniądze na remont Stadionu Olimpijskiego. Ale uwzględnionno wymogi zarówno żużlowców jak i futbolistów amerykańskich.

Zdjęcie: autor tekstu